Zdrowa porcja promieniowania

Słońce to twój wróg? Na to pytanie lekarze odpowiadają zgodnie: nie! 
bywa lekarstwem. Pod warunkiem, że dawkujemy je rozsądnie.

Niewielkie ilości promieni UV mają działanie korzystne, a nawet są nam niezbędne. Słońce poprawia nasze samopoczucie, dlatego tęsknimy za nim przez prawie siedem miesięcy w roku. Kiedy wreszcie nadchodzi lato, marzy nam się urlop na plaży. Żadne tam deszcze ani pochmurne dni – ma być patelnia, na której będziemy się smażyć. To nie do końca dobry pomysł – nadmiar słońca szkodzi. Ale zacznijmy od jego zalet. Promienie UV wytwarzają w naszym organizmie witaminę D, która chroni m.in. przed krzywicą i osteoporozą. Inaczej mówiąc, to od niej zależą zdrowie naszych zębów i siła kości. Wystarczy poopalać się pół godziny, a skóra da nam tyle witaminy D co 200 szklanek mleka. To ważne, szczególnie w przypadku dzieci. Jak dowiedli brytyjscy naukowcy, brak kontaktu ze słońcem w dzieciństwie i spowodowany tym deficyt witaminy D nierzadko prowadzą do cukrzycy typu I – przewlekłej choroby, która może się ujawnić nawet po kilkunastu latach. Starsi ludzie też nie powinni unikać słońca. Promienie UV wytwarzają witaminę D z niektórych fitosteroli oraz z cholesterolu, więc jeśli chcemy obniżyć jego poziom, warto przez kilka minut pospacerować po plaży. – Nie mówiąc o tym, że światło słoneczne jest lekiem w przypadku niektórych schorzeń skóry, np. łuszczycy – podkreśla dr n. med. Marcin Zakrzewski, dermatolog i lekarz medycyny estetycznej z warszawskiej kliniki SkinClinic Med & Beauty. Wyniki niektórych badań naukowych wiążą słońce także z prawidłowym działaniem układu odpornościowego. Jak się okazuje, porcja słońca latem hartuje nasz organizm. Dzięki temu jesienią czy zimą jesteśmy mniej podatni na przeziębienia.

Wszędobylskie promieniowanie

Zdrowa dawka promieni UV to zaledwie kilka minut na plaży dziennie, więcej szkodzi. Co prawda, młode ciała ładnie się prezentują w brązowej opaleniźnie, ale uwaga – skóra wystawiana na słońce szybciej się starzeje i częściej choruje. Z powodu chorób wywołanych bezpośrednio przez słońce co roku w Polsce umiera 1,5 tys. osób. Największe żniwo zbiera czerniak złośliwy. Promienie UV powodują również udary, oparzenia, opryszczkę i alergię. Jej objawem bywają drobna, bardzo swędząca wysypka lub zaczerwienienie skóry z towarzyszącymi bąblami, jak po oparzeniu pokrzywą. – Niektóre schorzenia dermatologiczne zaostrzają się pod wpływem promieniowania UV – mówi dr Zakrzewski. – Tak jest w przypadku postaci skórnej tocznia rumieniowatego i trądziku różowatego. Słońce emituje promieniowanie ultrafioletowe o szerokim zakresie fali – od 10 do 400 nm. Promieniowanie UVC (do 290 nm) to fale najkrótsze, zatrzymywane przez warstwę ozonową, które nie docierają do większości miejsc na Ziemi. Promieniowanie UVB (290–320 nm) uruchamia produkcję melaniny w skórze (a więc proces opalania), powoduje też niestety oparzenia. Najgroźniejsze jest między godz. 10 a 16, przenika nawet przez chmury, dlatego w mało słoneczny dzień nad morzem możemy się opalić. Promieniowanie UVA (320–400 nm) oddziałuje tak samo przez cały dzień, od rana do wieczora, niezależnie od pogody oraz pory roku. Zimą jest równie intensywne jak latem. Przenika przez chmury, szyby i ubrania. Rzadziej powoduje oparzenia, ale z powodu większej długości fal głębiej penetruje skórę i ją niszczy – uszkodzeniu ulega naturalny kolagen, pękają włókna elastyny. To właśnie ten rodzaj promieniowania jest odpowiedzialny za tzw. fotostarzenie się skóry i przebarwienia.

Światło słoneczne leczy niektóre schorzenia skóry, Stymuluje produkcję witaminy d, wzmacnia układ odpornościowy, obniża poziom cholesteroLu. jego niedobór może nawet sprzyjać cukrzycy.

Akcja ratunkowa

Po wystawieniu na działanie słońca naskórek grubieje, a melanocyty (komórki zawierające barwnik – melaninę) zaczynają intensywniej pracować. Opalamy się. Dla naszego organizmu nie jest to dobrodziejstwo, lecz raczej błyskawiczna akcja ratunkowa – barwnik ma zatrzymać promieniowanie i nie dopuścić go głębiej, gdzie mogłoby zniszczyć materiał genetyczny komórek. – Trzeba koniecznie zabezpieczać skórę kremem z wysokim filtrem (SPF 30 lub SPF 50) – radzi Marcin Zakrzewski. – Powinniśmy posmarować całe ciało, także uszy, stopy i kark, 15 minut przed ekspozycją na słońce i powtarzać aplikację co dwie godziny, a także po każdej kąpieli w wodzie. Nie, to nie przesada. Inaczej nie sposób uchronić się przed oparzeniem. Dobre kosmetyki chroniące przed słońcem zawierają zarówno filtry chemiczne, jak i mineralne. Dodatkowo także nawilżają i regenerują. Warte polecenia są preparaty – kremy, fluidy i balsamy – Avene czy Biodermy. Obie firmy oferują podkłady mineralne w formie puderniczki, zapewniające maksymalną ochronę. Nowością jest krem ochronny Iwostinu Solecrin SPF 50+ dla skóry wrażliwej i alergicznej, który zawiera filtr immunologiczny. A co, gdy ze słońcem jednak przeholujemy? Należy postępować tak samo jak wtedy, gdy oparzymy się np. żelazkiem lub wrzątkiem – stosować chłodne okłady i zażywać niesteroidowe leki przeciwzapalne (paracetamol, ibuprofen, naproksen). Pomogą też specjalne pianki do stosowania na poparzoną skórę. Działają łagodząco, nawilżają skórę i przyspieszają jej odbudowę. Jeśli skóra jest bardzo spieczona i pojawiły się rany, trzeba użyć jałowych opatrunków oraz stosowanych zewnętrznie leków o działaniu przeciwbakteryjnym. Uwaga! Mimo że skóra boli, nie powinno się stosować żadnych leków o miejscowym działaniu znieczulającym. Mogą wywołać reakcję alergiczną.

Dieta dla skóry

Żeby uniknąć problemów i cieszyć się naturalną opalenizną, trzeba odpowiednio przygotować się do plażowania. Po pierwsze – dieta, której podstawą są owoce i warzywa. Warto ją zacząć miesiąc przed planowanym urlopem, aby witaminy A, C i E oraz minerały: cynk, selen, miedź, oraz mangan zdążyły dotrzeć do skóry i wzmocniły jej naturalną odporność. Po drugie – odpowiednie nawilżenie skóry. – Świetnym sposobem jest zabieg Hyalustructure, polegający na podaniu, za pomocą mikrokaniuli, czystego kwasu hialuronowego – mówi dr Ilona Wnuk-Bieńkowska z kliniki Esteticmed.pl. – To właśnie on jest odpowiedzialny za nawilżenie skóry, ale niestety pod wpływem promieniowania UV zanika. Podczas tego zabiegu stwarzamy pewnego rodzaju rezerwuar wilgoci. Na szczęście medycyna estetyczna ma już sposoby na to, jak się pozbyć przykrych skutków nadmiernego opalania. – Procesy fotostarzenia można odwrócić za pomocą lasera frakcyjnego. Albo poddając się zabiegowi mezoterapii, podczas którego aplikujemy skórze koktajle z witamin i koenzymów pobudzających produkcję nowych włókien kolagenowych – wylicza dr Zakrzewski. – Po lecie warto też wrócić do peelingów i kosmetyków zawierających pochodne retinolu. Delikatnie złuszczą skórę, odświeżą i wyrównają jej koloryt.<

Filtry w kremie

Filtry mineralne (fizyczne) chronią przed UVA i UVB. Nazywa się je ekranami, 
bo nie wnikają w skórę, ale na niej pozostają, tworząc cienką warstwę, która odbija część promieni słonecznych. Nie powodują alergii. Dla odmiany filtry chemiczne pochłaniają promieniowanie. Chronią głównie przed UVB. Są bardzo skuteczne, 
ale mogą powodować podrażnienia. Z kolei filtry naturalne to promieniochłonne wyciągi roślinne, np. masło Shea, juglon, arnika górska. One też nie wywołują uczuleń, ale stopień ich ochrony jest niski, zaledwie na poziomie SPF 2.