Wyjście awaryjne

Skupić całą swoją uwagę na jednej pracy, nie rozmieniając się na drobne? A może lepiej zabezpieczyć się na wypadek, gdyby szef postanowił z nas zrezygnować? Krótko mówiąc: blaski i cienie zawodowego planu B.

To częsty scenariusz – wymarzona praca w międzynarodowej korporacji, lata stabilnego zatrudnienia i jedna decyzja zarządu, przez którą zamknięty zostaje cały oddział. Pracownicy zostają na lodzie. Wtedy na budowanie planu B najczęściej jest za późno. Dlatego specjaliści radzą, by zawsze mieć w zanadrzu wyjście awaryjne. – Czasy, kiedy w jednej firmie pracowało się przez 20–30 lat, dawno odeszły w niepamięć. Rynek pracy dynamicznie się zmienia. Rozwój technologii sprawia, że jedne zawody błyskawicznie znikają, na ich miejsce pojawiają się nowe – tłumaczy psycholog biznesu Witold Salski. Międzynarodowe korporacje otwierają i zamykają swoje oddziały, w zależności od tego, w jakim rejonie świata biznes chwilowo bardziej się opłaca. – To nieustanny wyścig, w którym trzeba być mobilnym i elastycznym.

Wtóruje mu Izabela Pilżys, dyrektor zarządzająca HR Partners: – Zawsze warto mieć w tyle głowy myśl, że firma, w której pracuję, nie jest wieczna. Nie oznacza to, że już dziś musisz koniecznie zmienić pracę, ale już dziś trzeba przygotować sobie plan, co zrobić, jeśli faktycznie zajdzie taka konieczność.

Plan B, czyli co?

– Szukanie planu B najczęściej pojawia się jako reakcja na to, co dzieje się w firmie – mówi Witold Salski. – Jeżeli w pracy mamy poczucie autonomii, możliwości rozwoju swoich predyspozycji, czyli innymi słowy czujemy, że można tu realizować swoje ambicje, to wewnętrzna motywacja, by coś zmienić, jest zdecydowanie mniejsza.

Piotr Mazurkiewicz, partner w firmie HRK, zastrzega jednak, że jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją karierę zawodową, powinien stawiać na pełne zaangażowanie. Ale jeśli po czterech–pięciu latach pracy w jednym miejscu widzimy, że omija nas kolejna szansa na awans, i nie dostrzegamy możliwości dalszego rozwoju, jest to sygnał, że czas na zmiany.

Psycholodzy radzą, by na pracę spojrzeć z trzech perspektyw i spróbować uczciwie odpowiedzieć sobie na pytania: czy widzę sens w tym, co robię? Czy sprawia mi to przyjemność i czy lubię to robić? Czy jestem w tym dobry i mam do tego talent? To z kolei ułatwi nam odpowiedź na jeszcze jedno kluczowe pytanie: co dalej? Być może będzie to pretekst do rozwijania dotychczasowej ścieżki zawodowej, przekwalifikowania albo rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej.

Po pierwsze: bądź na bieżąco

– Rozwój nie musi oznaczać intensywnego uczestniczenia w szkoleniach. Warto po prostu dbać o swoją kondycję umysłową. Cały czas interesować się tym, co się dzieje w naszej branży, samodzielnie zdobywać nową wiedzę i poszerzać horyzonty – mówi Izabela Pilżys. – Jeśli zadzwoni do nas headhunter albo kiedy widzimy ciekawą ofertę, warto się nad nią zastanowić i umówić na spotkanie z potencjalnym pracodawcą. To okazja, by sprawdzić, co rynek pracy ma nam do zaoferowania. Przez uczestnictwo w procesach rekrutacyjnych zdobywamy też nowe umiejętności i kontakty. A te kiedyś mogą nam się przydać.

Stres związany z możliwością utraty pracy potrafi paraliżować nawet najlepszych. Pracownik, który obawia się utraty pracy, często przyjmuje postawę asekuracyjną – woli nie wychylać się z własnymi pomysłami, nie mówi otwarcie, co myśli, by nie podpaść przełożonemu, bezrefleksyjnie wykonuje polecenia.

Statystycznie czas potrzebny na znalezienie nowej pracy w Polsce to około pół roku. Nikt nie chce więc ryzykować utraty dotychczasowego zajęcia. Osoba, która ma gotowy plan B, często zyskuje dzięki niemu pewność siebie i staje się bardziej asertywna. Potrafi merytorycznie bronić własnego zdania. Skoro ta praca jest tylko jedną z wielu opcji, zaczyna dbać o to, by czuć się w niej dobrze. Taki pracownik lepiej też radzi sobie ze stresem. To sprawia, że z reguły wzrasta jego kreatywność i poprawiają się relacje z pracodawcą.

Planuj z głową

Problem zaczyna się w chwili, gdy pracownik jest tak pochłonięty wizją nowej, lepszej pracy, że przestaje się angażować w dotychczas wykonywane obowiązki. Wydajność pracy spada, a wówczas zmiany mogą nadejść szybciej, niż myśli: niezadowolony przełożony pierwszy podziękuje mu za dalszą współpracę. – Na pewno każdy pracodawca będzie zainteresowany tym, żeby jego pracownik był w 100 proc. skoncentrowany na swoim obecnym zajęciu – przekonuje Izabela Pilżys.

Czy plan B zawsze musi kolidować z dotychczasową pracą? Nie zawsze. – Jeśli np. kontroler finansowy w przyszłości chciałby być dyrektorem finansowym, rozwija swoje kompetencje analityczne i zdolności komunikacyjne, to taki plan sprawia, że jest coraz lepszym specjalistą – tłumaczy Piotr Mazurkiewicz. – A na rozwoju jego kompetencji zyskuje też dotychczasowy pracodawca.

Ale jeśli plan B zakłada rozpoczęcie nowej pracy w zupełnie innym zawodzie, zdobywanie kompetencji może się wiązać z koniecznością poświęcenia czasu na szkolenia i kursy. Taki pracownik, nawet jeśli sumiennie wykonuje powierzone mu zadania, często przestaje się rozwijać w dotychczasowej branży. W pogoni za nową pracą może przegapić możliwość awansu lub podwyżki.

– Na Zachodzie wiele osób po przepracowaniu czasem nawet 20 lat w jednej branży podejmuje decyzję o zmianie zawodu. Nic dziwnego, bo długotrwałe wykonywanie tych samych obowiązków, brak nowych wyzwań i możliwości rozwoju może prowadzić do wypalenia zawodowego – podkreśla dyrektor zarządzająca HR Partners. – Pracodawcy doceniają osoby, które potrafią zdobyć nowe kompetencje i zależy im na ciekawej pracy. Ten trend dociera też do Polski.

– Często zapominamy, jak ważny jest PR – podkreśla Witold Salski. – Powinniśmy zadbać o to, jaką mamy opinię zarówno wewnątrz firmy, jak i na zewnątrz. Warto umiejętnie informować otoczenie o tym, jaki mamy wpływ na realizację ważnych projektów, jaki jest nasz wkład pracy, czego udało nam się dokonać. Wtedy jest szansa, że nasz przełożony to doceni i zaproponuje awans. Nie powinniśmy zapominać też o budowaniu sieci kontaktów np. poprzez networking. Dzięki branżowym portalom, jak LinkedIn, Profeo czy GoldenLine, poznajemy specjalistów z naszej branży. Na początek biorąc udział w dyskusjach na forach. Jeśli mądrze to rozegramy, zyskamy doskonały sposób na pokazanie światu, kim jesteśmy i co potrafimy – podpowiada Salski.

Daj się poznać

Stwórz zespół ludzi, którzy wiedzą, na co cię stać – mówią eksperci. Bo jeśli powinie ci się noga, to oni podadzą rękę. Ta zależność działa jednak w obie strony. Warto się zastanowić, w jaki sposób ty możesz pomóc innym. Może twoja firma właśnie szuka nowego pracownika i możesz polecić szefowi kogoś ze znajomych?

– W polskich firmach coraz częściej pojawiają się programy rekomendacyjne. Pracownik, który wspiera proces rekrutacyjny i poleci osobę, która zostanie zatrudniona, z reguły może liczyć na nagrodę – najczęściej jednorazową premię – tłumaczy Piotr Mazurkiewicz.

– Swoje CV aktualizowałeś kilka lat temu? To poważny błąd – ostrzega Witold Salski. – Nawet jeśli nie szukasz teraz pracy, warto na bieżąco notować swoje szkolenia. Po kilku latach może to być trudne do odtworzenia.