Talenty do pary

Wydawałoby się, że nie ma bardziej samotnej pracy niż pisarstwo. Tymczasem niektórzy autorzy łączą się w pary, aby pisać wspólne historie.

Właśnie ukazuje się zbiór opowiadań sensacyjnych „Twarzą w twarz" znanych amerykańskich duetów pisarskich pod redakcją prawnika i pisarza Davida Baldacciego.

Pomysł tak prosty, że dziwne, iż nikt nie wpadł na to wcześniej. Do książki. „Twarzą w twarz" zebrano popularnych pisarzy, których dobrano w pary. Ich zadaniem było wspólne napisanie opowiadania, w którym pojawiałyby się postacie z ich wcześniejszych książek – policjanci, detektywi, tajni agenci itd. Takie pop-
kulturowe połączenie nazywane jest crossover. Zazwyczaj korzystali z niego twórcy komiksów, opowiadając np. o spotkaniu Batmana i Supermana.

Większość autorów z „Twarzą w twarz" sprzedaje milionowe nakłady swoich książek i w Ameryce nie trzeba ich nikomu przedstawiać. Tom rozpoczyna opowiadanie duetu Dennis Lehane i Michael Connelly. W ich noweli „Nocny lot" spotkały się dwie kultowe postacie: Patrick Kenzie z Bostonu (znany chociażby z przeniesionej na ekran powieści „Gdzie jesteś, Amando?") oraz Harry Bosch żyjący w Los Angeles. Ich losy krzyżują się w momencie, gdy jeden podejrzany jest zamieszany w dwie sprawy, które wydarzyły się w odległych miastach. Z kolei zamykająca nowela to niezwykle wysmakowana historia, która wyszła spod rąk duetu Lee Childa oraz Josepha Findera.

System „dwójkowy" może ułatwiać pracę, kiedy autorzy pracują nad książką popularnonaukową. Mogą wtedy podzielić się konkretną pracą badawczą, ustalić zakresy działania. W przypadku prozy sprawa się komplikuje. Każdy autor decyduje przecież, jak czytelnik, poprzez figurę narratora, postrzega świat przedstawiony. Konstrukcja narracyjna jest ściśle uwarunkowana jego osobowością. Jak zatem podzielić się pracą przy pisaniu powieści, aby narracja wydawała się spójna, a czytelnik nie dostrzegł miejsc „zszywania"? Z tym pytaniem każdy duet radzi sobie na swój sposób. Niektórzy piszą na przemian. Inni dzielą się pracą, np. jeden pisze dialogi, a drugi opisy. W zbiorze „Twarzą w twarz" każde opowiadanie poprzedza wstęp zdradzający kulisy współpracy.

W polskiej literaturze pomysł na duety autorskie próbowali wcielać w życie głównie autorzy kryminałów. Trend rozpoczęli Marek Krajewski z Mariuszem Czubajem, którzy stworzyli wspólnie postać Jarosława Patera i napisali dwie książki o jego przygodach: „Aleję samobójców" (2008) i „Róże cmentarne" (2010). Podobnie zrobili w 2010 r. Marta Mizuro oraz Robert Ostaszewski w kryminale „Kogo kocham, kogo lubię". Z kolei w 2009 r. powieść „Orchidea" opublikowała nie dwójka, ale trójka literatów: Gaja Grzegorzewska, Irek Grin oraz znany poeta Marcin Świetlicki. „Orchidea" początkowo powstawała jako powieść odcinkowa dla portalu internetowego, a dopiero potem została wydana w jednym tomie.

Mimo spektakularności crossoverów autorzy rzadko decydują się na współpracę. Pierwszym czynnikiem hamującym takie projekty są pieniądze. Zarobkami trzeba dzielić się po połowie, a liczba czytelników niekoniecznie musi być dwukrotna. Kolejna kwestia to aspekt towarzyski – żeby z kimś napisać książkę, trzeba się lubić. Trzeci problem to ambicja, która w zawodach twórczych zwyczajowo jest niezwykle duża.

Jednak może doczekamy się jeszcze widowiskowego scalenia na polskim gruncie? Może prokurator Szacki stworzony piórem Zygmunta Miłoszewskiego połączy siły z policyjną profilerką Saszą Załuską – bohaterką książek Katarzyny Bondy. Albo Edward Popielski z przedwojennego Lwowa (postać Marka Krajewskiego) spotka Zygę Maciejewskiego z dawnego Lublina (bohater Marcina Wrońskiego). Czytelnicy z pewnością byliby zachwyceni.

„Twarzą w twarz" red. David Baldacci