Życie nie toczy się w korporacji

Praca w dużej firmie ma swoje zalety. Oczywiście ma także wady. Korporacja to najlepsza szkoła życia zawodowego – co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

Lubimy pracować w korporacjach, bo dobrze zarabiamy, uczymy się, poznajemy mnóstwo ludzi. Stajemy się częścią jednej wielkiej rodziny, a rodzina daje przecież poczucie bezpieczeństwa. Niektórzy z nas jednak tracą poczucie rzeczywistości – koledzy zza biurka zaczynają im zastępować przyjaciół, a szef staje się bliższy niż ojciec. I wtedy zaczyna się kłopot, bo następuje przeniesienie

emocji – z naturalnego wymiaru, jakim jest życie osobiste, domowe, w wymiar zawodowy. Wszystkie doświadczenia emocjonalne łączymy z pracą. Tak bardzo zespalamy się z naszym drugim domem,

że staje się pierwszym. Tak bardzo integrujemy się z pracą, że wręcz nie lubimy przebywać poza biurem. Rozmawiamy o pracy w metrze, na przyjęciu u znajomych, w kinie, na spacerze. Zanim się obejrzymy, nasze życie staje się jednowymiarowe.

Poza pracą przestaje istnieć cokolwiek.

Od czasu do czasu korporacje budzą się  i zaczynają mówić głośno o work – life balance, proponują elastyczny czas pracy, promują zdrowy tryb życia. Ale to tylko chwilowe przebłyski korporacyjnej świadomości, mały zastrzyk znieczulający, by za chwilę znów wciągnąć pracowników w tryby kultury organizacyjnej.

Sama pracowałam wiele lat w korporacjach, w których wiele się nauczyłam i wiele osiągnęłam. Mam jednak poczucie, że udało mi się zachować własną tożsamość. Z dużym zaniepokojeniem obserwuję, jak wiele osób uzależnia się od firm, w których pracuje, a ci, którzy opuszczają korporacje, są bezradni, porzuceni, bez poczucia własnej wartości. I dopiero kiedy ponownie uda im się znaleźć blisko upragnionego ciepła korporacyjnego, powstają jak Feniks z popiołów.

Korporacja jest tak skonstruowana, by zająć nasze myśli i uczucia. Nawet największe osobowości poddają się tej manipulacji, sprytnej mieszance ideałów i komunałów. Ale czy warto?

Największym niebezpieczeństwem korporacji jest jej zero-jedynkowa natura. Kiedy jesteśmy na szczycie, mamy wszystko. Kiedy znajdziemy się pod kreską, tracimy grunt pod nogami. Kiedy zostajemy wykluczeni z rodziny, która była dla nas wszystkim, nie wiemy, co począć ze swoim życiem.

Warto mieć tego świadomość i tak planować swoje życie, by nie uzależniać go od pracy w tej jednej jedynej ukochanej firmie. Bez względu na to, jak bardzo ją cenimy, ona niestety nie zawsze odwzajemnia nasze uczucia. Warto o tym pamiętać i założyć scenariusz, że naprawdę możemy robić w życiu coś innego. A nasze aktualne – nawet najbardziej wymarzone – stanowisko nie definiuje nas jako osoby. To zdrowsze, mądrzejsze i bardziej perspektywiczne podejście do życia.

Stawiajmy przede wszystkim na siebie, na własny talent, własne umiejętności i w odniesieniu do nich planujmy naszą przyszłość. Życie nie toczy się w korporacji. Naprawdę.

Więcej felietonów na sukcesmagazyn.pl/niezgoda

Katarzyna Niezgoda

Partner Stanton Chase International. Ekspert ds. zarządzania zmianą. Pod jej kierownictwem przebiegało m.in. przejęcie spółek Winiary i Goplana przez Nestlé. Uczestniczyła także w fuzji banków BPH i Pekao SA. Ma również doświadczenie na rynku retail. Na stanowisku prezesa DCG zmieniła oblicze marki Deni Cler Milano.