Sprawdzian z e-learningu

Zamiast klasy pełnej uczniów, nauczyciela i tablicy wystarczy... dostęp do sieci. I komputer, tablet, 
a nawet komórka. Internetowym platformom edukacyjnym przybywa studentów, również w Polsce. 
Na czym polega ich fenomen?

Istniejące od ponad 12 lat wydawnictwo ZloteMysli.pl, które oferuje e–booki, książki i audiobooki z dziedziny rozwoju osobistego, przejęło platformę eMentor.pl, aby rozszerzyć ofertę o kursy wideo. – Decyzja była podyktowana chęcią dopasowania się do trendów rynkowych, czyli dostarczenia klientowi wiedzy w formie, która jest przez niego poszukiwana – mówi Marcin Kądziołka, prezes zarządu eMentor.pl. Ponieważ przejął serwis, nie musiał przechodzić przez trud tworzenia go od podstaw. Jednak nie obyło się bez wyzwań. – Jednym z nich okazało się znalezienie złotego środka między wygodą użytkownika a zabezpieczeniami przed nielegalnym kopiowaniem i udostępnianiem sprzedawanych treści – przyznaje Kądziołka. Wyzwaniem jest również dostosowanie serwisu do coraz nowszych urządzeń mobilnych.

Co cieszy się największym zainteresowaniem użytkowników eMentora? Kursy pozwalające polepszać umiejętności miękkie. 
– Zwiększanie własnej efektywności, zdolności komunikacyjnych czy delegowania zadań – wylicza jednym tchem Marcin Kądziołka. – Kolejna na liście jest nauka gry na różnych instrumentach. Cechuje się jednak dużą sezonowością, a największe oblężenie przeżywa przed świętami Bożego Narodzenia.

Choć w Polsce istnieje kilka firm, które od lat zajmują się 
e–learningiem, dziedzina ta przeżywa obecnie prawdziwy rozkwit. W ubiegłym roku, jak podaje firma badawcza CB Insights, aż siedem platform e–learningowych pozyskało wsparcie finansowe inwestorów na poziomie większym niż 100 mln dol. Inwestorzy przeznaczyli też 2,98 mld dol. na rozwój start–upów specjalizujących się w edukacji. Największy boom na EdTech (Educational Technology) panuje w Chinach, gdzie w 2015 r. inwestorzy wydali ponad miliard dolarów na firmy edukacyjne. Co szczególnie przykuło ich uwagę? To platformy koncentrujące się, podobnie jak eMentor.pl, na umiejętnościach miękkich, ale też takich, które bezpośrednio przekładają się na rozwój kariery zarówno dla samodzielnych specjalistów, jak i pracowników korporacji. Stąd duże zainteresowanie takimi platformami jak Udemy.com czy Udacity.com, gdzie można zdobyć np. umiejętności niezbędne do wykonywania pracy na stanowisku programisty tworzącego aplikacje mobilne czy podstawy związane z tworzeniem animacji 3D.

Zostaje jeszcze wisienka na torcie – platforma Lynda.com, która została przejęta w ubiegłym roku przez LinkedIn za 1,5 mld dol. Ma w ofercie ponad 3,5 tys. kursów online!

Każdy programować może

Paweł Danielewski, założyciel platformy Interkursy.pl, przygotowywał pierwszą wersję serwisu cztery miesiące. I, jak wspomina, nie było łatwo. – W trakcie pracy pojawiały się nowe pomysły, które wydłużały realizację. W końcu jednak ograniczyliśmy liczbę funkcji i zostawiliśmy to, co niezbędne – mówi Danielewski. Kiedy przystąpił do pracy nad Interkursami, zajmowało to 90 proc. czasu i energii w firmie, co niestety wpłynęło na inne prowadzone w tym czasie projekty. – Myślę, że to było największym wyzwaniem, czyli aby w tym samym czasie prowadzić nieprzerwane prace i na bieżąco rozwiązywać zadania w równoległych projektach – tłumaczy. Dlatego radzi, że jeśli to możliwe, warto podpisać umowę z inwestorem lub mieć zabezpieczoną gotówkę na koncie i nie prowadzić dodatkowych projektów.

Platforma Interkursy.pl powstała w 2010 r. Inspiracją do jej założenia był amerykański Clickbank, z którego już wtedy korzystały tysiące użytkowników. Danielewski dodatkowo zajmował się wcześniej prowadzeniem szkoleń w sieci (dotyczyły tworzenia serwisów internetowych). Połączył więc swoje zainteresowania, umiejętności... I po czterech miesiącach zaczął pozyskiwać pierwszych użytkowników. – W ciągu pierwszego roku serwis zdobył ponad 5 tys. użytkowników. W kolejnym 10 tys. i tak powoli, krok po kroku, doszliśmy do ponad 30 tys. 
użytkowników i obrotu przekraczającego 2 mln zł 
– mówi. Przyznaje, że nie jest to rekordowy wynik. Ale jeśli przyjmiemy, że od 2012 r. nie było prowadzonych żadnych działań promocyjnych z powodu innych, większych projektów, nad którymi pracuje, Interkursy.pl można uznać za sukces. 
– E–learning jest w Polsce bardzo popularną formą nauki – przekonuje Danielewski. Jego zdaniem zdobywanie umiejętności przez internet zyskuje w Polsce użytkowników, zarówno prywatnych, jak i korporacyjnych.

Interkursy.pl cieszą się zaufaniem użytkowników m.in. ze względu na ochronę kupujących. Klient ma 14 dni na dokonanie zwrotu, jeśli dany kurs nie spełnia jego oczekiwań. – Udostępniamy taką opcję, mimo że polskie prawo nie nakłada obowiązku przyjęcia zwrotu, jak w przypadku innych produktów niecyfrowych 
– podkreśla Paweł Danielewski. I zaraz dodaje, że o zwrot występuje mniej niż 0,5 proc. kupujących. A co z autorami kursów, którzy tworzą mało profesjonalne materiały? W pierwszej kolejności proszeni są o korektę kursu. Później – jeśli się nie zastosują – ich prace usuwane są z katalogu produktów i nakładana jest blokada możliwości sprzedaży.

Danielewski ma wizję – chce zawalczyć o rynek globalny. Dlatego zamierza połączyć Interkursy.pl z platformą GetClient.com. Czyli systemem, który wprowadza e–learning i marketing produktów na wyższy poziom.

Obóz przetrwania

CodersLab.pl to firma z segmentu edukacyjnego, która stosuje całkowicie inne podejście niż Interkursy. – Zamiast do firm kierujemy ofertę do osób indywidualnych, chcących nauczyć się czegoś nowego i mających ku temu silną motywację – przekonuje dyrektor generalny Marcin Tchórzewski. Wśród kursantów są tu więc osoby, które w przeszłości wybrały kierunek studiów, po którym nie ma dziś dobrych perspektyw zawodowych. Teraz szukają dla siebie drugiej szansy...

W Polsce kształci się za mało informatyków. Zdaniem Tchórzewskiego brakuje nam 50 tys. specjalistów IT – głównie programistów. – Widać wyraźnie, że nasze uczelnie wyższe nie dają sobie rady z zaspokojeniem zapotrzebowania – mówi. Dodatkowo studia to minimum trzy lata kształcenia, podczas gdy rynek nie jest cierpliwy i z każdym rokiem wakatów IT jest w Polsce więcej. – Chcemy wypełnić tę lukę – kwituje.

Skąd pomysł na Coders Lab? W Stanach Zjednoczonych od kilku lat rośnie popularność bootcampów, czyli obozów kilku– lub kilkunastotygodniowych, po których można zdobyć konkretne umiejętności. – Gdy dostrzegliśmy, jak duży jest rozdźwięk między potrzebami rynku pracy i wymaganiami pracodawców a obecnymi możliwościami rodzimego systemu edukacji informatycznej, zakiełkowała w nas myśl, by uruchomić bootcampową szkołę programistyczną w Polsce – tłumaczy Tchórzewski. I tak w 2013 r. 
wraz z bratem Jackiem otworzył Coders Lab. Jacek zajmuje się sprawami technicznymi, a Marcin – biznesowymi. Uczestnicy 
bootcampów uczą się języków programowania przydatnych w tworzeniu, utrzymywaniu i rozwijaniu serwisów internetowych. Celem Coders Lab jest przekazywanie takiej wiedzy i umiejętności, aby każdy mógł po zakończeniu obozu podjąć pracę jako junior web developer (młodszy programista) i uczyć się dalej, jednocześnie pracując już zarobkowo. – Dbamy, aby nie popaść w rutynę. Nauka przybiera różne formy: ćwiczenia indywidualne i grupowe (maksymalnie 12 osób), warsztaty, testy i projekty końcowe – wylicza Tchórzewski.

Uczestnicy wkładają w naukę sporo wysiłku – na kursie stacjonarnym spędzają w szkole po osiem godzin dziennie przez kilka tygodni, a do tego dochodzą jeszcze „zadania domowe" i nauka indywidualna po zajęciach. – Od początku istnienia Coders Lab współpracuje z wieloma firmami, umożliwiając absolwentom i pracodawcom bezpośredni kontakt. Absolwentów zapraszamy na organizowane przez nas targi pracy – mówi Marcin Tchórzewski. I dodaje, że 80 proc. absolwentów Coders Lab znalazło zatrudnienie w ciągu trzech miesięcy od ukończenia kursu. – Ale sam dyplom bez ogromnego zaangażowania w naukę nie otworzy nikomu drzwi do kariery.

Kuszenie gigantów

Do edukacji można podejść jeszcze inaczej – oferować platformę e–learningową dla firm. EduSQUARE.pl, której właścicielem jest Łukasz Miedziński, proponuje kreator szkoleń umożliwiający samodzielne tworzenie treści. – Stworzenie takiego narzędzia było dla nas wyzwaniem – wspomina Miedziński. Musiało być zarówno łatwe w użyciu, jak i bogate w funkcje, aby klienci mogli tworzyć atrakcyjne kursy.

Oprócz testów, ćwiczeń, filmów czy zdjęć platforma eduSQUARE 
jako jedna z pierwszych w Polsce wprowadziła m.in. syntezator mowy IVONA, który został zintegrowany z kreatorem szkoleń. Do tego eduSQUARE oferuje kreator komiksów i dostęp do serwisu ze zdjęciami Fotolia.

Wyzwaniem było też stworzenie tzw. modułu raportowania (aby klienci mogli samodzielnie generować dane na temat postępów z nauki swoich podopiecznych). – Pierwsza wersja tego elementu platformy okazała się niewystarczająca – wspomina Miedziński. 
– Dlatego doczekał się on dwóch następnych odsłon, a kolejna jest obecnie przygotowywana.

Łukasz Miedziński początkowo sądził, że z serwisu będą korzystać głównie małe i średnie firmy, w dużej mierze szkoleniowe. To im pierwotnie był dedykowany system abonamentowy. – To założenie okazało się błędne. Większość naszych klientów to duże firmy i korporacje – mówi, nie kryjąc zdziwienia.

Platforma eduSQUARE.pl skierowana jest do użytkownika biznesowego i nie wymaga dodatkowego oprogramowania. Za pomocą kreatora szkoleń i testów tworzy się stosowne materiały, w tym Wirtualne Klasy, które pozwalają na spotkania online na żywo z trenerami. – Wszystko to wymaga jedynie dostępu do internetu – przekonuje Miedziński. Pytany o pomysł na biznes odpowiada bez wahania: – Zdecydowanie nie był to przypadek. Jako zespół mieliśmy już doświadczenie w tworzeniu rozwiązań e–learningowych, w tym platform online – wspomina. Śledził więc rynek, w porę dostrzegł dla siebie obiecującą niszę. – Mieliśmy wizję i pomysł na to, jak stworzyć po prostu lepsze rozwiązanie – kwituje.

Ile kosztuje e–learning

W eMentor.pl kurs 
np. „Ekstremalna produktywność wersja 2" kosztuje 495 zł i zawiera łącznie materiał wideo o długości ponad 13 godz.

eduSQUARE.pl, oferując rozwiązania 
dla firm, stosuje model abonamentowy. Wersja najtańsza to 350 zł netto za miesiąc, a w cenie zyskujemy dostęp do platformy z modułem zarządzania m.in. uczniami i nauczycielami, raportami czasu spędzonego na platformie, możliwość umieszczania własnych plików wideo, testy i ćwiczenia.

Najdroższe kursy ma Coders Lab, 
ale to dlatego, że firma naucza stacjonarnie 
na specjalnych obozach zwanych bootcampami. Kurs na młodszego programistę typu Front–End to 7,6 tys. zł, a programistę typu Back–End – 8,9 tys. zł. Istnieje możliwość rozłożenia 
płatności na raty.