Ranking architektów w Polsce

W Polsce jest ich ponad 10 tys. ci najzdolniejsi wytyczają nowe drogi, eksperymentują, tworzą mistrzowskie dzieła. Oto nasz subiektywny ranking najlepszych polskich architektów i pracowni. To oni podnoszą jakość naszej przestrzeni.

Skoro gwiazdy muzyki mogą mieć swoje top 10, to dlaczego nie architekci? Jednak architektura to gra zespołowa. W pojedynkę budynku się nie zaprojektuje ani nie zbuduje. Architekt to trochę taki dyrygent, choć bardziej reżyser, bo w końcu nie gra na czyjąś nutę, ale tworzy. Są architekci z silnymi osobowościami. Są i tacy, którzy w kilka osób tworzą wyraziste biuro o własnej filozofii projektowej i stylistyce. Jak porównać tych „z nazwiskami" do tych działających pod wspólnym szyldem?

Właśnie dlatego powstał dość rozbudowany podział tego rankingu.

Kreatorzy: Zbigniew Maćków, Robert Konieczny

Kreatorzy – to dla mnie najbardziej wyraziste osobowości architektoniczne w kraju. Zaraz za nimi jest Wielka Trójka – trzy najlepsze pracownie, które nie tylko tworzą dużo, ale trzymają wysoki poziom. Może i robią komercyjną architekturę, ale to one zgarniają najbardziej prestiżowe zlecenia w najlepszych lokalizacjach. Później jest tzw. Czwórka Niematerialna. To architekci i pracownie poszukujący nowych rozwiązań, na nowo definiujący architekturę. Stawkę zamykają Progresywni – pięć pracowni o już ugruntowanej pozycji, które w przyszłości same mogą stanąć na równi z tymi z Wielkiej Trójki. Łączą je progresywność, odwaga w realizowaniu swoich idei. Mój ranking rozrósł się więc z typowego top 10 do top 14.

Kreatorem jest Zbigniew Maćków, założyciel wrocławskiej Pracowni Projektowej, jednej z największych w Polsce. Maćków jest autorem rzeźbiarskiej stacji przesiadkowej we Wrocławiu-Maślicach, która wita kibiców przyjeżdzających szybkim tramwajem i koleją na Stadion Miejski – jedną z aren wybudowanych na Euro 2012. Struktura z betonu połamana niczym origami doczekała się mnóstwa wyróżnień. W tym pierwszej nagrody w kategorii Najlepsza Przestrzeń Publiczna w konkursie „Życie w Architekturze 2000–2012". Nominowano ją do najważniejszej europejskiej nagrody architektonicznej Mies van der Rohe Award 2013. Maćków jest też autorem rozbudowy słynnej Renomy, czyli przedwojennego domu towarowego we Wrocławiu.

Kreatorem jest również Robert Konieczny, który prowadzi pracownię KWK Promes w Katowicach. Jako jedyny polski architekt zdobył uznanie za granicą. Przydomek „kreator" pasuje do niego jak ulał, bo nie hołduje jednej estetyce, każdy jego projekt jest inny. Pod koniec ubiegłego roku architekt dostał nagrodę, nomen omen Kreatora, w pierwszej edycji konkurs Design Alive Award. Konieczny zasłynął jako twórca spektakularnych domów jednorodzinnych. Każdy kolejny jego projekt publikowany jest w najważniejszych magazynach i na portalach o architekturze. Wiele z nich zdobywa szereg międzynarodowych nagród. Najbardziej znane realizacje Ślązaka to Dom Aatrialny, który portal WAN uznał za najlepszy na świecie w 2006 r. Dom Bezpieczny to kolejny projekt nietypowego budynku jednorodzinnego. Może się on całkowicie odciąć od otoczenia poprzez przesuwne ściany, niczym żółw w skorupie. Najnowsza realizacja – Dom Autorodzinny – jest małą rewolucją. Włącza bowiem samochód w życie domu. Dom uzyskał prestiżową nominację do Mies van der Rohe Award 2013. Szóstą już z kolei, więc szansa na nagrodę jest naprawdę spora.

Wielka Trójka: JEMS, APA Kuryłowicz, Ingarden & Ewý

Wielka Trójka to z kolei pracownie o najsilniejszej pozycji na rynku: JEMS Architekci, APA Kuryłowicz oraz Ingarden & Ewý. Mimo że nie zawsze podoba mi się ich architektura – często jest komercyjna, nastawiona na zysk deweloperów – to nie sposób realizacjom tych biur odmówić rozmachu, rzemieślniczego mistrzostwa, nierzadko zdarzają im się prawdziwe cuda.

JEMS to pracownia, która jak żadna inna odciska piętno na warszawskim krajobrazie, zwłaszcza tym biurowym i apartamentowym. Dla mnie ich najlepszy obiekt to siedziba Agory przy Czerskiej. Pionowy rytm na fasadzie to najbardziej charakterystyczny element w twórczości JEMS-ów. Ostatnio zrealizowali też zespół mieszkaniowy XIX Dzielnica z całkowicie szklanymi ścianami, który na poprzemysłowej Woli wprowadza kawałek lepszego świata.

APA Kuryłowicz to natomiast pracownia, którą założył Stefan Kuryłowicz, jedna z najwybitniejszych osobowości polskiej architektury po 1989 r. Niestety, architekt zginął w wypadku lotniczym w 2011 r., jednak jego pracownia – jedna z największych w Warszawie – działa dalej bez mistrza. Obecnie prowadzi ją żona projektanta – Ewa Kuryłowicz. Jednym z ostatnich dzieł sygnowanych przez Stefana Kuryłowicza jest luksusowy dom towarowy Wolf Bracka, zwany również vitkAc. Jest w nim wszystko, z czego słynął ten architekt: najwyższy kunszt wykończenia i niepowtarzalna umiejętność budowania prawdziwie wielkomiejskich świątyń pieniądza. Stefan Kuryłowicz był autorem również innych imponujących obiektów w centrum Warszawie: biurowca Focus Filtrowa czy apartamentowca Prosta Tower.

Wielką Trójkę zamyka Ingarden & Ewý. Pracownia założona przez architektów Krzysztofa Ingardena i Jacka Ewý zrealizowała najważniejsze współczesne krakowskie obiekty. W tym otwarty pod koniec 2012 r. Małopolski Ogród Sztuki, pawilon wystawowo-informacyjny Wyspiański 2000 ze ścianami z ruchomych, ceramicznych cegieł. Inny przykład: Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, zrealizowane we współpracy z japońskim architektem Aratą Isozaki. Zresztą Krzysztof Ingarden szlify zawodowe zdobywał właśnie w Japonii, co przekłada się na architekturę pracowni. Widać w niej z jednej strony prostotę, minimalizm, z drugiej – wyrafinowanie technologiczne. Obecnie w Krakowie powstaje największy z dotychczasowych projektów duetu Ingarden & Ewý – Centrum Kongresowe ICE.

Czwórka Niematerialna: Ola Wasilkowska, Jakub Szczęsny, Beton, Marcin Kwietowicz

W tym rankingu nie może zabraknąć architektów idących w poprzek utartych schematów. Tworzą obiekty na pograniczu architektury, sztuki, inżynierii. Oto Czwórka Niematerialna.

Ola Wasilkowska jest idealną reprezentantką tej grupy. Częściej jej projekty realizowane są w muzeach sztuki niż na standardowych placach budowy. Zasłynęła reprezentowaniem Polski na Biennale Architektury w Wenecji w 2010 r. Wspólnie z Agnieszką Kurant pokazały w naszym narodowym pawilonie projekt „Emergency Exit". Była to konstruktywistyczna instalacja z setek stalowych klatek, z których można było skakać „w chmurę". Dawało to możliwość zabawy w „przenośne dziury teleportacyjne", w rezultacie poszerzało nasze rozumienie przestrzeni. Swego czasu Wasilkowska zbudowała „Wehikuł czasu" w holu głównym Dworca Centralnego, czyli wieżę ze starych dworcowych nośników. A w ramach ESK 2016 stworzy we Wrocławiu Laboratorium Architektury i Sztuki – mobilną platformę.

Jakub Szczęsny, współzałożyciel pracowni Centrala, to architekt instytucja. Obecnie współprowadzi program telewizyjny „Blaski i wrzaski", ale ostatnio cały świat usłyszał o jego najwęższym domie. To znów obiekt nie obiekt, a bardziej tymczasowa instalacja artystyczna. Znany pod nazwą Dom Kereta stanął w wąskiej szczelinie pomiędzy budynkami na Woli. Nieciekawa okolica dzięki tej mikroingerencji ma szansę przyciągnąć nie tylko uwagę mediów, ale i artystów, intelektualistów z całego świata, bo wąziutki dom jest im dedykowany.

Do Niematerialnych zaliczam też pracownię Beton. Tworzy ją duet Marta i Lech Rowińscy, na co dzień zajmujący się scenografią, grafiką, designem, projektują również modę. Na koncie mają na razie jeden zrealizowany budynek – za to jaki! Niewielka kaplica Wotum Aleksa wybudowana w nadwiślańskim krajobrazie była pierwszym w historii polskim obiektem, który znalazł się finałowym gronie najlepszych europejskich budynków walczących o Nagrodę im. Miesa van der Rohe. Obiekt jest w całości z gontu, spływa on z wysokiego dachu nawet na ściany. Drewniane wnętrze z tylko jednym oknem tworzącym ścianę prezbiterium tchnie metafizyką. To miejsce do uniwersalnej kontemplacji – ponad podziałami religijnymi.

W Czwórce Niematerialnej znalazł się też Marcin Kwietowicz, działający najbardziej w kategorii Architektura, jednak jego obiekty również są bliższe światu sztuki niż nudnej inżynierii. Jego najbardziej znana realizacja to dom z pracownią zaprojektowany dla artystki Moniki Sosnowskiej na warszawskim Bródnie. Na działce, wokół której panuje typowy polski chaos, architekci stworzyli własny mikroświat, na który składają się: dom, domek dla gości, pracownia i garaż. Rozsypane po działce osobne pawilony mają w sobie coś z architektury japońskiej, dla której charakterystyczne jest przenikanie się wnętrza z ogrodami zamkniętymi ścianami. Zarazem rozbicie kubatury obiektu na mniejsze bryły było uzasadnione kontekstem – budynki doklejone do ścian poszczególnych sąsiadów porządkują przestrzeń, a zarazem od ulicy pokazują jedynie nieme, bezokienne ściany.

Progresywni: WWAA, VROA, HS99, Medusa Group, Tomasz Głowacki

Mój ranking zamykają pracownie, których architektura jest świeża i odważna. Piątka Progresywnych. To o nich ma szansę niedługo usłyszeć świat.

Wśród nich jest warszawska pracownia WWAA założona przez Marcina Mostafę i Natalię Paszkowską. Ich najbardziej znane dzieło to bez wątpienia Polski Pawilon na EXPO w Szanghaju w 2010 r. Bryła pokryta ażurowymi wzorami – wyglądającymi jak wycinanki łowickie – zrobiła w Chinach prawdziwą furorę.

Do Progresywnych zaliczam też wrocławskie biuro VROA założone przez Łukasza Wojciechowskiego i Martę Mnich. Zaadaptowali olbrzymi bunkier przeciwlotniczy na Muzeum Współczesne Wrocław. Za pomocą kilku prostych gestów stworzyli ciekawą przestrzeń dla sztuki i zarazem zachowali surowy klimat obiektu. Mają też na koncie przeszklony pawilon centrum konferencyjnego będący rozbudową Restauracji Tarasowej przy zobowiązującym sąsiedztwie Hali Stulecia projektu Maxa Berga.

Wśród progresywnych pracowni nie mogło zabraknąć koszalińskiego biura HS99 – autorów nowej biblioteki akademickiej w Katowicach, zwanej ze względu na rdzawy kolor elewacji Rudzielcem. Minimalistyczny, introwertyczny obiekt z perfekcyjnie dopracowanym detalem, ma zamiast okien wąskie szczeliny nadające fasadom rytm przypominający poukładane książki na półkach. Biblioteka zgarnęła ostatnio mnóstwo branżowych nagród, by tylko wspomnieć tytuł najlepszego budynku w Polsce w latach 2000–2012 w konkursie Życie w Architekturze.

Progresywność mają we krwi również śląscy architekci z pracowni Medusa Group. Założyli ją Łukasz Zagała i Przemo Łukasik. Ten ostatni jako chyba pierwszy w Polsce zamieszkał w lofcie – wraz z rodziną żyje w zaadaptowanej lampiarni na terenie kopalni „Orzeł Biały" w Bytomiu. Nawet pracownia Medusy jest loftowa – powstała w dawnym zakładzie w centrum Bytomia. Indu