Światem rządzi Atena

Umarł król, Niech żyje... Królowa. A w każdym razie jej styl sprawowania władzy, który przynosi wymierne efekty. Jakie? Rosnące wyniki finansowe królestwa. Albo raczej firmy na miarę XXI wieku. Do takiego wniosku doszedł John Gerzema, autor bestsellerów, a ostatnio współtwórca „Doktryny Ateny".

Zanim na świat przyszła Atena, Zeus, jej ojciec, cierpiał na potworny ból głowy. I tak już zostało: kobiety zawsze przyprawiały mężczyzn o ból głowy? Tym bardziej teraz – gdy coraz częściej mówi się o końcu męskiej dominacji, również w biznesie...

Dzisiejsza Atena jest raczej balsamem, cudownym lekiem uśmierzającym ból. Posiada umiejętności, dzięki którym liderzy myślą i działają w sposób nowoczesny. Jest odpowiedzią na swoje czasy, bo XXI w. jest pełen gwałtownych zmian, które wymagają od przywódcy uczciwości, cierpliwości.

To nieuniknione: kobiety będą rządzić światem i wielkim biznesem?

Ostatnią rzeczą, o której chciałbym mówić, są różnice między kobietami a mężczyznami. Ale niestety – trzeba pokazać, jaką moc ma kobiecy sposób myślenia w biznesie. Badanie, którego jestem współautorem, rozwiewa mity na temat dotychczasowych umiejętności miękkich, takich jak współpraca, wrażliwość. Pokazuje, że są one niezwykle ważne dla osiągnięcia konkretnych wyników w biznesie. Czyli: ograniczenia ryzyka, zatrzymania pracowników, zbudowania oddanego firmie zespołu. Badanie jest też w jakimś stopniu kluczem do zrozumienia realiów naszego wieku: 77 proc. respondentów zgodziło się, że w warunkach gospodarczych, które ulegają ciągłym zmianom, liczą się otwartość i elastyczność. 76 proc. przyznało, że kobiety wykazują się większą umiejętnością planowania.

To tylko fragment gigantycznych badań, które stały się pretekstem do napisania książki „Doktryna Ateny". Skąd pomysł akurat na takie badania?

Zauważyliśmy, że obowiązujący latami wojskowy styl dowodzenia się wyczerpał, przestał przynosić efekty.

64 tys. przedstawicieli 13 narodowości. I aż dwie trzecie z nich ma poczucie, że świat byłby lepszy, gdyby mężczyźni myśleli bardziej jak kobiety. Czyli jak?

Prezydent Izraela Szymon Peres w rozmowie ze mną powiedział coś, czego nigdy nie zapomnę: „Żyjemy w nowym świecie, w którym często panuje stary sposób myślenia, a rolą lidera jest się dostosować". To istota naszej tezy. W obliczu zmian, jakie zachodzą wokół nas, ludzie zaczynają się zastanawiać: co stanowi o efektywności lidera organizacji czy rządu. Szybko dochodzą do wniosku, że dzięki kobiecym cechom i umiejętnościom łatwiej nadążyć i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Naszych badanych podzieliliśmy na dwie grupy. Pierwszą poprosiliśmy o wskazanie, które cechy są według niej niezbędne dla nowoczesnego przywództwa, drugą – o podzielenie ich na męskie i żeńskie. Wśród cech kobiecych pojawiły się m.in.: troskliwość, solidność, wspaniałomyślność, skromność, zdolność do adaptacji, lojalność, sumienność, przezorność, oddanie.

Pisze pan, że kraje, w których kobiecy sposób zachowania obserwuje się częściej, mają wyższe PKB na jednego mieszkańca. Wyższa jest tam też jakość życia. Naprawdę to przełożenie jest aż tak wyraźne?

Trudno stwierdzić, czy istnienie jakiegoś zjawiska jest przypadkowe czy ma ono związek z badaniem. Jednak w naszym przypadku widać, że dzięki kobiecym cechom i umiejętnościom kierowanie przedsiębiorstwami i rządami staje się efektywniejsze. Rośnie innowacyjność, co bezpośrednio przekłada się na wyniki finansowe. Dzięki okazywanej wrażliwości możemy zaskarbić sobie lojalność pracowników, a w efekcie – skuteczniej kierować zespołem.

Orędownikami wartości kobiecych są przede wszystkim przedstawiciele pokolenia Y. Tym bardziej że blisko 78 proc. badanym z tej grupy nie podoba się męski styl działania. Co drażni ich najbardziej?

Zaobserwowaliśmy wyraźną zmianę w sposobie, w jakim Igreki postrzegają świat, myślą o pracy i stawiają własne wartości nad innymi. 60 proc. przedstawicieli tego pokolenia wolałoby pracować za niższe wynagrodzenie. Oczywiście – pod pewnymi warunkami, z których podstawowy sprowadza się do tego: firma, w której jestem zatrudniony, ma wyznawać takie same wartości jak ja. Inny przykład: 54 proc. z nich wybrałoby 100 dodatkowych znajomych w serwisie społecznościowym zamiast 100 dolarów. Widać więc, że dla Igreków liczy się przede wszystkim sukces w życiu osobistym oraz budowanie więzi społecznych. Pieniądze i wysokość pensji schodzą na dalszy plan. A to już, według naszego badania, zachowania tradycyjnie kobiece.

Dziś cenionymi liderami są osoby ekspresyjne, które otwarcie dzielą się uczuciami – przekonuje pan w swojej książce. Jak się to ma do tak kiedyś pożądanej „zimnej krwi" i „pokerowej twarzy"?

Odejście od lidera o zimnej twarzy pokerzysty na rzecz lidera–ekstrawertyka to element szerszego zjawiska, w którym problemy biznesowe rozwiązuje się, zachowując otwartość i prawo do własnych emocji. Nasze badanie pokazuje też, że nowocześni liderzy nie prą do przodu za wszelką cenę i nie zadzierają nosa. Zamiast tego potrafią przyznać, że potrzebują pomocy. Innymi słowy: szukają wsparcia, które wzmocni całą organizację. Takie zachowanie w żadnym wypadku nie jest oznaką słabości.

Czy to jest dziś jedyny ratunek dla mężczyzn: podpatrywać kobiety i się od nich uczyć?

Według 76 proc. badanych kobiety wykazują się większą cierpliwością i umiejętnością planowania. Nie znaczy to, że mężczyźni są tych cech pozbawieni. Jednak kobiety zawsze z większą cierpliwością czekały na wyniki i potrafiły się powstrzymać od działania. Szybka reakcja i zdecydowanie są niezwykle ważne, jednak równie duże znaczenie mają rozwaga i przezorność. Warto więc podpatrywać i korzystać z wzajemnych doświadczeń.

A jeszcze niedawno słyszeliśmy, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Czyli że żyją w dwóch różnych światach. Co się wydarzyło? Pogodziła ich Atena?

Taką mam nadzieję! Teza, jaką stawiamy w „Doktrynie Ateny", sprowadza się do prostego stwierdzenia: gramy do tej samej bramki! Mówiąc, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą wykorzystać cechy i umiejętności przynależne Atenie, mam nadzieję, że niektóre mury runą. A przedstawiciele obu płci zaczną rozumieć i doceniać to, co przynosi druga strona.