Wychowana do życia w firmie

Agata Rutkowska-Piszczyńska, prezes zarządu Dingo – akcesoria dla psów i kotów.

Z trójki rodzeństwa (ma jeszcze dwóch braci) to właśnie ona została wytypowana na prezesa zarządu przedsiębiorstwa, którą jej rodzice Waldemar i Elżbieta Rutkowscy zaczęli rozwijać w latach 80. Zaczynali od warsztatu kaletniczego. – Tata opowiadał, że już w liceum zauważył we mnie odpowiednie cechy charakteru. Biznes pociągał mnie od zawsze – mówi. – Bo z jednej strony wiąże się z dużą odpowiedzialnością, z drugiej – daje swobodę podejmowania decyzji.

Do klanowego zespołu dołączyła jednak jako ostatnia, w 2008 r. Od razu została rzucona na głęboką wodę. Na początku był marketing, potem przyszedł czas na stanowisko wiceprezesa, a od trzech lat piastuje funkcję prezesa. Jak tłumaczy, nie miała nawet czasu pomyśleć, czy powinna się bać nowej roli. Po prostu robiła swoje. – Wiadomo, początki nie były łatwe. Zwłaszcza gdy musiałam jeździć na spotkania z mężczyznami w wieku mojego ojca i jak równy z równym rozmawiać o interesach – mówi. Przekonuje, że nie jest typem rewolucjonisty. Ale nawet z takim podejściem nie zawsze udawało się prowadzić sprawy firmy bezkonfliktowo. – Trudno ogarnąć w ciągu chwili coś, co poprzednicy budowali latami, cegła po cegle. W rodzinnych firmach potrzeba sporo kompromisów i pokory, aby nie stracić doświadczenia poprzedników, a równocześnie wprowadzać swoje pomysły i reguły – podsumowuje. Innymi słowy: nie jest łatwo. Nigdy jednak nie żałowała raz obranej drogi. – Nie pracuję „od–do", tak zostałam wychowana. Firma jest moim drugim domem.