Wpadnij w nałóg działania

Co zrobić, aby przestać 
odkładać ważne sprawy na później? 
Jak znaleźć motywację? 
Odpowiedzią na te pytania jest nawyk, a właściwie – nałóg. Działania. I warto go w sobie wyrobić.

Zamiast przystąpić do działania, często odkładamy nasze sprawy i zadania na później. Dlaczego tak się dzieje? Są dwie przyczyny. – Pierwszą jest początkowo słaba motywacja do zrobienia czegoś, co wydaje się mało atrakcyjne – mówi Maciej Bennewicz, trener, coach, autor książek, w tym „Zabić coacha. O miłości i nienawiści do autorytetów w Polsce". 
– Druga przyczyna to lęk, że zmiana, która nastąpi w wyniku podjętego działania, będzie zbyt kosztowna lub samo działanie okaże się trudne.

Lekarstwem na taki stan rzeczy jest praca nad samym sobą i nauka przejmowania inicjatywy. – Ludzie chętni do działania chętnie eksperymentują, dlatego też częściej od innych wygrywają. Stwarzają sobie więcej szans i okazji do sukcesów 
– przekonuje Maciej Bennewicz. Kolejny krok to zmiana języka. Zamiast wypowiadać zwroty reaktywne, takie jak „nic nie mogę zrobić", „on mnie irytuje", „oni nigdy się na to nie zgodzą", lepiej stosować język proaktywny, mówiąc np. „popatrzmy, co da się zrobić", „mogę to zrobić skutecznie". Proaktywność sprawi, że zaczniemy przejmować kontrolę nad własnym życiem, a kolejnym elementem nałogu działania jest umiejętność tworzenia planu.

Planowanie jest wszystkim

Abraham Lincoln zwykł mawiać: „Dajcie mi sześć godzin na ścięcie drzewa, a poświęcę cztery godziny na ostrzenie topora". Przygotowania są najważniejsze! – Przy projektach, którymi się zajmujemy, sprawdza się planowanie i monitoring – mówi Dorota Pieńkowska, szefowa Funduszu PAFPIO, który wspiera organizacje pozarządowe w realizacji inicjatyw wprowadzających pozytywne zmiany w społeczeństwie. – Nie zadziała więc maksyma „zacznij jakoś, a jakość przyjdzie później". Przy takim podejściu, owszem, wystartujemy, ale będzie tylko „jakoś".

Planowanie jest szczególnie istotne przy większych projektach, ponieważ te wymagają dużego wysiłku organizacyjnego i logistycznego. – W żadnym wypadku nie powinno się tutaj zaczynać od dowolnego punktu, czyli „byle gdzie" – przestrzega Marta Kruszyńska, menedżer HR w Cloud Technologies, firmie specjalizującej się m.in. w marketingu wykorzystującym wielkie zbiory danych (Big Data). – Termin „duży projekt" należy rozumieć jako „zbiór dużej liczby małych projektów". Duży projekt wymaga wyodrębnienia z niego kilku faz działania, w ramach których, krok po kroku, definiujemy aktywności dla każdej z tych faz – tłumaczy Kruszyńska. Jeśli dokonamy takiej rozbiórki i ustalimy harmonogram realizacji mniejszych zadań, zyskamy komfort psychiczny i nie będziemy czuć się przytłoczeni.

Ale samo rozpisanie projektu na małe zadania to wciąż za mało. O czym jeszcze należy pamiętać? O samodyscyplinie. – Jest bardzo ważna. Pewnych zadań nie można odkładać na kolejny dzień, tydzień czy miesiąc. W budowaniu samodyscypliny pomagają listy zadań, tzw. listy To Do (z ang. do zrobienia – red.) – przekonuje Dagmara Rutkowska, radca prawny i doradca podatkowy, która każdy dzień rozpoczyna od sporządzenia takiej właśnie listy. – Wykreślanie kolejnych zadań jako zrealizowanych działa na moją psychikę bardzo pozytywnie i widzę wtedy swoją efektywność. To jeszcze bardziej motywuje mnie do działania 
– dodaje Rutkowska. W planowaniu potrzebne jest ponadto wyznaczenie końcowego rezultatu. Weźmy na przykład cel „chcę jechać na urlop" i związany z nim plan. – Można określić datę, miejsce, budżet, środek transportu, towarzystwo, w którym chce się spędzać czas wolny, a nawet szereg szczegółów, takich jak bagaż, wyposażenie pokoju hotelowego, dodatkowe atrakcje – wylicza Maciej Bennewicz. 
– Jednak dopóki nie określimy spodziewanego efektu, samo określenie celu nie wystarczy, a nawet – co gorsza 
– może nas zwieść na manowce.

Gdy ustalimy rezultat, jaki chcemy osiągnąć, wówczas na każdym etapie drogi łatwo będzie sprawdzić, czy rzeczywiście robimy to, co należy, aby osiągnąć oczekiwane korzyści. – W przypadku wakacji pytanie o efekt odnosi się do tego, jak chcemy wypoczywać. Co sprawi, że odpoczniemy? Po czym rozpoznamy, że zaspokajamy swoje potrzeby? Jakie to potrzeby? Jakie korzyści chcemy osiągnąć? Czy będzie to wyspanie się, przeczytanie pięciu książek, a może wędrówki po górach? – tłumaczy Bennewicz.

Ochota ze środka

Do realizacji zadań potrzebna jest również motywacja. – Tym, co motywuje, jest nie tylko świadomość, że zaspokajamy poprzez zamiar ważne potrzeby, i nie tylko plan działania, który wprowadza ład w nasz projekt, lecz również inwentarz zasobów, które mamy na starcie – przekonuje Maciej Bennewicz. Radzi, aby przyjrzeć się temu, co już mamy, zanim rozpoczniemy właściwe działania – zarówno w sferze materialnej, jak i psychologicznej. – Jakiego rodzaju środki trwałe, pieniądze, sprzęty, przedmioty już posiadamy, a także jakie umiejętności, kompetencje, przekonania oraz wartości będą nas wspierać w kolejnych krokach.

W uzyskaniu motywacji pomóc może też wyjście ze strefy komfortu. – Rutyna, powtarzanie tych samych czynności w kółko, rozmowy z tymi samymi ludźmi, chociaż dają pewnie poczucie bezpieczeństwa, na dłuższą metę powodują znudzenie i zabijają wewnętrzną ochotę do działania – mówi Dagmara Rutkowska. – Nie wiedzieć czemu ludzie boją się zmian, a to właśnie nowe wyzwania powodują, że poziom motywacji rośnie.

Kiedy więc tracimy motywację, zastanówmy się, czy przypadkiem nie jest to efekt znudzenia. Jeśli tak jest, to warto jeszcze zastosować technikę „podjąłem decyzję, że coś zrobię", w przeciwieństwie do „chcę coś zrobić". – Różnica jest na pierwszy rzut oka subtelna, a w rzeczywistości zasadnicza – zaznacza Dorota Pieńkowska. I tłumaczy, że „chcę" oznacza tyle, co „fajnie by było. Myślę, że mi się to podoba", ale w tyle głowy pobrzmiewa jednocześnie „nie mam czasu" czy „zajmę się tym później". Z kolei podejście „podjąłem decyzję" zobowiązuje do działania od konkretnego momentu, który sobie wyznaczymy.

W zbudowaniu motywacji powinny pomóc również pytania dookreślające. Do zadawania ich przekonuje ceniony na całym świecie coach i autor książek Marshall Goldsmith. Namawia, że pytania dookreślające, zwane aktywnymi, zapewniają o wiele lepsze rezultaty niż pytania pasywne. Te ostatnie to: „W jakim stopniu jesteś dziś zadowolony?", „W jakim stopniu ten dzień był znaczący?" czy „Jak oceniasz swoje kontakty z ludźmi?". Z kolei pytania aktywne to: „Czy dołożyłeś wszelkich starań, żeby być zadowolonym?", „Czy dołożyłeś wszelkich starań, żeby znaleźć sens?", „Czy dołożyłeś wszelkich starań, żeby budować pozytywne kontakty z ludźmi?". Moc drzemiąca w pytaniach aktywnych polega na tym, że będzie nam wstyd, jeśli zadamy sobie te pytania i po udzieleniu odpowiedzi uznamy, że zawodzimy samych siebie – nie tylko nie realizujemy tego, co chcemy, ale nawet nie dokładamy starań, aby to realizować.

Idealny moment nie istnieje

Przypuśćmy, że chcemy zacząć biegać, ale czekamy na idealny moment: aż pogoda będzie odpowiednia, chodniki nie będą dziurawe albo nie będzie nikogo, kto mógłby nas zaczepić i zmusić do zatrzymania się... Jeżeli chcemy zacząć działać, nie można czekać na idealny moment, bo on nie istnieje. – Takie podejście może być pretekstem do wiecznego odraczania procesu realizacji – ostrzega Eliza Głowinkowska–Domagała, szkoleniowiec umiejętności interpersonalnych i właścicielka Centrum Rozwoju i Szkoleń EgoSfera. 
– To tak jak z pisaniem powieści: jeśli nieustannie będziemy wymyślać szczegóły w naszej głowie i czekać na natchnienie, to prawdopodobnie nigdy nie napiszemy tej książki. Jeśli mamy do wykonania ważne dla nas zadanie, to po prostu zacznijmy je realizować już dzisiaj.

Na koniec zostaje jeszcze usuwanie rzeczy, które mogą nas rozpraszać. – Wycisz telefon, pozamykaj portale społecznościowe, nie interesuj się remontem drogi za oknem ani tym, co sąsiadka gotuje na obiad – wylicza trener biznesu Małgorzata Zmysłowska. – Odłóż na bezpieczną odległość wszystko to, co nie jest w danej chwili niezbędnym narzędziem twojej pracy 
– dodaje. I nie zapominajmy o nagrodach. – W ciągu dnia znajdź czas dla siebie, na drobne przyjemności. Zdobądź energię do działania poprzez robienie regularnych przerw. Rób sobie prezenty, myśl o zadowoleniu, jakie do ciebie przyjdzie po skończonym zadaniu. Bo to też jest bardzo ważne.

Motywacja 
wewnętrzna i zewnętrzna

Sylwia Kopka, psychoterapeuta i coach, radzi, by kierować się motywacją wewnętrzną, jeśli chcemy wpaść w nałóg działania.

Gdy czujemy, że nie jesteśmy dostatecznie zmotywowani, 
warto sprawdzić, czy dana czynność:

•zaspokaja nasze potrzeby czy też potrzebę spełnienia cudzych oczekiwań,

•jest zgodna z naszymi wartościami,

•wymaga wyrobienia nowych nawyków.

Gdy zadbamy już o motywację wewnętrzną, warto zrobić kilka rzeczy, aby zadbać też o tę zewnętrzną. W tym celu należy:

•otaczać się ludźmi, którzy popychają nas do działania,

•zamienić słowo „muszę" na „chcę",

•określić stan obecny i stan pożądany, a następnie z użyciem planu wypełnić tę lukę.