Stereotypy płci

Nigdy nie czułam się w pracy dyskryminowana ze względu na to, że jestem kobietą. Wiem jednak, że seksizm ciągle daje o sobie znać. Według mnie jest to przede wszystkim problem jego wyznawców.

Miesiąc temu wspominałam o Napoleonie Bonaparte. Tym razem też przyszedł mi do głowy cesarz Francuzów. Jak wiadomo, był on wojującym antyfeministą. Moim zdaniem odrobinę przyzwoitości jednak zachował. Autor słynnego kodeksu dopuszczał sytuację, w której to kobieta, a nie mężczyzna, wniesie do sądu pozew rozwodowy. Co prawda żona miała do tego prawo tylko wtedy, gdy mąż wprowadził kochankę do małżeńskiego domu, ale... lepszy rydz niż nic.

A teraz trochę poważniej. Istotą wielu naszych problemów są nieracjonalne przekonania. Przykład: ktoś od dawna bezrobotny nie przyjmuje żadnej propozycji pracy, ponieważ uważa, że zasługuje na coś lepszego. Nie uzupełnia też wykształcenia, nie podwyższa kwalifikacji. Jeśli pominąć patologicznych leni udających osoby poszukujące zatrudnienia, pozostaną ludzie sfrustrowani, błędnie oceniający sytuację na rynku pracy i własne możliwości.

Nieracjonalne przekonania leżą też u źródeł seksizmu, czyli mniemania, że przedstawiciele określonej płci powinni sprawować władzę i kontrolę nad płcią przeciwną. Niech sobie ludzie nauki piszą rozprawy o tym, co to jest gender, czyli płeć społeczno-kulturowa. Niech tysiące ludzi dowodzą, że spotkali na swojej drodze mądre kobiety i niemądrych mężczyzn (albo odwrotnie) – seksista tkwi po uszy we własnych urazach i uprzedzeniach. Moim zdaniem równie dobrze mógłby powiesić sobie na czole napis: „Uwaga! Mam kompleksy, nie myślę samodzielnie. Kocham stereotypy, bo dzięki nim czuję się lepszy i ważniejszy".

W naszej cywilizacji, mającej za sobą tysiące lat patriarchatu, mamy do czynienia przede wszystkim z seksizmem męskim. Seksiści działają często na niekorzyść zatrudniających ich korporacji. Przekonała się o tym amerykańska firma PriceWaterhouse. Była w niej zatrudniona Ann Hopkins, która wypracowywała rocznie dla swojego pracodawcy 25 mln dolarów. Według obowiązujących reguł dawało jej to prawo do ubiegania się o status partnera firmy. Pani Hopkins odmówiono, motywując to tym, że... zachowuje się jak mężczyzna (potrafi być ostra w prowadzeniu biznesu, ma niewłaściwy sposób ubierania się).

Kobieta wniosła sprawę do sądu, skarżąc zarząd firmy o to, że nie zastosował kryteriów merytorycznych, tylko stereotypy płci. Wygrała sprawę w pierwszej instancji, a po odwołaniu firmy także w sądzie apelacyjnym i w najwyższym.

Podziwiam postawę Ann Hopkins. Sama jestem wierna zasadzie: wierzyć w siebie, nie dać się zastraszyć i nie pozwolić, by argumenty inne niż merytoryczne przysłoniły naszą rację.

Katarzyna Niezgoda

Jest prezesem DCG, właściciela marki Deni Cler Milano. Jest także ekspertem ds. zarządzania zmianą. Pod jej kierownictwem przebiegało m.in. przejęcie spółek Winiary i Goplana przez Nestle. Uczestniczyła także w fuzji banków BPH i PBK.