Sarkazm ci na zdrowie

Sarkazm jest najniższą formą humoru, ale najwyższą formą inteligencji. 
To cytat z irlandzkiego dramatopisarza i poety Oscara Wilde'a. 
Ile w nim prawdy, a ile przesady? Okazuje się, że dużo – i jednego, i drugiego.

Wystarczy obejrzeć w internecie jeden odcinek „Last Week Tonight with John Oliver" i od razu można stwierdzić, czy podoba nam się forma przekazu, jaką serwuje brytyjski komik. Bo choć tematy porusza przeróżne, od marnotrawstwa żywności po uchodźców i imigrantów, zawsze korzysta z sarkazmu. Zresztą słowo „korzysta" to za mało powiedziane. Oliver jest mistrzem sarkazmu, a stosuje go przede wszystkim do pokazywania absurdów poszczególnych sytuacji i rozładowywania napięcia. – Sarkazm jest bardzo ciekawą formą komunikacji i może służyć nie tylko jako żart – przyznaje psycholog i psychoterapeuta Małgorzata Borczyk. Ale na Oliverze sarkazm się nie kończy. Kolejnym sztandarowym przykładem jest amerykański tygodnik społeczno–polityczny „The New Yorker", który słynie nie tylko z ambitnych reportaży, ale też rysunków satyrycznych. Przykład: mężczyzna przywiązany do krzesła, prawie pusty pokój – zamaskowani złodzieje wynoszą z domu ostatni przedmiot, duży telewizor. Na odchodnym dodają: „To jest twoja szansa na to, aby uprościć swoje życie – nie zmarnuj jej".

Albo przy okazji konferencji w sprawie zmian klimatu, która odbyła się w Paryżu pod koniec 2015 r., „The New Yorker" zamieścił rysunek przedstawiający dwa niedźwiedzie polarne – jeden z nich siedział obok dużej zaspy śniegu i dmuchał w nią suszarką, natomiast drugi komentował: „Zdaję sobie sprawę, że zmiany klimatu to złożony temat obejmujący wiele spraw, ale to, co robisz, naprawdę nie pomaga". Taki rysunek można zrozumieć na różne sposoby – ktoś pomyśli, że tygodnik naśmiewa się z globalnego ocieplenia. Ktoś inny stwierdzi, że niedźwiedź chce wymusić na rządzących szybsze interwencje i działania mające na celu poprawę klimatu. Wszystko zależy od interpretacji. – W zależności od intencji sarkazm może być wykorzystywany na różny sposób – mówi Barbara Michno–Wiecheć, psycholog i psychoterapeuta z Gabinetu Psychologicznego „Drugi Brzeg" w Krakowie. – Jeśli chcemy podkreślić, urozmaicić swoją wypowiedź, zjednać sobie słuchacza, pokazać, że mamy dystans wobec siebie – wtedy umiejętność stosowania ironii bardzo się przydaje – dodaje. Z sarkazmem trzeba jednak uważać, bo jednych bawi do łez, u innych wywołuje niesmak.

Kreatywność dla najbliższych

Uniwersytety Harvarda i Columbia przeprowadziły w ubiegłym roku badanie, z którego wynika, że osoby sarkastyczne cechują się inteligencją wyższą niż przeciętna. W badaniu podzielono ludzi na trzy grupy: tych, którzy wypowiadali się sarkastycznie, szczerze i neutralnie. Naukowcy dawali im różne twórcze zadania do wykonania, a następnie oceniali efekty pracy. Osoby sarkastyczne zostały uznane za najbardziej kreatywne. Kiedy napotykali problem twórczy, byli w stanie wymyślić najszybciej skuteczne rozwiązanie, wykazując się przy tym myśleniem abstrakcyjnym. – Zarówno konstruowanie sarkastycznych wypowiedzi, jak i ich interpretacja aktywują u rozmówców abstrakcyjne myślenie – przekonuje Małgorzata Borczyk. – Przez to, że wpływa na kreatywność, sarkazm przydaje się również w pracy.

I faktycznie: w badaniu grupa sarkastyczna często szukała rozwiązań nieszablonowych i radziła sobie z problemami w sposób nie tylko skuteczny, ale i oryginalny, co może przydać się w wielu zawodach.

Nic dziwnego, że badacze uznali grupę sarkastyczną za najbardziej inteligentną, a dodatkowo zwrócili uwagę, że tacy ludzie mogą komunikować się na różne sposoby, co z kolei świadczy o wysokiej tzw. inteligencji emocjonalnej. Jest to nic innego jak zdolność rozpoznawania stanów emocjonalnych własnych oraz innych osób. 
– Sarkazm w założeniu nastawiony jest na przekazywanie pewnego rodzaju niezgodności, podwójnego komunikatu – tłumaczy Barbara Michno–Wiecheć. – Treść werbalna łączy się tu z treścią niewerbalną, emocjonalną i ukrytą.

Dlatego – chcąc zrozumieć ironię – trzeba mieć określony poziom zdolności poznawczych i emocjonalnych.

Czy to oznacza, że od dziś możemy do woli używać sarkazmu? Absolutnie nie! Z tego samego badania wynika również, że jeśli będziemy sarkastyczni wobec osób, które za sarkazmem nie przepadają lub go nie rozumieją, w łatwy sposób doprowadzimy do konfliktu. Co więcej, nawet jeśli obie osoby będą sarkastyczne, ale nie będą się wcześniej dobrze znały, tego rodzaju komunikacja również skończy się fatalnie. Chcąc używać sarkazmu w pracy czy w życiu prywatnym, trzeba najpierw – podkreślają badacze – upewnić się, że dana osoba nam ufa i mamy z nią dobre relacje. To dlatego można spotkać dużo par i małżeństw, które wymieniają się ciętymi ripostami. Prof. Adam Galinsky z Columbia Business School przytacza przykład z życia prywatnego, kiedy jego narzeczona obudziła go w środku nocy, aby przekazać nowe pomysły związane z ich nadchodzącym ślubem. Wiele z nich było kosztownych, dlatego Galinsky skwitował pomysły narzeczonej słowami: „A dlaczego nie zaprosimy Paula McCartneya, aby nam pośpiewał, Baracka Obamy, aby dał nam błogosławieństwo, i Amy Schumer do zabawiania ludzi?". Użył humorystycznej i pełnej sarkazmu wypowiedzi, aby dać narzeczonej do zrozumienia, że nie stać ich na niektóre pomysły. Jej reakcja? Roześmiała się. I, oczywiście, nie wzięła tych słów do serca.

Miecz obosieczny

Osoby stosujące sarkazm zazwyczaj jawią się jako te bardziej inteligentne, umiejące niemal automatycznie skwitować czyjeś zachowanie lub sytuację ciętą ripostą. – Ale nie zawsze jest tak, że za sarkazmem stoi jedynie inteligentny cel – przestrzega dr Marta Melka–Roszczyk. Zdarza się, że błyskotliwa kontra skrywa wiele negatywnych uczuć i intencji. Melka–Roszczyk tłumaczy, że sarkazm to dojrzały mechanizm przekształcający naszą złość i niezadowolenie w subtelne szydercze uwagi. Drugie imię sarkazmu to przecież złośliwa ironia. – Nie pokazujemy bezpośrednio, że coś nas zniesmaczyło i zdenerwowało, tylko odgryzamy się intelektualną odzywką – zaznacza. W taki sposób możemy komuś dopiec i zarazem błysnąć intelektualnie. Rozmówca jest z kolei najczęściej tak zbity z tropu, że za używanie sarkazmu nie spotkają nas żadne konsekwencje.

Sarkazmu nie należy również używać wśród obcych, a szczególnie w internecie. Sarkastyczny komentarz może kogoś zranić, ponieważ odbiorca, aby go zrozumieć, musi często ocenić jeszcze ton wypowiedzi i wyraz twarzy komentującego. A w sieci to nie jest możliwe, nawet jeśli dana osoba zastosuje emotikony. Zwyczajnie nie ma sposobu, aby wykryć rzeczywiste intencje, bo czy wesoła buźka rzeczywiście oznacza radość i humor, czy może jest tylko przykrywką do niemiłej opinii? Dodatkowo eksperci podkreślają, że kobiety i mężczyźni używają sarkazmu mniej więcej w tej samej ilości, ale jeśli ktoś zaliczy gafę, to wówczas otoczenie ocenia kobiety bardziej surowo.

Kolejnym przykładem negatywnego stosowania sarkazmu jest używanie go nieumiejętnie. – Niestety, robi to coraz więcej osób, którym nie brak złośliwych intencji, ale nie do końca są błyskotliwi – mówi dr Marta Melka–Roszczyk. I dodaje, że wówczas cały efekt jest przaśny, prostacki i niesmaczny. – Wielu ludzi myśli, że im bardziej złośliwa i niezawoalowana uwaga, tym bardziej stanowczy i sarkastyczni się wydają. Rezultat jest odwrotny.

Nie należy też, co oczywiste, stosować sarkazmu i szyderczych ripost w stosunku do dzieci i osób zdecydowanie mniej inteligentnych lub chorych – wtedy sami siebie stawiamy w niekorzystnym świetle. To nie tylko niekulturalne, ale rozmówcy po prostu nie dostrzegą błyskotliwego komentarza, lecz wezmą wszelkie złośliwości mocno do siebie.

Sarkastyczny, czyli lepszy?

Choć ludzie sarkastyczni są bardziej kreatywni – na co znajdziemy już naukowe potwierdzenie – to nie można powiedzieć wprost, że są lepsi od tych, którzy od sarkazmu stronią. – Sarkazm jest tylko jedną z wielu cech, które może posiadać człowiek. A jedna cecha nie czyni nas bardziej lub mniej interesującymi – składa się na to cały ich zespół – tłumaczy Małgorzata Borczyk. Dodaje jednak, że niewątpliwie osoby ceniące sobie taką formę komunikacji będą doceniały przejawy sarkazmu u swoich rozmówców i zwracały na nie większą uwagę. Na pewno jest to więc jedna z tych cech, które lepiej mieć, niż nie mieć – a przynajmniej dobrze rozumieć.

Z kolei ludzie, którzy na co dzień korzystają z sarkazmu w dużym stopniu, muszą się mieć na baczności. Wcześniej czy później natrafią na osobę, której nie spodoba się taka komunikacja. – Z sarkazmem jest jak z dobrą przyprawą – mówi Barbara Michno–Wiecheć. – Stosowany umiejętnie dodaje smaku wypowiedzi, wprawia innych w dobry nastrój. Ale sarkazm w zbyt dużej ilości lub stosowany bez wyczucia może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Najlepiej więc wykorzystać go do opisu sytuacji, a nie po to, by publicznie kogoś upokorzyć. W ten sposób wilk będzie syty, a owca cała.