Przedsiębiorcy są sexy

Joseph Conrad uważał, że bycie ko­bietą jest trudne, bo po­lega na za­dawa­niu się z mężczyznami. Sęk w tym, że Polki jasno wybierają, jacy to mają być mężczyźni. Żadna nie chce związkowca, większość chciałaby przedsiębiorcę. Mnie to nie dziwi.

Ale co to ma wspólnego z tytułowym seksapilem naszych przedsiębiorców? Już wyjaśniam. Otóż na przełomie września i października tego roku Dom Badawczy Maison i Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna przeprowadziły bardzo interesujący sondaż. Jego wyniki są druzgocące dla dwóch grup zawodowych, które niezmiennie od lat wykazują znakomite samopoczucie: związkowców i polityków, a wyjątkowo korzystne dla – niby powszechnie potępianych – przedsiębiorców. Badaniem objęto – co w moim przekonaniu nadaje mu dodatkowego smaku – reprezentatywną grupę polskich kobiet w wieku powyżej 15 lat. Zapytano więc dorastające oraz dorosłe Polki o ich stosunek do ośmiu kategorii zawodowych: lekarzy, polityków, żołnierzy, związkowców, nauczycieli, przedsiębiorców, prawników i urzędników. Nie było to jednak standardowe badanie hierarchii prestiżu zawodów – chodziło w nim również o uchwycenie psychologicznego kontekstu postrzegania przez panie znaczenia i społecznej rangi mężczyzn wykonujących te zawody.

Kogo cenię, kogo lubię, kogo szanuję

Tak już w życiu bywa, że kogoś ocenia się albo dobrze, albo źle. Socjologowie to wykorzystują i bardzo często na początek swoich sondaży zadają niewinnie brzmiące – choć bardzo ważne dla późniejszych konkluzji – pytanie o ogólną ocenę danej grupy zawodowej. W omawianym badaniu najwyższe notowania uzyskali: lekarze – 65 proc. ankietowanych pań wystawiło im ocenę pozytywną, i przedsiębiorcy, którzy uzyskali 61 proc. dobrych ocen. Na samym dnie tego rankingu znaleźli się związkowcy – zaledwie 13 proc. ocen pozytywnych, i politycy – niespełna 7 proc. Ale to dopiero początek. Lektura raportu z tych badań jest niczym zrealizowana recepta Hitchcocka na dobry film – na początku mamy trzęsienie ziemi, a potem napięcie stale rośnie. Otóż następnie zapytano ankietowane panie o to, jakie grupy zawodowe są ich zdaniem pożyteczne. Odpowiedziały tak: najbardziej pożyteczni są lekarze (89 proc.) oraz przedsiębiorcy i nauczyciele (76 proc.). Związkowcy i politycy zyskali odpowiednio 23 i 14 proc. i okazali się najmniej pożytecznymi, w ocenie pań, zawodami.

Natomiast w hierarchii szacunku, jakim respondentki darzą przedstawicieli poszczególnych zawodów, na czoło wysunęli się żołnierze. Choć czasy, gdy „za mundurem panny sznurem", przeminęły wraz z Festiwalem Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, to sentyment i uznanie ze strony płci pięknej „chłopcy w mundurach" wciąż mają zagwarantowane. Podobnym szacunkiem respondentki obdarzyły lekarzy, nieco mniejszym zaś – ale deklarowanym przez ponad połowę z nich – nauczycieli, przedsiębiorców i prawników. W tej kategorii związkowcy i politycy także nie znaleźli uznania w oczach pań, szacunek wobec nich wyraziło odpowiednio 22 i 9 proc.

Kogo kocham?

Ale prawdziwym hitem okazał się rozkład odpowiedzi na pytania o idealny „materiał" na męża. Otóż najbardziej pożądanym przez Polki kandydatem do dzielenia małżeńskich trosk i radości jest przedsiębiorca. Aż 27 proc.ankietowanych pań chciałaby stanąć na ślubnym kobiercu u jego boku. Wyraźnie mniejszym powodzeniem cieszyli się lekarze i prawnicy, a totalną porażkę ponieśli politycy i związkowcy. Żadna z respondentek nie miałaby ochoty poślubić pana, który z zawodu jest związkowcem, w całej badanej grupie znalazło się zaś zaledwie 0,5 proc. chętnych do przyjęcia ślubnej obrączki z rąk polityka. Warto dodać, że prawie 20 proc. przedstawicielek płci pięknej pragnęłoby, aby ich córki również wyszły za mąż za przedsiębiorców; tu nieco większe uznanie zyskali lekarze i prawnicy. Ale znów żadna z pań nie chciałby widzieć swojej córki związanej węzłem małżeńskim z działaczem związkowym. I to tłumaczyłoby permanentny stan kawalerski niektórych liderów politycznych w Polsce.

Generalny wniosek z tych badań? Panowie, jeśli chcecie, by panie naprawdę was kochały, szanowały i pożądały, zakładajcie firmy. Jeśli udowodnicie, że potraficie robić biznes, kobiece serca staną przed wami otworem. I niech dobre duchy chronią was przed związkową ścieżką życiowej kariery. Nie dość, że w oczach płci pięknej będziecie wykonywać niepożyteczne i niecieszące się szacunkiem społecznym zajęcie, to jeszcze będziecie mieli kolosalne problemy ze znalezieniem żony.

Andrzej Malinowski, doktor nauk ekonomicznych, poseł II kadencji, były sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, prezydent Pracodawców RP – organizacji skupiającej ponad 7,5 tys. przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 4 mln pracowników. Członek Narodowej Rady Integracji Europejskiej, przedstawiciel polskich pracodawców w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym oraz w Międzynarodowej Organizacji Pracodawców.