Wielki apetyt królowej kopalń

Jest najbogatszą kobietą na świecie i właścicielką australijskiego imperium. Gina Rinehart gigantyczną firmę odziedziczyła po ojcu. A dziś jest w konflikcie ze swoimi dziećmi, którym nie chce oddać majątku.

Chyba nikt wcześniej nie bogacił się w tak szybkim tempie jak Gina Rinehart. W 2006 r. 58-letnia dziś Australijka została miliarderką, w 2010 r. najbogatszą kobietą w Australii, w 2011 r. – najbogatszą osobą w Australii, a w 2012 r. – już najbogatszą kobietą na świecie, tym samym zdetronizowała dziedziczkę sieci supermarketów Wal-Mart Martę Christę Walton.

Jakim cudem Ginie Rinehart udało się to osiągnąć? Cóż, pewne jest to, że gdyby nie przypadkowe odkrycie jej ojca, prawdopodobnie nikt by o niej nie usłyszał.

22 listopada 1952 r. Lang Hancock wraz z żoną Hope wystartowali małym samolotem z rodzinnej posiadłości do Perth. Burze i porywiste wiatry zmusiły ich do zmiany kursu. Kiedy lecieli nową drogą, Lang Hancock dostrzegł w dole „srebrzyste lśnienie", w którym błyskawicznie rozpoznał utlenione żelazo. Później okazało się, że były to największe złoża na świecie, dokładnie 100 mil rud żelaza. Po trzech latach od odkrycia złóż w Pilbara w zachodniej Australii Lang Hancock założył Hancock Prospecting, firmę zajmującą się eksplorowaniem złóż rud żelaza, manganu, uranu, cynku, diamentów i ropy naftowej. Do 1992 r. Lang był jedyną osobą zarządzającą firmą. Po jego śmierci stery przejęła Gina. Od tego momentu, bagatelizując dokonania ojca, zaczęła głośno przekonywać,

że olbrzymie bogactwo zawdzięcza wyłącznie swojemu talentowi, determinacji i pracowitości. W e-mailu do tamtejszych mediów napisała: „Zostawiono mi długi i zobowiązania. Lang był odkrywcą, ale to Gina Rinehart jest odpowiedzialna za rozwój firmy". Wygląda na to, że sporo w tym racji. Liczby mówią same za siebie. W 1992 r., po śmierci Langa Hancocka, eksperci wycenili wartość firmy na 75 mln dol. amerykańskich. Dzisiaj szacują ją na 18 mld. Citigroup, największy na świecie dostawca usług finansowych, wierzy, że w niedługim czasie Gina Rinehart może zostać najbogatszą osobą na świecie z majątkiem na poziomie 100 mld dol.

Gorące źródło sukcesu

Znawcy branży kopalnianej podkreślają, że na piedestał rankingów najbogatszej kobiety świata wyniosły Australijkę wyczucie rynku, pracowitość i ostrożność. Rzeczywiście, Rinehart nie ryzykuje, działa metodycznie. Do współpracy wybiera tylko profesjonalne, jeśli nie elitarne przedsiębiorstwa górnicze, takie jak Rio Tinto czy Posco, które gwarantują większe bezpieczeństwo. Poza tym potrafi szybko dostrzec zmieniające się trendy na rynkach surowców. Nie mniejsze znaczenie ma jej pracowitość. Gina Rinehart jest aktywna 24 godz. przez siedem dni w tygodniu, e-maile do swoich pracowników wysyła o każdej porze dnia i nocy. Pracowała nawet wtedy, gdy jej dzieci były bardzo małe. W siedzibie Hancock Prospecting urządziła pokój z wygłuszonymi ścianami, w którym przesiadywała z dzieckiem. Dzięki temu nie opuściła ani jednego dnia pracy. – Każdy, kto jest zazdrosny o moje bogactwo, powinien spędzać mniej czasu na piciu, paleniu i życiu towarzyskim, a więcej na pracy. Jeśli weźmiecie sobie to do serca, będziecie kąpać się w płynnym złocie i popijać szampana – powtarza jak mantrę.

Do kierowania firmą przygotowywana była od najmłodszych lat. John Singleton, długoletni przyjaciel rodziny Hancocków, wspomina, że Gina uczestniczyła w spotkaniach biznesowych, kiedy miała zaledwie osiem lat. – Nie kwestionowałem tego, bo mieli wspaniałą relację. Rinehart traktowała ojca jako osobę wręcz idealną, a matkę niczym świętą – wspominał potem.

To prawda. Rodzice byli zakochani w Ginie od momentu, gdy pojawiła się na świecie 9 lutego 1954 r. Robili wszystko, by poznawała wpływowych ludzi oraz otrzymała najlepsze wykształcenie. W rodzinnym domu gościły takie osobistości jak premier stanu Queensland John Bjelke-Petersen, amerykański naukowiec zwany „ojcem bomby wodorowej" Edward Teller czy premier Australii John Gorton. Dla wszystkich urządzano lotnicze wycieczki. Gina też w nich uczestniczyła.

Sama również wykazywała zainteresowanie kopalnianym biznesem. Znana jest historia, gdy Lang Hancock poprosił swoją córkę, by nadzorowała rozmieszczenie i umeblowanie jego nowego gabinetu z widokiem na Opera House w Sydney. Gina postanowiła wtedy zamienić zwykły barek koktajlowy w przedmiot kultu. Na jego drzwiczkach powiesiła mapę Australii z zaznaczonymi na niej najcenniejszymi złożami mineralnymi. Sprawiła, by drzwi barku otwierały się na 129 południku i dzieliły w ten sposób kraj na zachód (bogaty w złoża) i całą resztę.

Gina Rinehart nie jest osobą łatwą w kontakcie. – Spędzanie z nią czasu kończy się kłótnią – powtarzają ci, którzy ją znają. Na przestrzeni lat na liście jej adwersarzy znaleźli się m.in. jej ojciec, macocha Rose Porteous, pierwszy mąż Greg Milton, partner biznesowy ojca Peter Wright, a także długa lista zwolnionych pracowników. Obecnie największe batalie prawne prowadzi z własnymi dziećmi: Johnem (36 lat), Biancą (33) i Hope (26), również dziedzicami górniczego imperium. Rinehart chce za wszelką cenę zachować absolutną kontrolę nad firmą. Robi więc wszystko, by nie wypełniła się wola Langa Hancocka, który ustanowił dla swoich wnuków specjalny fundusz w wysokości 23,6 proc. udziałów w obrotach Hancock Prospecting. Według woli odkrywcy złóż pieniądze mogłyby zostać uruchomione w momencie ukończenia przez najmłodszą wnuczkę 25. roku życia. Hope Hancock osiągnęła ten wiek we wrześniu 2011 r. Jednak Rinehart przez sześć miesięcy robiła wszystko, by stłumić pretensje dzieci i przesunąć datę czerpania przez nie zysków na rok... 2068.

Rodzinne pranie brudów

W matczynej trosce przed druzgocącymi podatkami, jakie przyszłoby im zapłacić od tak dużego kapitału, zaproponowała każdemu z nich po 300 mln dol. kieszonkowego rocznie w zamian za zrzeczenie się praw do funduszu. Ostatecznie walka o zachowanie pełnej kontroli nad firmą się nie powiodła.

Co więcej – zaszkodziła jej wizerunkowi, bo rodzinne pranie brudów przeniosło się z sali sądowej na pierwsze strony gazet. Na skargi Hope, że ciężko jest być dzieckiem najbogatszej kobiety w kraju, Gina odpowiadała zjadliwą oceną całej trójki swoich pociech, przypisując im lenistwo, elementarny brak wiedzy, doświadczenia i etyki pracy.

Jeszcze gorzej układają się stosunki Rinehart ze starszą zaledwie o sześć lat byłą macochą, Filipinką z pochodzenia, Rosą Porteous. Lang Hancock poślubił ją krótko po śmierci matki Giny. Gdy Rose zaledwie cztery miesiące po śmierci Langa wyszła za mąż za jego wieloletniego przyjaciela Williama Porteous'a, Gina nabrała przekonania, że śmierć ojca została przyspieszona przez wyrachowaną macochę. I oskarżyła Rose. Upierała się przy rozpoczęciu śledztwa nawet, gdy wykonana przez niezależnych koronerów autopsja wykazała naturalną przyczynę zgonu. Gina dopięła swego. Śledztwo podjęto w 2001 r. Ale już kilka tygodni później je przerwano. Okazało się, że Rinehart opłaciła świadków, by kłamali w trakcie zeznań.

Każdy, kto jest zazdrosny o moje bogactwo, powinien spędzać mniej czasu na piciu, paleniu i życiu towarzyskim, a więcej na pracy. Jeśli weźmiecie sobie to do serca, będziecie kąpać się w płynnym złocie i popijać szampana.

Oprócz personalnych potyczek z rodziną Gina Rinehart walczy także z rządem Australii (o obniżenie podatków dla przemysłu górniczego), z górniczymi związkami zawodowymi i ekologami. O tym, co myśli, pisze w swoich artykułach zamieszczanych na łamach magazynu „Australian Resources and Investment". Ich motywem przewodnim jest niezadowolenie z faktu, że Australia podąża drogą europejskiego modelu opieki socjalnej, z którym wiąże się podnoszenie podatków. Łatwo sobie wyobrazić, że jej poglądy nie podobają się politykom. Wicepremier Australii Wayne Swan krytykuje ją za zniewagę tych ludzi, dzięki którym wydobywcze imperium Rinehart tak świetnie funkcjonuje. Z kolei Ged Kearney, przewodnicząca australijskich związków zawodowych, nazywa Ginę Rinehart „osobą niemającą pojęcia o pracy zwykłych ludzi, którzy nie odziedziczyli fortun po swoich rodzicach". Jednak słowa krytyki nie zrażają Rinehart, która od czasu studiów ekonomicznych w Sydney jest wierna mocno liberalnym poglądom.

Kolejną delikatną sprawą są jej kontakty z dziennikarzami. Tylko nielicznym udało się z nią porozmawiać czy spotkać twarzą w twarz. Jest na tyle przeczulona na swoim punkcie, że nawet względnie pochlebne rzeczy, które pojawiają się w prasie na jej temat, uważa za oszczerstwa. W e-mailach wymienianych z reporterem Timem Treadgoldem pod koniec 2010 r. skarżyła się na nastawionych niechętnie względem jej i branży górniczej dziennikarzy. Zgodziła się udzielić Timowi wywiadu pod warunkiem, że ten zada jej przygotowane przez nią wcześniej pytania. Osoby, które wypowiadają się na temat Giny Rinehart, proszą reporterów o nieujawnianie ich nazwisk w obawie przed konsekwencjami prawnymi czy kłopotami w interesach. Kiedy dziennikarka finansowa Adele Ferguson przyznała publicznie, że zamierza napisać biografię Giny Rinehart, jeden z głównych australijskich wydawców został ostrzeżony przed jej wydaniem. Ostatecznie książka pod tytułem „The Untold Story of the Richest Woman in the World" napisana na podstawie rozmów z rodziną, przyjaciółmi czy byłymi pracownikami Rinehart ukazała się na rynku latem 2012 r.

O dziwo, w dzieciństwie Rinehart nie miała tak niewyparzonego języka. Gdy uczęszczała do Świętej Hildy w Perth, szkoły z internatem dla dziewcząt, była nieśmiała i zdystansowana wobec rówieśników...

Najbogatsza kobieta na świecie najwyraźniej nie potrafi ułożyć sobie życia osobistego. Pierwszego męża, Anglika Grega Miltona, poznała, kiedy jeszcze była nastolatką. Poślubiła go w 1973 r. w katedrze św. Andrzeja w Sydney. Chciała szybko założyć rodzinę, by jej dzieci mogły poznać i podziwiać swojego dziadka. W 1976 r. przyszedł na świat syn John, trzy lata później – Bianca. Jednak małżeństwo rozpadło się w 1981 r. – Jeśli nie urodziłeś się w rodzinie Hancocków, to nie jesteś Hancockiem – powiedział później rozgoryczony Milton dziennikarce Debi Marshall, autorce biografii Langa Hancocka. Krótko po rozwodzie na drodze Giny stanął starszy o 27 lat Frank Rinehart, prawnik. Wyszła za niego w 1983 r. Doczekali się dwójki dzieci: Hope (26) i Gini (25). Byli razem aż do śmierci Franka w 1990 r.

– Najwspanialszy mężczyzna, jakiego poznałam – mówiła o nim Rinehart. Od tamtej pory nikt u jej boku nie zagościł na stałe.

Chociaż królowa kopalń ma na koncie miliardy dolarów i mogłaby sobie pozwolić na życie w luksusie, nie wydaje pieniędzy na zbytki. Goście odwiedzający jej dom w Perth są zaskoczeni brakiem drogocennych dzieł sztuki czy antyków.

– Nie jesteśmy typem rodziny, która obnosi się z bogactwem. Nie jeździmy rolls-royce'ami – powiedziała podczas otwarcia kolejnej kopalni w Queensland w 2011 r. Przyznaje, że z premedytacją pozbawiła się wielu luksusów przysługujących miliarderom.

– Mogłabym mi