Prawo natury

Biznes. Prawo. Sztuka. W naszym kraju to odrębne byty. A Kultura? Kulturą jest obserwowanie tych podziałów bez cisnących się na usta inwektyw.

W pierwszych latach XX w. Hans Vaihinger, publikując swoją pracę „Die Philosophie des Als Ob", wprowadził do literatury pojęcie fikcjonalizmu. Według niego fikcja to pojęcia, teorie i plany, które nie odpowiadają rzeczywistości, a mimo to są użyteczne. Fikcją jest większość pojęć i teorii naukowych, znaczna część filozofii i prawa. Fikcje bywają niezbędne, ale podlegają też zmianom i są zastępowane przez nowe i bardziej użyteczne fikcje.

Co by było, gdyby wprowadzić na giełdę Muzeum Narodowe? Zoptymalizować i zrestrukturyzować. Finalnie oddać społeczeństwu to, co do niego należy. Jakie prezenty dostawałyby dzieci? Po latach ojcowie mówiliby: „Kupiłem ci te akcje zaraz po urodzeniu, te kupiłem, gdy poszedłeś do szkoły, a te po maturze. Przekaż je kiedyś swojemu dziecku, nie sprzedawaj, to kawałek Matejki". Ja bym nie sprzedał. To mój fikcjonalizm.

Mamy jednak przaśną rzeczywistość. Praktycznie zamknięty przybytek kultury i niewiele powodów, by odwiedzić go ponownie. Dwa lata temu odniosłem się krytycznie do pomysłu prywatyzacji spółki Polskie Nagrania. Zainicjowałem rozmowy z ministerstwami: Skarbu Państwa oraz Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zaproponowałem powołanie konsorcjum restrukturyzacyjnego, które bazowałoby na partnerstwie publiczno-prywatnym i postawiłoby spółkę na nogi. Polskie Nagrania mają w swoim katalogu niemal wszystko, co powstało w Polsce od wojny do końca XX w. Muzyka, bajki, słuchowiska. Fizyczne nośniki i szereg praw z tego wynikających. To niezwykle cenny kontent. Słuchały go pokolenia. Kolejne będą miały z tym problem, bo spółka jest już w upadłości likwidacyjnej.

Potykamy się w Polsce o byty równoległe. Odrębne światy. Biznes. Prawo. Sztuka. Kultura. Żyjemy w wieku narzędzi – mamy najlepiej zdefiniowane w historii instrumenty przeznaczone do budowania biznesu, konstytuowania prawa, tworzenia sztuki, krzewienia kultury. Co nas powstrzymuje przed wejściem do tego warsztatu, by skorzystać z jego dóbr i połączyć wszystkie byty w jeden? W wydajne, użytkowe prawo służące sprawnemu robieniu dobrego biznesu. Teoria głosi, że gdyby prawo było dobre, nie byłoby dobrych prawników. Według mnie odwrotnie: gdyby prawo było dobre, nie byłoby kiepskich.

Artur Sikorski, prezes zarządu Law & Partners Foundation. Zarządza zespołami ekspertów specjalizujących się w rekomendowaniu i ratingowaniu prawników i kancelarii prawnych.