Szok i przerażenie

Na zdjęciach widzimy małą dziewczynkę. Ma jakieś 10 lat. Jest piękna. Ma wielkie oczy, ładnie wykrojone usta, gęste włosy. Jednak coś razi. Tak nie siadają przed obiektywem małe dziewczynki.
Tym bardziej nie patrzą w tak zalotny i zmysłowy sposób spod wytuszowanych rzęs. Na innym zdjęciu ta sama dziewczynka maluje się przed lustrem. Ma designerską sukienkę, mocno wylakierowane włosy, umalowane oczy, nosi drogą biżuterię. Wygląda niemal jak ekskluzywna dama lekkich obyczajów, która już dawno skończyła 18 lat. Jest wyuzdana, prowokująca… Patrzenie na te zdjęcia to nie tylko estetyczna przyjemność, jak to zwykle jest, gdy oglądamy wystylizowane zdjęcia mody. Te zdjęcia bolą. A człowiek, patrząc na nie, czuje, że przykłada rękę do czegoś bardzo złego, co tę dziewczynkę niszczy. Dziwne, że dopiero teraz, ponad pół roku po ich publikacji we francuskim „Vogue’u”, zdjęcia 10-letniej francuskiej modelki wywołały skandal. Musiały pokazać się na pedofilskich portalach, podpisane niewybrednymi komentarzami, musiały zaszokować globalnie ludzi na Facebooku, gdzie pannica miała do niedawna swój profil, aby ktoś wreszcie przejrzał na oczy. Można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale, ale ta sytuacja mówi wiele o nas. O tym, w jakim świecie żyjemy.

Dziecko to wdzięczny obiekt sztuki. Od zawsze fascynuje, bo jest czyste, z nikim nie pogrywa, nie ma w sobie cwaniactwa dorosłych. Jest szczere albo przynajmniej powinno takie być. To świat i dorosłość uczynią je innym, nauczą słów: cwaniactwo, dyplomacja i konformizm. Na razie jest niewinne. Często jego seksualność jest też obiektem zainteresowania. Dorastanie, poznawanie świata i własnego zmieniającego się ciała oraz związanych z tym emocji to inspirujący temat. Nie wiem jednak, dlaczego niektórych fascynuje dorastanie małych dziewczynek. Może dlatego, że to towar, który się świetnie sprzedaje, a jest kryzys i jakoś zarabiać trzeba.
Byłam pewnie naiwna, bo wydawało mi się, że w czasach permanentnej dyskusji o pedofilii, rosnącej świadomości tego, że dziecko to też człowiek, tylko mały, takie przykłady jak ten z Francji nie będą częste. Myliłam się. Ta dziewczynka nie jest z ulicy. Jej rodzice mają za co żyć, nie utrzymuje honorariami za sesje całej rodziny. Przeciwnie. To jej pracujący w show-biznesie rodzice, niemal odkąd zaczęła chodzić, zrobili z niej żywą, nieświadomą tego, co się z nią dzieje, lalkę. To jej rodzice wydali zgodę na to, aby pracowała. I na pewno widzieli efekty sesji, w których brała udział. Efekty, które budzą dreszcz przerażenia. Teraz ci sami rodzice są podobno zszokowani tym, co się rozpętało. Twierdzą, że mała nic nie wie o zainteresowaniu swoją osobą. Na razie nie wie. Rówieśnicy w szkole – a dzieci są okrutne w swej szczerości – na pewno jej powiedzą. I można już przewidzieć tego konsekwencje. Na pewno nie będą miłe.
Rozpętała się wielka dyskusja na łamach mediów. Głos zabrali ludzie polityki i show-biznesu. Jest gorąco. Świat mody, sam dwulicowy i mocno zepsuty, też jest w szoku. Padają hasła: pedofilia, skandal, kryminał. Oby to wszystko było po coś, oby powstało prawo, które ustrzeże dzieci przed wykorzystywaniem tego typu. A ja marzę, aby małej piękności z Francji ktoś dał do zabawy lalkę, misia, a nie szminkę czy markowe buty na niebotycznych szpilkach. I powiedział, że na wszystko w jej życiu przyjdzie czas.
Karolina Korwin-Piotrowska, dziennikarka TVN Style