Pytania na wagę pracy

Chociaż techniki rekrutacyjne osiągają dziś coraz większy stopień skomplikowania, największą trudność kandydatom sprawiają niezmiennie dwa zdania. Szablonowe i pozornie proste: „Opowiedz nam coś o sobie” i „Czemu chcesz u nas pracować?”. Dlaczego? Bo ujawniają wstydliwą prawdę o nas samych.

Dlaczego pokrywy studzienek miejskich są okrągłe? Ile wziąłbyś za umycie wszystkich okien w Seattle? Ilu jest na świecie stroicieli fortepianów? To nie cytat z książki z zagadkami logicznymi, ale obrosłe już legendą przykładowe pytania dla chętnych do pracy w firmie Google oraz podobnych technologicznych gigantach. Pierwszy problem wymaga pewnej wiedzy, bo najważniejszy powód to taki, że okrągły właz nigdy nie wpadnie do środka otworu, który ma zakrywać, podczas gdy pokrywa w innym kształcie ustawiona pod odpowiednim kątem – owszem. Ale na pozostałe pytania jednej odpowiedzi nie ma. Chodzi o to, żeby znaleźć najtrafniejszą, np. podać cenę za jedno okno, a liczbę stroicieli określić jako taką, jakiej potrzebuje rynek.

Google szukało, oczywiście, pracowników nieprzeciętnych i testowało kreatywność kandydatów, ich zdolność szybkiego myślenia, umiejętności analityczne. W wielu firmach proces selekcji dawno już nie ogranicza się do rozmowy z kandydatem. Wykorzystywane są zadania, testy, scenki, a nawet gry, mające na celu kompleksową ocenę jego osobowości i predyspozycji.

Wsiadaj do windy

Jednak to nie wymyślne zadania i techniki sprawiają kandydatom najwięcej kłopotów. Najłatwiej potknąć się na pozornie najprostszych pytaniach dotyczących własnej osoby i motywacji, która zaprowadziła nas właśnie do tej firmy. – Nic nie zastąpi bezpośredniej rozmowy z kandydatem – przekonuje Justyna Sławik, recruitment manager z Randstad Polska. – Pomimo rozmaitych narzędzi i technologii do weryfikacji, kluczowa w ocenie jest rozmowa. A spotykamy się po to, aby się nawzajem poznać, nie tylko w rozumieniu kandydat–organizacja, ale także jako człowiek–człowiek. Szczególnie, gdy jest to spotkanie z bezpośrednim przełożonym.

– Wywiad daje możliwość porównania kandydatów względem obiektywnych kryteriów związanych z danym stanowiskiem pracy – dodaje dr Kinga Padzik, psycholog zarządzania zasobami ludzkimi z Uniwersytetu SWPS. – Przy badaniu inteligencji też stosujemy normy i od razu wiadomo, czy odpowiedź jest prawidłowa, czy mieści się w przedziale oczekiwań. Tutaj jest podobnie. Z tym że normy nie są stałe, lecz zależą od kontekstu rekrutacji. Od menadżera z wieloletnim doświadczeniem międzynarodowym oczekujemy, że skupi się na osiągnięciach, a nie będzie opowiadał, ile ma lat i gdzie mieszka.

Z pytań nietypowych można próbować wybrnąć. Ale na prośbę, żeby opowiedzieć coś o sobie, trzeba przedstawić się w jak najlepszym świetle. Proste? Niezupełnie. Wbrew pozorom to nie miejsce ani czas na opowiadanie życiorysu, analizę osobowości, opowiadanie o życiu prywatnym czy kłopotach rodzinnych. Ubiegający się o pracę ma udowodnić, że jest odpowiednim, a potencjalnie świetnym, wyborem na dane stanowisko. – To otwarte pytanie zachęcające, by kandydat powiedział kilka słów o sobie. Ujawnia, co jest dla niego najważniejsze, na ile wyczuwa, o czym może opowiedzieć podczas rozmowy rekrutacyjnej. Odpowiedź pomaga obnażyć jego wady zalety – mówi Ewa Jakubiak–Zielińska, recruitment manager w agencji doradztwa personalnego People. – Rekruter czy pracodawca zadający to pytanie oczekuje rzeczowej odpowiedzi, np. na temat swoich kompetencji, wykształcenia czy zainteresowań związanych z wykonywanym zawodem.

Opowiadanie o sobie na rozmowie kwalifikacyjnej przypomina coś, co marketingowcy nazywają „rozmową w windzie" (tzw. elevator pitch). Chodzi o sytuację, gdy ktoś ze współpasażerów nagle zwraca się do nas z pytaniem: „To czym właściwie się pan zajmuje?". I mamy kilkadziesiąt sekund, żeby w kilku zdaniach się przedstawić. Tutaj chodzi o to samo: zwięzły opis dotychczasowej kariery, podkreślenie osiągnięć ważnych z punktu widzenia potencjalnego pracodawcy i wskazanie kierunków rozwoju zawodowego, jakie kandydata interesują.

– Nie zdarza mi się prosić kandydatów na stanowiska menadżerskie, by opowiedzieli coś o sobie – podkreśla Ewa Jakubiak– –Zielińska. – Tego rodzaju otwarte pytanie pada zwykle w przypadku stanowisk niższego szczebla, specjalistycznych. Pozwala przekonać się, co dla kandydata jest istotne: jeden będzie opowiadał o cechach swojej osobowości, inny o doświadczeniach zawodowych. Dla mnie, jako rekrutera, ważne jest doświadczenie, przebieg ścieżki zawodowej.

Plan na życie

Dlaczego chce pan/pani u nas pracować? To kolejny próg, z pozoru banalny, a dla wielu nie do przekroczenia. – Pytanie o motywację jest rzeczywiście jednym z najbardziej popularnych, ale też najważniejszych. Praca to nie tylko środek do zarabiania pieniędzy, to sposób na realizację swoich pasji, zainteresowań, ambicji. Dlatego tak ważna jest motywacja kandydata – podkreśla Justyna Sławik. – Co takiego widzi on dla siebie w naszej organizacji, że chce nam poświęcić czas? Czy to co robi firma jest rzeczywiście zbieżne z potrzebami kandydata?

Trochę inaczej tę kwestię postrzega Ewa Jakubiak–Zielińska. Jej zdaniem to pytanie nie dotyczy stricte motywacji. – Na podstawie odpowiedzi wiem, czy kandydat zadał sobie trud zdobycia informacji na temat firmy, do której aplikował. Czy jest zorientowany, gdzie idzie na rozmowę: do agencji rekrutacyjnej, a może bezpośrednio do pracodawcy? Niestety, bardzo często zdarza się, że kandydaci przychodzą na rozmowę zupełnie nieprzygotowani.

Dr Kinga Padzik, która pracuje również jako doradca personalny firmy ESSEY, przekonuje, że brak odpowiedzi na kluczowe pytanie o wybór akurat tej firmy świadczy o kompletnym nieprzygotowaniu do rozmowy, a nawet nieodpowiedzialności. – Jeżeli kandydat nie wie nic na temat firmy i stanowiska, to długo w tej pracy nie zostanie, bo mu na niej nie zależy – mówi. Udowadnia przy okazji, że nie ma żadnego planu na życie i brak mu samoświadomości. W pewnym sensie to także wyraz arogancji. Co innego, jeśli odbywamy rozmowę w rzeczywiście wymarzonym miejscu pracy.

– W odpowiedziach cenię profesjonalizm i szczerość oraz precyzję przy ich udzielaniu. Na pytanie, dlaczego ktoś zdecydował się na aplikowanie do Centrum Nauki Kopernik, zazwyczaj pierwszą odpowiedzią jest: ponieważ oferowane przez CNK stanowisko jest zbieżne z moim doświadczeniem, umiejętnościami, zainteresowaniami i pasją. Zaraz potem kandydaci dodają: dlatego, że jest to właśnie Kopernik – podkreśla Izabela Olkusznik–Musiałkowska z Działu Kadr i Rozwoju Zawodowego Centrum Nauki Kopernik. Ale jak się zachować, jeśli z różnych powodów dana firma nigdy w naszych zawodowych marzeniach nie zaistniała?

Szczere wyznanie, że trzeba z czegoś żyć w czasie, gdy będzie się szukało pracy, na której nam zależy, jest kompletnie nie na miejscu. Nawet jeśli to prawda. Warto unikać sugerowania, że stanowisko interesuje nas na krótką metę. – Nawet jeśli wydaje się, że dana firma nie jest naszym wymarzonym pracodawcą, to w odpowiedzi możemy skupić się na stanowisku lub branży, które nas interesują. Bo przecież z jakiegoś powodu ubiegamy się o tę pracę. Może dać nam na przykład okazję do rozwoju nowych kompetencji w danym obszarze – mówi Ewa Jakubiak–Zielińska.

Dzień dobry, czy to ja?

Podczas rozmowy o pracę księgowa nie zostanie poproszona o obliczenie przykładowego podatku za jakiś okres rozliczeniowy. Rekruter ocenia jej tzw. kompetencje miękkie, a więc komunikatywność, kreatywność, umiejętność pracy w zespole, odporność na stres... Nie sprawdza umiejętności zawodowych – o tych świadczy przebieg kariery, certyfikaty, referencje. Dlatego w rozmaitych poradnikach dotyczących rozmów o pracę można się dowiedzieć, że liczy się właściwie wszystko, od unikania najprostszych gaf (jak usprawiedliwianie spóźnienia korkami, czy nagminne obecnie zapominanie o wyłączeniu telefonu) po ubiór i panowanie nad gestykulacją.

Najważniejsze jednak pozostaje to, co się powie. – Myślę, że pytający oczekuje po prostu szczerej odpowiedzi, a nie wyuczonej formuły z podręcznika – podkreśla Justyna Sławik. – Kandydatowi raczej trudno się domyślić, jakiego rodzaju odpowiedź może być oczekiwana. Jest, natomiast, coraz więcej świadomych osób ubiegających się o pracę, które pokazują, że przemyślały, dlaczego przyszły na spotkanie, co im się w danej firmie podoba, co ich interesuje, czy profil lub działalność firmy są zbieżne z ich planami zawodowymi.

Problem w tym, że trudności na rozmowie rekrutacyjnej mogą mieć głębszy sens. Zwłaszcza jeśli chodzi o mówienie o samym sobie. Bo, jak zauważa dr Kinga Padzik, dzisiaj ludzie na ogół nie mają tej umiejętności. – Rzadko kiedy potrafią wybrnąć z tego prostego pytania, ukazując spójność osobowości, odwagę, zdolność odnalezienia się w sytuacji. Wynika to przede wszystkim z braku autorefleksji. Nie zastanawiają się nad tym, kim są i co mówią, nie czytają książek, tylko chłoną marketingowe komunikaty z zewnątrz, które definiują, co jest właściwe i na topie. Przywykli do tego, że ktoś inny dyktuje im, jak mają się zachowywać, ubierać, co jeść – podkreśla psycholog z Uniwersytetu SWPS. – Ludzie dziś za dużo żyją „na zewnątrz siebie", zamiast czasem zajrzeć „do środka".