Życie zaczyna się po urlopie

Egzotyczna podróż, lokalne specjały, beztroska i zapierające dech w piersiach widoki. Poezja! A potem? Proza. W pracy dziesiątki zaległych spraw i setki nieprzeczytanych e–maili. Zderzenie z rzeczywistością po wakacjach bywa bolesne. Jak zamienić je w miękkie lądowanie?

Udany powrót z urlopu lepiej zaplanować jeszcze przed rozpoczęciem wakacji. Dlatego działy HR w firmach zawsze do końca pierwszego kwartału przygotowują plan urlopów na kolejne miesiące roku. – Delegowanie zadań i odpowiednio przygotowane zastępstwo są kluczowymi elementami wspomagającymi wyeliminowanie niepotrzebnych pożarów do gaszenia. Zarówno tych w trakcie urlopu, jak i tych w pierwszych dniach po powrocie z bajecznego wypoczynku – tłumaczy Karolina Hudowicz, coach, trener i HR business consultant.

I aby bajka nie okazała się horrorem, urlop najlepiej dopracować kilka tygodni przed wyjazdem. – To dobry moment, aby zacząć przekazywać swoje obowiązki osobie, która będzie nas zastępować. Powinien to być ktoś, z kim dobrze się rozumiemy i mamy do niego zaufanie, że wywiąże się z powierzonych zadań. Wiele firm pozwala wybrać pracownikowi takiego zastępcę. Bez względu na to, czy na naszym stanowisku sami wyznaczamy sobie zadania, czy otrzymujemy je od przełożonego, warto tak rozplanować obowiązki, aby większość spraw zakończyć dwa–trzy dni przed wakacjami – mówi Justyna Sławik, recruitment manager w Randstad Polska. I tłumaczy, że takie działanie da nam komfort, że wszystko zostało zrobione na czas. Nie warto wtedy rozpoczynać nowych projektów, bo po pierwsze, będziemy się o nie martwić w czasie wyjazdu, a po drugie – nasza praca i tak nie będzie efektywna.

– Nie ma uniwersalnej recepty na idealny wypoczynek. To, powiedzmy, cecha osobnicza. Są ludzie, którzy uwielbiają leniuchować, inni nieustannie potrzebują nowych bodźców. Ci ostatni nie potrafią wyrwać się z firmy, stale monitorują, co się w niej dzieje. OK, jeśli takie postępowanie daje poczucie kontroli i bezpieczeństwa, a całkowite odcięcie się od obowiązków wywołałoby tylko niepotrzebny niepokój. Ale we wszystkim musimy zachować umiar. Jeśli podczas urlopu nie potrafimy odkleić się od laptopa i telefonu, to taki wyjazd po prostu traci sens – dodaje dr Marek Suchar, psycholog organizacji i zarządzania z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. Radzi, by na wyjazdy i powroty spojrzeć z biznesowego punktu widzenia. To inwestycja, dlatego korzystajmy ze wszystkich atrakcji. Cieszmy się pogodą, atmosferą, smakujmy lokalną kuchnię, podziwiajmy widoki. Bądźmy tu i teraz. Bo nic nie może przecież wiecznie trwać...

Wypoczywać można intensywnie, choćby uprawiając sporty ekstremalne z dużą dawką adrenaliny i stresu. Ale tylko pod warunkiem, że napięcia, jakie nam towarzyszą, będą diametralnie różne od tych, które mamy na co dzień w pracy. A konkretnie? Jeśli na najpiękniejszej nawet plaży będziemy kończyć pilny raport, to kolejnego dnia obudzimy się jeszcze bardziej zmęczeni.

Słodycze w poniedziałek

Jedna z ulic w Krakowie nosi nazwę Poniedziałkowy Dół. I choć prawdopodobnie wywodzi się od właściciela wąwozu w Lesie Wolskim, pana Poniedziałka, to i tak turyści żartują, że ta ulica najlepiej oddaje ich nastawienie do pracy po weekendzie. To dlatego specjaliści radzą, aby urlop kończyć w środku tygodnia – w środę lub czwartek. Pozwala to łagodniej przestawić się na wykonywanie codziennych obowiązków. Wielu pracowników zaraz po wakacjach próbuje „nadrobić stracony czas". Od pierwszych minut rzucają się w wir obowiązków. Paradoksalnie to bardzo obniża ich produktywność, powoduje stres i potęguje uczucie rozdrażnienia. Lepiej więc zaakceptować chwilowe zaległości i pozwolić sobie na spokojny rozruch. Aby nie pogubić się w natłoku spraw, czasem wystarczy stworzyć doraźny plan działania i nadać zadaniom priorytety. Na pierwsze dwa dni nie planujmy kluczowych spotkań czy podejmowania ważnych decyzji. Zamiast tego lepiej porozmawiać ze współpracownikami, którzy opowiedzą, co się działo w czasie naszej nieobecności. To także dobry moment na spokojnie przeczytanie zaległych e–maili. Odpisujmy tylko na te pilne. Na pozostałe odpowiemy w ciągu najbliższego tygodnia.

– W zespole, w którym pracuję, mamy pewien zwyczaj. Po urlopie każdy przywozi z wakacji słodycze – mówi Justyna Sławik. I tłumaczy, że to nieformalny sposób zasygnalizowania współpracownikom: daj mi jeszcze chwilę, muszę wdrożyć się w bieżące sprawy. To także doskonały pretekst, aby opowiedzieć o swoich wrażeniach z wyjazdu. W dobrze zarządzanych zespołach dzielenie się szczęściem lub wspomnieniami pozytywnie wpływa na budowanie atmosfery. Mądrzy szefowie dawno już zrozumieli, że aby pracownik był produktywny, musi być wypoczęty i dobrze się czuć w miejscu pracy. Tylko tyle i aż tyle.

Sztuka wyłączania telefonu

Jeśli eskalujemy swoje oczekiwania i wydaje nam się, że dwa tygodnie wystarczą, aby je spełnić, to... To nie ma prawa się udać. Każdy marzy o perfekcyjnych wakacjach, ale nie da się równocześnie intensywnie zwiedzać, błogo wypoczywać, wstawać o świcie i wysypiać się do południa. Dlatego lepiej zmienić perspektywę i wakacje traktować jak kulminację wypoczynku, a nie jedyną na niego okazję.

– Ważniejsza od wakacji jest umiejętność odpoczywania w ciągu całego roku i regenerowania organizmu. Po wyjściu z pracy trzeba znaleźć czas na relaks. Może to być wieczorny spacer, wizyta na siłowni albo wyjście do restauracji – wylicza Justyna Sławik. – Dla własnego dobra nauczmy się odcinać psychicznie od problemów. Dobrym rozwiązaniem są krótkie urlopy kilka razy w roku. Czasem wystarczą dwa, trzy dni. Żeby spełniły swoją funkcję, muszą jednak być konsekwentne i systematyczne. To trochę jak z bateriami w smartfonach. Jeśli urządzenie jest całkiem rozładowane, nawet po podłączeniu do zasilania przez dłuższą chwilę nie można z niego korzystać. Ale jeśli doładujemy je, gdy wciąż ma np. 20 proc. mocy, nie będziemy musieli przerywać pracy.

Co się zaś tyczy samych telefonów... – Kilka tygodni temu byłem w filharmonii na występie wybitnego wirtuoza. Nic dziwnego, że bilety sprzedały się błyskawicznie i trzeba było za nie też odpowiednio zapłacić. Podczas antraktu, gdy publiczność wyszła do foyer, zauważyłem, że dosłownie wszyscy sięgnęli po telefony. W ułamku sekundy zapomnieli o tym, co przed chwilą widzieli i słyszeli. Skupili się na odpisywaniu na e–maile i prowadzeniu rozmów telefonicznych. Wszyscy poza mną – podkreśla Marek Suchar. Przekonuje, że to jest przykład ulegania bardzo złym nawykom. Jesteśmy niemal przyklejeni do urządzeń mobilnych, za wszelką cenę usiłujemy pozostać w ciągłym kontakcie ze światem. Nawet gdy nie ma takiej potrzeby.

Było, minęło...

– Po wielu miesiącach intensywnej pracy jesteśmy zniechęceni, wszystko gorzej nam idzie. Jesteśmy zmęczeni. I właśnie po to jest urlop. Jeżeli naprawdę wypoczniemy, automatycznie zmienia się nasze nastawienie. Nawet te najtrudniejsze, wydawać by się mogło, sprawy sprzed urlopu stają się dużo prostsze do załatwienia – mówi Karolina Hudowicz. Przekonuje, że nie bez znaczenia jest nawet wspominanie miłych chwil. Przeglądanie zdjęć będzie niezłą chwilą wytchnienia od intensywnej pracy. Dlatego tak ważne jest, by mieć co wspominać.

Psycholodzy radzą, by zerwać z myśleniem, że urlop jest nagrodą, a powrót do pracy – nieuchronną karą. Lepiej założyć, że oba te elementy się uzupełniają, a nawet więcej: służą sobie nawzajem.

Gdy urlop jest udany i lubimy swoją pracę, chętnie wracamy do biura. O ile znużenie rutyną przed wakacjami jest naturalne, o tyle strach, niechęć, a nawet lęk powinny stać się głośnym sygnałem alarmowym. – Nie namawiam do pochopnych decyzji, raczej do refleksji. Po co marnować czas na miejsce, o którym nie potrafimy nawet pomyśleć, nie narażając się na ból żołądka? – pyta dr Marek Suchar.