Usiądź przy mnie

Jego talent docenili Francuzi. Jeszcze gdy studiował, hojnie fundowali mu stypendia. Dzisiaj Paweł Grobelny z chęcią projektuje niebanalne rozwiązania, nie tylko nad Sekwaną. Udowadnia, że prostota może być zaskakująca. Ot, taka ławka. Nie musi krzyczeć, aby zwrócić uwagę odbiorcy.

Wtorek, godzina 13. W La Defense – biznesowej dzielnicy Paryża – zbliża się pora lunchu. Pracownicy wylewają się z biur szeroką rzeką, idą do restauracji i bufetów. Część z nich ma ze sobą lunch boxy z domowej roboty sałatkami lub tartami. Inni niecierpliwie wypatrują Pierre'a, dostawcy jedzenia z małej, rodzinnej gastronomii.

La Defense to miejsce szczególne, z którego rozciąga się widok na zabytkowy Paryż. Oś wschód–zachód została wpisana na listę UNESCO i okrzyknięta najpiękniejszą perspektywą urbanistyczną świata. Jej początki sięgają czasów Ludwika XIV. W 1670 r. Le Nôtre, architekt ogrodowy, stworzył pierwszą oś, przedłużając ogrody Tuileries. W 1763 r. powstał plac Ludwika XV, dzisiejszy plac Zgody, następnie zagospodarowano Pola Elizejskie. Na początku XIX stulecia w tej samej osi zbudowano Łuk Triumfalny, a w 1989 r. oś zamknięto Nowym Łukiem zwanym Arką.

Władze dzielnicy wiedzą, że to ważny obszar na turystyczno–biznesowej mapie Paryża. Dlatego meble miejskie, które miały tu stanąć, po prostu musiały być wyjątkowe. Ogłoszono więc międzynarodowy konkurs dla projektantów. Wygrał go Polak – Paweł Grobelny.

Nic nie jest dziełem przypadku

– Zaprojektowane przeze mnie meble nie ingerują w przestrzeń, nie krzyczą. Bardzo zależało mi na tym, aby harmonijnie wkomponować je w otoczenie. Mają formę minimalistycznych drewnianych platform. To dobre miejsce do odpoczynku, ale także do pracy – tłumaczy projektant. I opowiada, że udało mu się stworzyć namiastkę biura w przestrzeni publicznej. O funkcjonalności często decydują detale, tak też stało się tutaj. Platformy zostały wyposażone w gniazdka elektryczne do ładowania telefonów i komputerów. Dzięki temu można spokojnie pracować na zewnątrz, ale także np. podładować sprzęt w drodze na kolejne spotkanie.

Również samo usytuowanie mebli nie było dziełem przypadku. Każde z miejsc jest zarazem doskonałym punktem widokowym. W ten sposób powstał nowy szlak zwiedzania dzielnicy. La Defense to w większości dzielnica biurowa, ale są tu także nieliczne mieszkania i hotele. Dzięki doskonałemu skomunikowaniu z centrum turyści docierają tu, by fotografować efektowne panoramy miasta. Wielu z nich podąża właśnie szlakiem wytyczonym przez projekty Grobelnego.

Odpoczynek parkourowca

– Wybrałem miejsca, z których widać stary Paryż. Można zobaczyć więc Łuk Triumfalny, Pola Elizejskie. Jestem zwolennikiem funkcjonalnego myślenia o projektach. Meble mają pełnić określoną funkcję – to miejsce do pracy i odpoczynku. Pracując na urządzeniach mobilnych, warto przynajmniej raz na godzinę oderwać od nich wzrok na kilka minut. Dlatego to, co zobaczą wówczas użytkownicy moich mebli, było dla mnie tak ważne. Usytuowanie ich w konkretnych punktach narzuca sposób patrzenia na przestrzeń. Szukałem nieoczywistych rozwiązań. To dlatego jedną z platform zawiesiłem nad sztucznym basenem przy placu Henri Regnault, który pełnił do tej pory jedynie funkcję dekoracyjną między budynkami. Teraz zyskał też znaczenie użytkowe – mówi Grobelny.

Platformy zostały wykonane z najwyższej jakości materiałów naturalnych oraz surowców odnawialnych. To konstrukcje stalowe oraz drewno zabezpieczone ekologicznym lakierem. Wybór materiałów odbył się już po ogłoszeniu wyników konkursu. Projektant wziął pod uwagę sugestie wykonawców. Wszystkie meble powstały w Paryżu oraz w bretońskim Rennes, a ich produkcja trwała blisko rok.

– To projekt nie tylko dla pracowników biurowców, ale dla wszystkich, którzy znajdą się w tej okolicy. Dlatego musiał być bardzo uniwersalny. Zależało mi na tym, żeby materiał był inny niż używany w tej dzielnicy. La Defense to przede wszystkim kamień i szkło. Postawiłem więc na naturalność, w kontraście do powszechnego tam konglomeratu czy sztucznych materiałów – dodaje Grobelny, który wyposażył miejskie meble w wygodne siedziska i blaty. Ich konstrukcje przemyślał jednak tak, by bez szwanku przetrwały spotkanie z miłośnikami akrobacji na BMX–ach czy parkourowcami.

Paweł Grobelny studiował w Poznaniu na Akademii Sztuk Pięknych. Jeszcze w czasie studiów wyjechał na wymianę do Lyonu. Uczelnię wybrał nieprzypadkowo, bo jest tam wydział poświęcony projektowaniu dla miasta. Francuzi dostrzegli jego talent i w 2006 r. został stypendystą LVMH  Louis Vuitton Moet Hennessy dla młodych twórców. Stypendium umożliwiło mu rozpoczęcie studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Rok później dostał kolejne stypendium, tym razem od francuskiego rządu.

– Paryż jest bardzo kosmopolityczny, przyciąga utalentowanych ludzi. Funkcjonuje tam bardzo dużo instytucji zajmujących się projektowaniem, np. słynne Centrum Designu Miasta Paryża. To miasto sprzyja poszukiwaniu oryginalnych rozwiązań, jego mieszkańcy także są otwarci na pozornie abstrakcyjne projekty – chwali. – W czasie studiów w Paryżu mogłem np. współpracować z architektami z Japonii. To było bardzo inspirujące, bo oni kompletnie inaczej patrzą na przestrzeń.

Magiczne wrażenie

Paweł Grobelny ma doświadczenie w zagospodarowywaniu miejskich przestrzeni za granicą. W 2012 r. zrealizował projekt plenerowego kina dla Centrum Sztuki Współczesnej BKSM Strombeek w Belgii. Kino musiało harmonijnie współgrać z modernistycznym budynkiem zaprojektowanym przez Waltera Steenhoudta. Ekran znajduje się za oknami galerii, a miejsca siedzące – przed budynkiem. Dzięki temu filmy można odtwarzać także w dni, w które galeria jest zamknięta dla zwiedzających. Głośniki zamontowano na zewnątrz, więc ścieżki dźwiękowe wyświetlanych filmów nie zakłócają zwiedzania prezentowanych w galerii wystaw.

W 2014 r. zaprojektował meble miejskie dla śródmieścia francuskiego Mont–de–Marsan i bulwarów nad rzeką La Midouze. Projekt otrzymał drugą nagrodę w międzynarodowym konkursie na meble miejskie. Powstały siedziska w kształcie okręgów wykonanych z lokalnego drewna i aluminium. Robią niemal magiczne wrażenie, bo wzmacniają odgłosy rzecznych kaskad, które znajdują się nieopodal.

– Chcę swoimi projektami choć na chwilę wytrącać innych z codzienności – tłumaczy Paweł Grobelny, którego kolejne realizacje znajdują się m.in. w ogrodzie Albertine okalającym Bibliotekę Królewską w Brukseli czy ogrodzie Zhongshan w Szanghaju...

Projektant po studiach wrócił do Polski. To tutaj znajduje się jego biuro, ale w portfolio nadal przeważają projekty międzynarodowe. Tworzy zarówno dla przemysłu, jak i na zamówienie galerii. Zajmuje się także projektami kuratorskimi. Ale to przestrzeń publiczna jest jego ulubionym tematem. Podkreśla, że w Polsce jest realizowanych coraz więcej projektów rewitalizacyjnych. – Oczywiście, przez wiele lat przestrzeń publiczna była zaniedbywana, uchodziła za niczyją. To spuścizna po starych dziejach, z którą muszą zmierzyć się wszystkie kraje postkomunistyczne. Od kilku lat zajmujemy się nią od początku, ale wciąż jeszcze uczymy się, jak to robić – przyznaje. – Tymczasem jeśli mamy ważną dla tożsamości historycznej miasta przestrzeń, warto ją od początku zaprojektować. Władze rozumieją już, że jeśli w takim miejscu stawiamy nowy budynek, to musi on wpisać się w otoczenie. Ogłaszane są konkursy, do których zapraszani są uznani architekci. Ale przestrzeń między budynkami wciąż jeszcze jest traktowana po macoszemu. Pokutuje myślenie, że wystarczy kupić gotowe meble. Na szczęście nie wszyscy tak robią. Na przykład władze Warszawy, rewitalizując Krakowskie Przedmieście, zadbały o unikalne meble. Efekt jest naprawdę fantastyczny.

W jego rodzinnym Poznaniu niedawno oddano do użytku zaprojektowany przez Grobelnego skwer na Chwaliszewie. Tam także pojawiły się naturalne materiały i koliste kształty, które zapraszają mieszkańców do spędzania czasu na wolnym powietrzu.

– Czuję olbrzymią satysfakcję, gdy widzę, jak projekt funkcjonuje w przestrzeni i że ludzie chętnie z niego korzystają. Tylko wtedy moja praca ma sens. Czasem ta użyteczność bywa zaskakująca i użytkownicy nadają meblom miejskim zupełnie nowe funkcje. Na przykład w Paryżu platformy wieczorami stają się popularnym miejscem pikników – przyznaje Grobelny. I rzeczywiście, La Defense także po zmroku odwiedzają tłumy turystów. Bo w Paryżu trudno o restaurację z lepszym widokiem.

Paweł Grobelny pracuje teraz nad nowym zleceniem od inwestora prywatnego. – I to dopiero wyzwanie – zapowiada. Bo tym razem jego projekt ma trafić nie do miejskiej dżungli, ale w ostatnie dzikie rejony francuskich Alp.