Zysk dla pokoleń

Prawie każdy ma coś, co odziedziczył po dziadkach albo rodzicach. Dziewczynki cieszą się na przykład ze złotego pierścionka – pamiątki po babci, chłopcy z dumą noszą zegarek, który dostali od ojca. W wielu rodzinach takim odziedziczonym skarbem są też kolekcje dzieł sztuki.
Obraz, który dostajemy albo dajemy w prezencie, z pewnością ma ogromną wartość emocjonalną, a przy przemyślanym wyborze może okazać się również dobrą inwestycją.

Jakub Słomkowski w pracowni. Zdjęcie: Błażej Żuławski
Współczesna sztuka, a zwłaszcza ta młoda daje bowiem szansę na ponadprzeciętne stopy zwrotu z inwestycji. I gra nie toczy się o kilka, kilkanaście ani nawet o kilkadziesiąt procent rocznie. W przypadku najlepszych zakupów na polskim rynku wartość dzieł sztuki wzrosła w ciągu dekady nawet kilkaset razy (to tak zwany efekt Sasnala, kiedy ceny prac artysty rosną niebotycznie w wyniku jego szybkiej kariery). Oczywiście trzeba wiedzieć, w co i gdzie inwestować, żeby zmniejszyć ryzyko niepowodzenia i jednocześnie zwiększyć możliwości potencjalnego zarobku. Chcąc mieć pewność co do pochodzenia obrazu, możliwość śledzenia kariery danego artysty oraz monitorowania cen jego obrazów, na pewno warto kupować dzieła za pośrednictwem profesjonalnych instytucji.
Andy Warhol czy Pablo Picasso słyną z tego, że ich obrazy na dzisiejszych aukcjach osiągają zawrotne ceny. I choć to międzynarodowe nazwiska ustanawiają największe rekordy, polscy artyści również odnoszą spektakularne sukcesy i pozwalają zarobić na swoich obrazach. Oczywiście szukanie na własną rękę przyszłego Sasnala czy Picassa może być prawdziwą „mission impossible”. Artystom promującym się samodzielnie trudniej się wybić.
Stanisław Młodożeniec, Anna Szprynger, Jakub Słomkowski czy Agata Kleczkowska to z pewnością artyści, którym warto się przyjrzeć. Przez rok współpracy z Abbey House ich prace nie tylko zostały pokazane szerokiej publiczności, ale przede wszystkim ich wartość wzrosła – i to znacznie. Prace Młodożeńca jeszcze trzy lata temu można było kupić za ok. 4 tys. zł. Dziś sprzedawane są nawet 10 razy drożej. Z kolei Kleczkowska, najmłodsza artystka w stajni Abbey House, ustanowiła rekord na rynku sztuki młodej – jej praca w lipcu została sprzedana za 160 tys. zł!
Kupno wymarzonego obrazu nie musi być dziś wydatkiem tak bardzo odczuwalnym dla naszej kieszeni. Korzystając z opcji leasingu dzieł, dostajemy możliwość spłacania jego ceny w ratach w ciągu dwóch, trzech lat, a obrazem możemy cieszyć się każdego dnia, eksponując go w firmowym gabinecie lub w domowym salonie. Raty, które spłacamy w ramach leasingu, pozostają cały czas na tym samym poziomie, podczas gdy wartość obrazu stopniowo rośnie.
Dla tych z kolei, którzy myśląc o sztuce, kierują się przede wszystkim chęcią zysku, powstało nowe narzędzie inwestycyjne: ART Lokata, pierwsza w Polsce możliwość kupna dzieła sztuki z przyrzeczeniem odkupu lub podziałem zysku inwestycji. Jak to działa? Jeśli kupisz od Abbey House obraz i za kilka lat będziesz chciał go sprzedać, a okaże się, że nie zyskał jeszcze na wartości, to w ramach ART Lokaty pośrednik odkupi od ciebie obraz po pierwotnej cenie, dodając 9,5 proc. zysku z tej sumy za każdy rok posiadania obrazu. Jeśli zaś wartość obrazu poszybuje w górę, spółka odkupi obraz po cenie wyjściowej, z zastrzeżeniem podziału nadwyżki, jaką zyskał obraz – w proporcji: 70 proc. dla klienta, 30 dla spółki.