Z natury rzeczy

Kiedyś przegrywało z plastikami, ale dziś znów nas zachwyca. Naturalnym pięknem, zapachem, ciepłym kolorem, niepowtarzalną fakturą. Odkrywamy, że z drewna można wyczarować wszystko. Krawat, zegarek, nawet portfel. I każda rzecz jest inna, jedyna w swoim rodzaju.

Czy krawat może być drewniany? Jak najbardziej. Słynący z elegancji, a przy tym praktyczni Portugalczycy najpierw wpadli na pomysł krawatów z korka, ponieważ surowiec potrzebny do ich produkcji – dąb korkowy – rośnie właśnie w ich kraju. Ale od niedawna noszą już inne modele – wykonane z kilkunastu niewielkich, połączonych kawałków drewna. Zresztą nie tylko oni. Takie krawaty chętnie kupują też obcokrajowcy bawiący w Portugalii, szczególnie Szwajcarzy. Tym bardziej że jest w czym wybierać. Firma RIPA z miasta Viana do Castelo proponuje różne warianty, m.in. bukowy, dębowy i czereśniowy.

Ana Rita, współwłaścicielka firmy, przyznaje, że pomysł produkcji drewnianych krawatów narodził się przypadkiem. Wspomina: – Mój wspólnik Nelson Sampaio wybierał się na wesele i zależało mu na tym, żeby wyglądać oryginalnie. Wybrał się więc do znajomego stolarza i zamówił u niego krawat z drewna. Liczył na to, że może zadziwi weselnych gości, tymczasem on ich... zachwycił! Wszyscy pytali, gdzie kupił taki krawat i za ile. Niewiele myśląc, postanowił zrobić z tego biznes.

Dziś drewniane krawaty RIPA kosztują 65 euro i sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Niewątpliwie do ich popularności przyczyniają się zwolennicy ochrony środowiska, gorąco popierający wyroby z recyklingu. Bo surowce do produkcji krawatów RIPA to w całości odpadki stolarskie i tekstylne (te ostatnie wykorzystywane są do produkcji opasek i węzłów), pochodzą z zakładów działających w Viana do Castelo.

W  muszce na skateboardzie

W Polsce też produkuje się krawaty z drewna. Oferuje je np. krakowska pracownia Woodlans. Wykonywane ręcznie, z dębowego drewna, mają naturalny kolor i zapach. Każdy egzemplarz robi się na zamówienie, produkcja trwa trzy dni. Cena, trochę bardziej przystępna od portugalskiej, sięga 150 zł.

Dla odmiany czeska firma BeWooden proponuje drewniane muszki. Na przykład z drewna babinga. „Jeśli jeszcze nie posiadasz takiej muszki, to chyba powinieneś się zastanowić", czytamy na jej stronie. I dalej: „Pasek tkaniny, zdobiący środek muszki, sprawia, że jest naprawdę interesująca. To precyzyjnie wykonany model, w eleganckim kształcie, pasujący do wielu stylizacji".

Z pewnością drewno ma w sobie coś, skoro BeWooden zdobi nim także spinki do mankietów i krawata, klamry męskich pasków, a nawet wizytowniki. Nasza rodzima manufaktura Woodynagel również proponuje pięć modeli muszek wyrzeźbionych z polskiego dębu. Do muchy dołączona jest odpowiednio dobrana poszetka. Jan Nagel, jej pomysłodawca, absolwent Wydziału Technologii Drewna SGGW w Warszawie, ma szeroko zakrojone plany. Uważa, że z drewna, które jest materiałem wytrzymałym i giętkim, można wyczarować właściwie wszystko. Deska do skateboardu, którą zaprojektował, jest z jesionu, w ofercie ma też drewniane okulary i zegarki. – Taki zegarek, wykonany z twardego drewna, olejowany lub woskowany, bywa jednak mniej wytrzymały od tradycyjnego. No i nie jest wodoodporny. Ale przyjemnie się go nosi, to rodzaj biżuterii, która uzupełnia wizerunek i nieco zdradza naszą osobowość – uważa. Podobnie jest z okularami. Modele w drewnianych oprawkach noszą osoby, które chcą wyglądać intrygująco, a najczęściej zwolennicy naturalnych materiałów, rozumiejący potrzebę ochrony środowiska. To dlatego hasło amerykańskiej firmy, która produkuje zegarki z drewnianymi tarczami i bransoletami, brzmi: „You buy a watch, we plant a tree" („ty kupujesz zegarek, my sadzimy drzewo"). Podobnie działa polska firma Plantwear, produkująca zegarki i okulary z egzotycznego drewna. Oddaje matce naturze wszystko, co od niej bierze – w tropikalnym lesie w Brazylii posadziła już 1,5 tys. drzew. Odpady powstałe podczas produkcji okularów zamienia na brykiety na opał, natomiast z desek pozostałych po wycince kopert zegarków robi stoliki i półki. Na razie tylko na własny użytek, ale w przyszłości planuje je sprzedawać, a dochód przekazywać na cele charytatywne.

Mniejsi producenci też starają się przestrzegać zasad ochrony środowiska. Na przykład niezwykle udane stołki 1/2 projektu Witaminy D (Lumann), mogące służyć jako siedziska albo stoliki, wykonuje się z dębowego olejowanego drewna, które pochodzi z polskich lasów i posiada certyfikat FSC (Forest Stewardship Council). Co oznacza, że zostało pozyskane w zrównoważony sposób, według zasad odpowiedniego gospodarowania zasobami leśnymi.

Okulary z nutą sandałowca

– Powrót do natury to dziś jeden z najmocniejszych trendów w modzie okularowej – mówi Mateusz Toporowicz, absolwent wrocławskiej ASP, który wspólnie z Agnieszką Prask stworzył markę Gepetto. Jego zdaniem drewniane oprawki nie zastąpią tych znanych od lat, z tworzywa czy metalu, to zupełnie inna propozycja. Różnice w odcieniach drewna i układach słoi sprawiają, że każda para jest niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. – Wszystkie elementy oprawki starannie rzeźbimy, szlifujemy, impregnujemy, a następnie łączymy w całość i montujemy ze szkłami w różnych wariacjach kolorystycznych – opowiada Toporowicz. W ofercie ma wiele różnych modeli. I tak Allen jest wariacją na temat okularów Johna Lennona, Virgil to redesign modelu noszonego w latach 50. przez Marilyn Monroe, z kolei Harry, wykonany z drewna sandałowego, przyciąga niepowtarzalnym zapachem. Oprawki z bambusa są tak lekkie, że unoszą się na wodzie, a te z palisandru zachwycają urodą. Wszystkie z biegiem czasu nabierają charakteru albo – jako przyjazne środowisku – ulegają biodegradacji. Firma Mateusza Toporowicza i Agnieszki Prask istnieje zaledwie od trzech lat, ale już zaczęła sprzedawać na zagranicznych rynkach. Pod tym względem rekordy bije firma PlantWear z Radzynia Podlaskiego, która ma na swoim koncie już 15 tys. sprzedanych zegarków i 5 tys. okularów. Oferuje je online w Polsce, Niemczech, Austrii, we Włoszech i w Kanadzie, a w USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Serbii, Rumunii, na Malcie i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – także w sklepach stacjonarnych. Niedawno podpisała umowę także z Tajwanem i Chinami.

Gepetto, PlantWear czy firma Wood Brothers, która proponuje drewniane zegarki z kamienną tarczą w cenie około 300 zł, to tzw. średnia półka. Ten, kto szuka produktów klasy premium, może się przyjrzeć np. ofercie Rolf Spectacles. Ta austriacka marka kusi luksusowymi, ręcznie wykonywanymi oprawkami z egzotycznego drewna i rogów bawolich. Dla odmiany marka Gold & Wood z Luksemburga ozdabia swoje finezyjne drewniane okulary diamentami i złotem. Chętnie noszą je hollywoodzcy celebryci, m.in. Angelina Jolie i Shane West.

Cała Vespa z drewna

A co jeszcze może być z drewna? Na przykład wycieraczka. Drewniane pieńki pocięte na cienkie plastry o takiej samej grubości świetnie sprawdzają się w tej roli. Drewniane etui na telefony komórkowe proponuje m.in. firma Bewood, portfele są specjalnością BeWooden oraz Wood Brothers. Skromne, drewniane damskie torebki wymyślił mieszkaniec Stambułu Gökhan Eryaman, ale są też luksusowe (z drewna orzechowego), które proponuje internetowy sklep BUwood. Cena – bagatela – 4000 euro.

Ba, portugalski stolarz Carlos Alberto wykonał z drewna kopię klasycznego skutera Vespa. Zachował smukłe linie oryginału, wyginając mokrą drewnianą sklejkę. W ten sposób powstała np. rama jego niezwykłego skutera. Następnie przymocował do niej osłony (też drewniane!) oraz całe wyposażenie. Ostatecznie jedynymi metalowymi częściami pozostały oryginalny silnik oraz układ przeniesienia napędu. Drewniana kierownica, stelaż bagażu, koła, a nawet siedzenie sprawiają, że Vespa Carlosa to arcydzieło, z którego on regularnie korzysta, podróżując po mieście.

Drewno nadaje się też do konstrukcji rowerów, co udowodnił m.in. Bartosz Lesman z Chojnic, i samochodów. Poważnie! Przykładem – drewniany roadster Setsuna, wystawiony przez Toyotę podczas tegorocznego Design Week w Mediolanie. Do budowy auta wykorzystano drewno z cedru, cyprysu i brzozy japońskiej. Nie użyto przy tym ani jednego gwoździa, w zamian zastosowano tradycyjną japońską technikę stolarki okuriari.

Przykłady można mnożyć. Warto też wiedzieć, że określenie „drewniane" wkrótce nabierze pewnie nowego znaczenia, bo szwedzkim naukowcom udało się stworzyć z drewna... przezroczysty materiał. Nowe biotworzywo nadaje się do produkcji paneli słonecznych, półprzezroczystych elementów fasad i okien. Transparentne drewno jest wytwarzane z forniru, z którego w procesie chemicznym usuwa się ligninę. – Drewno nie jest naturalnie przezroczyste. Aby osiągnąć 100–procentowy efekt, musimy nad nim jeszcze popracować – przyznają naukowcy z Królewskiego Instytutu Technologii KTH ze Sztokholmu. Jednak już wiadomo, że drewno pozbawione ligniny staje się pięknie białe. Zapewne w przyszłości znajdzie wiele zaskakujących zastosowań.