Biznes Lewandowskiego. Klienci mają jechać po jedzenie najwyżej kilometr

Piłkarz reprezentacji Polski „po godzinach” inwestuje w start-upy.  Ostatnio postanowił wesprzeć małych producentów żywieniowych.

Robert Lewandowski swobodnie odnajduje się w biznesie. W swojej drużynie ma już 7 start-upów: wśród nich są portale modowe, serwis ślubny, a nawet aplikacja do zbierania pieczątek w kawiarniach (w myśl zasady: wszystko w jednym miejscu). Polski sportowiec zdecydował się także wesprzeć biznes lokalny. Dofinansowana przez niego platforma pozwala małym producentom dostarczać sery, wędliny, miody czy warzywa do konsumentów w sześciu polskich miastach. Konkurencja jest duża, dyskonty rosną w siłę, ale mali przedsiębiorcy wierzą, że podbiją rynek. Ich duży atutem ma być dostępność. Start-up chce, by po żywność od małych wytwórców klient nie jechał dalej niż kilometr.

Decyzja inwestycyjna Roberta Lewandowskiego może niektórych dziwić, ale badacze trendów są jednomyślni - zwrot ku lokalności stał się faktem.  Zmęczeni wyborem coraz to większej liczby produktów wyłaniających się z półek sklepowych (ciągle nakłaniających nas:  „wybierz mnie” ), chętniej sięgamy  po, co jest w naszej okolicy, miasta, regionu, kraju – jako lepszego, zdrowszego, bardziej naturalnego.  Zwrot ku małym firmom „made in Poland”  może być więc nie tylko sentymentalnym kaprysem piłkarza, a przekonaniem, że przyszłość należy do biznesów, których znakiem rozpoznawczym jest lokalny charakter.

Co ciekawe, start-up planuje wejść także na rynek niemiecki.  Czyżby Robert Lewandowski,  na co dzień grający w Bayern-Monachium,  polecił naszym sąsiadom polskie produkty?


Zdjęcie główne: Facebook/RobertLewandowskiOfficial