Spektakle września

Poleca Jacek Cieślak

Paryż XV w.

Na trójmiejskiej scenie dojdzie do długo oczekiwanej prapremiery musicalowej w Polsce, czyli „Notre Dame de Paris". Przeszła do muzycznej legendy m.in. dlatego, że w pierwszej obsadzie rolę Quasimodo wykonywał Garou. Do dziś ma zresztą w repertuarze musicalową piosenkę „Belle", nominowaną do tytułu piosenki wieku. Wydarzeniem będzie również fakt, że gdyńska realizacja jest przygotowana przez autorów oryginału, w tym reżysera Gilles'a Maheu, który zadbał o pokazanie w Gdyni atmosfery XV–wiecznego Paryża.

„Notre Dame de Paris", Luc Plamondon, Richard Cocciante, www.muzyczny.org

Z tajemnicą w tle

Poznańska inscenizacja klasycznego już amerykańskiego scenariusza, stanowiącego kanon filmu sądowego, powraca po długiej przerwie. Reżyser Radosław Rychcik dotyka kwestii stereotypów, zastanawiając się, czym jest naprawdę sprawiedliwość i jakie mamy prawo do ferowania wyroków w sprawie cudzego życia. Tym razem na uwagę widzów zasługuje ironiczne spojrzenie na syndrom ludzi wymiaru sprawiedliwości, który da się określić jako „syndrom szeryfa". De facto kryje się za nim brak pokory i pycha. A nierzadko uprzedzenia.

„Dwunastu gniewnych ludzi", Reginald Rose, www.teatrnowy.pl

Wokół Leppera

Rabih Mroué to jeden z najbardziej znanych reżyserów i artystów multimedialnych zajmujących się tematyką społeczno–polityczną, do czego przyczyniła się oczywiście skomplikowana sytuacja w jego libańskiej ojczyźnie. W bydgoskim teatrze zajął się tematem medialnego odbioru tragicznie zmarłego przewodniczącego Samoobrony Andrzeja Leppera. W ten sposób jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny politycznej ostatnich 20 lat pokazana zostaje również jako ofiara nagonki, do której, rzecz jasna, się przyczyniła.

„Tu Wersalu nie będzie!", Marta Keil, Rabih Mroué, www.teatrpolski.pl

Trudne relacje

Na szczecińskiej scenie można oglądać klasyczną rosyjską sztukę o miłości i niełatwych relacjach damsko–męskich, wynikających ze skrajnie różnych oczekiwań kochanków. Zaczyna się fatalnie, bo randka zamienia się w festiwal obelg. Jednak płyta z muzyką do „Love Story", który przypomina, że czasami na miłość nie ma szans, sprawia, że rozsądek każe spróbować poszukać porozumienia jeszcze raz. Klasyczny tytuł przetłumaczył po mistrzowsku Andrzej Wanat, znawca Czechowa i jeden z największych krytyków powojennych.

„Przyszedł mężczyzna do kobiety", Siemion Złotników, www.wspolczesny.szczecin.pl