Takie to były czasy… w 2011

Zaczęło się niewinnie. Anna Mucha założyła szpanerskie futro, a Joanna Krupa wyszła z sali kinowej. Dzięki temu ominęła ją wątpliwa przyjemność oglądania niezbyt uzdolnionych polskich aktorek, oblepionych sztucznymi rzęsami, w beznadziejnej polskiej komedii. Ale za to wszyscy na tydzień pokochali zwierzątka zabijane na futra.
Potem Nergal, któremu co poniektórzy wyznawcy miłości bliźniego życzyli rychłego zgonu, nagle wyzdrowiał. Następnie rozstał się z narzeczoną Dodą, która dzięki chorobie byłego już chłopaka zyskała niesilikonowy wymiar.

Karolina Korwin Piotrowska. Dziennikarka TVN Style
Doda wyrzuciła potem przy akompania­mencie migawek paparazzich rower Nergala przez okno, a na jej balkonie rozszalały się piekielne ognie pożerające gacie byłego. W tym czasie gruchnęła wiadomość, że Magda Mołek będzie miała dziecko, i prasa wieszczyła koniec jej kariery.
W mediach brylowała Maja Sablewska, była menedżerka gwiazd, która uczyła się na oczach milionów składać zdania z sensem. Wojewódzki, nieczuły na intelektualne ambicje koleżanki, regularnie ją wyśmiewał i to na tyle skutecznie, że dzisiaj nikt już nie pamięta, że „X Factor” wygrał Gienek Loska. Poza tym wszyscy zachodzili w głowę, co do nas rzecze Czesław.
Potem wróciła Mucha, z nowym biustem, który z czasem z arcydzieła chirurgów wieszczonego przez plotkarzy przerodził się w forpocztę nadciągającej ciąży. Obie ciąże – Mołek i Muchy, spotkały się w jednym studiu, oczywiście TVN, i było to ważniejsze niż spotkanie Obama – Tusk.
Następnie były wakacje. Nowa dziewczyna Michała Wiśniewskiego zgodnie z tradycją wytatuowała imię ukochanego na swoim ciele. Maja Sablewska, zbrukana przez Wojewódzkiego, pojechała do mekki polskich celebrytów, czyli LA, i tam odniosła sukces, bo ktoś chciał namalować jej portret, a w Warszawie pies z kulawą nogą tego nie chciał zrobić. Po wakacjach Polska rzuciła się na Nergala, który szerzył satanizm w nowym show, oraz na małżeństwo Józefowiczów, które skolonizowało „Taniec z gwiazdami” i okładki kolorowych czasopism. Przy czym to Janusz mówił, a Natasza próbowała z miernym skutkiem, ale za to wyglądała bardzo ładnie. Nawet w tak złym filmie jak „Bitwa Warszawska 1920”, w którym nowe znaczenie dzięki niej i jej partnerowi zyskało określenie „drewno aktorskie”. Pojawił się też nowy Wojewódzki, czyli Robert Kozyra, i błysnął talentem do tańca, różańca i mody jako juror w „Mam talent”.
Poza tym powróciła Magda Mołek, a także Doda, tym razem z nowym nabytkiem u boku o imieniu Błażej. Przy okazji obwieściła, że Polacy to naród buraków, ma ich gdzieś i jedzie do LA, czyli tam, dokąd na przelot nie stać polskich paparoli. Jak zwykle talentem do mediów wykazała się Justyna Steczkowska, której mąż poważnie zachorował, a ona pobiegła z tym do gazety i zrobiła z tej okazji smaczną sesję. Była jeszcze słynna cyc‑afera w „Top Model”, pozbawiony bowiem zahamowań juror na oczach całej Polski złapał za jędrny kobiecy biust.
Na koniec roku Doda była goła w nowym klipie. Edyta Górniak zagroziła publicznie, że wyda płytę. Kinga Rusin z nowym partnerem i Kasia Cichopek – ze starym, ale za to bez pracy, zapowiedziały rozwój swego pisarskiego talentu. Nie pozostało więc nic innego, jak widowiskowo puścić pawia na odmóżdżonym „Wyjeździe integracyjnym”.
Bez zbędnego szumu pojawiły się w kinach „Sala samobójców”, „Ki” i „Erratum”. Nosowska i Julia Marcell jak zwykle wydały świetne albumy, a Jopek nawet trzy naraz. Panie udowadniają, że bez ­skandali da się sprzedawać płyty. Ostaszewska pokazała, że można świetnie grać w serialu, podobnie Olszówka czy Radziwiłowicz.
Da się żyć, póki co…