Wampir lifting zamiast botoksu

Dzięki nowym technologiom data urodzin powoli staje się już tylko rzędem cyfr w dowodzie osobistym. Z naszych twarzy nikt jej nie odczyta.
Chcesz być piękna? Cierp! – mawiały nasze babki. Nieoczekiwanie ich słowa znów są aktualne, a to za sprawą medycyny estetycznej, która dziś proponuje skuteczne, ale czasem nieprzyjemne zabiegi na twarz. Ich uboczne skutki – siniaki, obrzęki i zaczerwienienia – też bywają kłopotliwe.

Thermage wykorzystuje technologię częstotliwości fal radiowych do podgrzania głębokich warstw skóry
Dobrze, że nie trwają długo; po kilku dniach skóra twarzy wraca do normy, a nawet dzięki działaniu fal radiowych podczerwieni czy lasera wygląda znacznie lepiej, jest napięta i rozjaśniona.

Thermage

Przegląd najnowszych zabiegów na twarz, oferowanych w klinikach medycyny estetycznej, rozpoczynamy od Thermage’u(nieinwazyjnego liftingu), polecanego osobom w wieku 30+, wykonywanego przy pomocy urządzenia ThermaCool.
– Thermage wykorzystuje technologię częstotliwości fal radiowych do podgrzania głębokich warstw skóry – tłumaczy dr Barbara Jerschina z warszawskiej kliniki LA PERLA. – Powstałe ciepło z jednej strony powoduje obkurczenie pofałdowanych z wiekiem włókien kolagenowych i natychmiast napina skórę, a z drugiej – stymuluje produkcję nowego kolagenu. Efekty są bardzo dobre – zapewnia dr Jerschina. – U większości osób poprawa skóry i konturów następuje stopniowo w ciągu dwóch–sześciu miesięcy po wykonaniu zabiegu. Jednak trwałość liftingu zależy od wieku, kondycji naszej cery i stylu życia – zastrzega dr Jerschina. Thermage jest drogim zabiegiem (od 2,5 tys. zł), ale dzięki niemu możemy podciągnąć policzki, poprawić owal twarzy, zredukować nadmiar skóry na powiekach, wygładzić szyję, a nawet usunąć drugi podbródek. To wszystko nie odbywa się bez bólu. Podczas zabiegu, w momencie kontaktu głowicy z twarzą, odczuwa się nieprzyjemne gorąco, niezbędne do napięcia skóry. – Trzeba pocierpieć. Im więcej zużytej energii, tym lepszy efekt – pociesza dr Jerschina.

Ulthera

A zatem zaciskamy zęby i cierpimy. Musimy, bo z wiekiem skóra traci elastyczność, zmienia się owal twarzy, znikają poduszeczki tłuszczowe na policzkach. Powodem jest wiele czynników, np. grawitacja, zmiany hormonalne czy utrata wagi. Możemy jednak złagodzić skutki mijającego czasu i – jeśli obawiamy się skalpela – skorzystać z najnowszych metod walki ze zmarszczkami.
Jedną z nich jest zabieg Ulthera, który do poprawy napięcia skóry (narastających z wiekiem nawisów i zwiotczeń) wykorzystuje skoncentrowaną energię ultradźwięków. – Rozpoczynam zabieg od diagnostyki, polegającej na wizualizacji tkanki podskórnej – tłumaczy dr n. med. Marcin Ambroziak, kierujący warszawską Kliniką Ambroziak Estederm.
– Ulthera to pierwszy i na razie jedyny aparat, który daje takie możliwości – podkreśla. – Lekarz widzi strukturę tkanki do głębokości 8 mm, ogląda, ocenia, a potem precyzyjnie kieruje strumień ultradźwięków na wybrane obszary.
Skutkiem zabiegu jest produkcja nowego kolagenu, który w ciągu następnych trzech miesięcy napina skórę, dając efekt porównywalny z liftingiem operacyjnym. Cena od 2,2 tys. zł. To też nie tanio, ale Ulthera nie wywołuje większego dyskomfortu. W momencie oddziaływania fal odczuwa się lekki ból przez kilka sekund. Można go jednak zneutralizować, zażywając środek przeciwbólowy.
– Zabieg Ulthera ma swoje ograniczenia – dodaje dr Ambroziak. – Ultradźwięki precyzyjnie modelują twarz, ale nie można stosować ich np. do liftingu powiek.

Zaffiro

Inny hit kosmetologii – lifting termiczny Zaffiro, też dostępny m.in. w Klinice Ambroziak Estederm – odmładza o dziesięć lat bez bólu. Walka z upływem czasu i niedoskonałościami skóry odbywa się tu przy pomocy światła podczerwonego.
Intraceuticals, ulubiony zabieg Madonny i Victorii Beckham
Głowica z szafirowego kryształu podgrzewa promieniami głębokie warstwy skóry do 65 st. C. Mimo tak wysokiej temperatury zabieg jest bezbolesny, ponieważ twarz zostaje wcześniej mocno schłodzona, zabezpieczona przed poparzeniem i pokryta żelem ułatwiającym przewodzenie fal. Podobnie jak w przypadku Thermage’u i Ulthery wysoka temperatura pobudza włókna kolagenowe. Wracają napięcie i elastyczność skóry, znikają zmarszczki. Cena zabiegu to 1,4 tys. zł. Po 35. roku życia warto powtórzyć go sześć razy w miesięcznych odstępach.

Peeling laserem

Klinika BeautyMed dr. Krzysztofa Mirackiego poleca peelingi nowoczesnym laserem frakcyjnym Dualis SP firmy Fotona, który pozwala precyzyjnie dobrać intensywność zabiegu i uniknąć efektów ubocznych, np. rumienia czy obrzęku. Peeling, polegający na mikronakłuciach światłem laserowym, powoduje złuszczenie zrogowaciałego naskórka i stymuluje regenerację skóry. W rezultacie cera staje się świetlista, lepiej napięta, ujednolica się jej koloryt. – Peeling laserem frakcyjnym warto zastosować np. u osób, które mają na twarzy przebarwienia albo blizny potrądzikowe – mówi dr Miracki. Najczęściej zaleca się wykonywać go dwa razy w roku. – Skuteczność pojedynczego zabiegu (cena ok. 1 tys. zł) można porównać z kilkoma sesjami mikrodermabrazji – dodaje.

Wampir lifting

Prawdziwie rewolucyjny trend w medycynie estetycznej to osocze bogatopłytkowe PRP pobierane z naszej własnej krwi. – Zabieg, żartobliwie nazywany przez Amerykanki Vampire Facelift (wampirzy lifting), daje świetne efekty – mówi dr Samir Ibrahim, prowadzący Mandala Beauty Clinic w Poznaniu. – A przy tym jest naturalny i biokompatybilny z organizmem pacjenta, wyklucza więc ryzyko nietolerancji czy alergii.
Wszystko odbywa się dość prosto i szybko. Lekarz pobiera krew, a następnie odwirowuje ją w probówce laboratoryjnej, w której znajduje się specjalny żel, separujący czerwone krwinki od osocza bogatopłytkowego.
Osocze jest zagęszczane dwu-, czterokrotnie. Tuż przed wykonaniem zabiegu dodaje się specjalny odczynnik, aktywujący płytki krwi do produkcji czynników wzrostu. To one dają naszej skórze sygnał do odnowy i regeneracji. W ten sposób uzyskuje się osocze bogatopłytkowe, które jest bazą do wykonania zabiegu.
– Regeneris wstrzykuje się do skóry, stosując klasyczną technikę mezoterapii, bądź liniowo, np. wzdłuż bruzd nosowych, bo doskonale wypełnia zmarszczki – tłumaczy dr Ibrahim. To niewątpliwie alternatywa dla botoksu czy innych wypełniaczy, opartych na kwasie hialuronowym. PRP nie tylko poprawia gęstość i napięcie skóry, ale także przywraca jej młodość – odżywia i regeneruje. Cena zabiegu – od 800 zł, warto go powtórzyć po sześciu miesiącach.

Intraceuticals

Regeneris może pozostawić ślady po ukłuciach igły, siniaczki i zaczerwienienia, które znikają po kilku dniach. Jeśli więc zależy nam na natychmiastowym efekcie, np. świetnym wyglądzie przed balem, lepiej zafundować sobie Intraceuticals, nazywany zabiegiem gwiazd. Podobno chętnie korzystają z niego Madonna, Naomi Campbell, Kate Perry, Victoria Beckham, Fergie, a nawet Justin Timberlake.
To nowa metoda, dostępna m.in. w warszawskim SkinClinic Medical Day SPA, opracowana przez australijskich naukowców. Zabieg jest wykonywany przy pomocy specjalnego aplikatora, dzięki któremu działamy na skórę sprężonym tlenem, równocześnie wprowadzając kwas hialuronowy i specjalnie dobrane serum. Trwa krótko i jest bezbolesny, ale od razu daje widoczne efekty – skóra jest wyraźnie wygładzona, jaśniejsza i bardziej jędrna. Jednym słowem – wygląda młodziej. Kuracja Intraceuticals wymaga sześciu wizyt w gabinecie kosmetycznym, raz w tygodniu. Cena jednego zabiegu: 450 zł.

SkinCeuticals

Kto nie ufa nowoczesnym technologiom, może skorzystać z ręcznie wykonywanych zabiegów przy użyciu silnie działających dermokosmetyków, np. SkinCeuticals. Salon & SPA Rituals na warszawskim Mokotowie ma w ofercie m.in. korygujący zabieg przeciw starzeniu, uzupełniony profesjonalną maską ujędrniającą bogatą w witaminę C oraz masażem poprawiającym mikrocyrkulację i ożywiającym głębsze warstwy skóry. Cena: 310 zł. Efekty są spektakularne, ale utrzymują się niewątpliwie krócej niż te opłacone małym cierpieniem po nieinwazyjnych liftingach.
Zdjęcia: Klaus Tiedge/Corbis, materiały prasowe