Popracuj nad nastawieniem

Czy istnieje coś skuteczniejszego niż inteligencja, doświadczenie i znajomości razem wzięte? Choć trudno to sobie wyobrazić, odpowiedź brzmi: tak. 
To nasze nastawienie. Potrafi dosłownie ściąć człowieka z nóg lub – przeciwnie – pomaga mu przenosić góry. I teraz rzecz najważniejsza: 
nad nastawieniem można (i trzeba) pracować.

Sukces w życiu zależy od tego, jak radzimy sobie z porażką. Przewrotne? Tylko z pozoru. Spójrzmy na Michaela Jordana, który bardzo ciężko pracował na swój sukces. W szkole średniej nie dostał się do drużyny koszykarskiej, nie przyjęto go też na Uniwersytet Stanowy Karoliny Północnej, pierwszej uczelni, dla której chciał grać. Mało tego, Jordan nie został przyjęty do dwóch pierwszych zespołów ligi NBA, które mogły go wybrać w drafcie (to sposób wybierania nowych graczy do lig zawodowych, najczęściej spośród młodych zawodników rozpoczynających profesjonalną karierę). Gdyby Jordan nie miał odpowiedniego nastawienia, karierę koszykarską zakończyłby prawdopodobnie jako przeciętniak. Lub – co gorsza – szukałby innego zajęcia!

Co sprawiło, że Wielki Michael osiągnął mistrzostwo w swoim fachu? Jedno słowo: nastawienie. Miał zwyczaj wychodzić z domu o szóstej rano, aby potrenować przed zajęciami. Później, na Uniwersytecie Karoliny Północnej, wytrwale pracował nad swoimi słabymi punktami, czyli grą defensywną, kozłowaniem i rzutami do kosza. Trener był zdumiony gotowością Jordana do tego, aby pracować ciężej od innych. Kiedyś jego drużyna przegrała swój ostatni mecz w sezonie. Zawodnicy udali się do szatni z opuszczonymi głowami, a Jordan został na sali. Przez kilka godzin ćwiczył rzuty i od razu zaczął przygotowania na następny rok. Taka nieustępliwość często cechuje mistrzów. Jednak wielu z nich – kiedy już osiągnie sukces – spoczywa na laurach. Nie on! Nawet u szczytu sławy nadal wykazywał się na treningach olbrzymią pracowitością. I sam przyznawał, że źródłem sukcesów jest umysł. Przekonywał: „Odporność psychiczna bywa ważniejsza od przewagi fizycznej. Zawsze w to wierzyłem".

Ktoś powie, że Jordan to wyjątek od reguły i jemu po prostu się poszczęściło. Nie zgodzi się z tym dr Carol Dweck, renomowana psycholog zajmująca się problemami osobowości, psychologii społecznej i psychologii rozwoju człowieka, autorka m.in. książki „Mindset: The New Psychology of Success" (w Polsce pt. „Nowa psychologia sukcesu"). Dweck poświęciła swoją karierę na studiowanie nastawienia i wydajności, a jej ostatnie badania udowadniają, że nasza postawa (tzw. zestaw postaw – mindset) jest lepszym wskaźnikiem sukcesu niż poziom IQ. Potwierdzają to rodzimi eksperci. – Jako trener i doradca biznesowy wielokrotnie kontaktuję się z właścicielami bądź zarządcami dobrze prosperujących organizacji – zaczyna Paweł Woźniak, trener biznesowy. Kiedy już zbuduje na tyle dobrą relację z klientem, że może liczyć na szczere odpowiedzi, pyta: „Co odróżnia pana/panią od tych ludzi, którzy zniknęli z rynku?". I jak do tej pory nie usłyszał odpowiedzi: „Bo jestem od nich mądrzejszy". – Oto dowód, że mit inteligentnego, bezbłędnego, skazanego na sukces człowieka nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości.

Dwa światy

Badania Stanford University pod kierunkiem dr Dweck prowadzą do wniosku, że nastawienie możemy podzielić na dwa rodzaje: nastawienie na trwałość oraz nastawienie na rozwój. W pierwszym przypadku człowiek wierzy, że jest tym, kim jest, i nic nie może z tym zrobić. To z kolei tworzy problem – kiedy taka osoba spotka się z wyzwaniem, może dojść do wniosku, że jest to ponad jej siły, i bezradnie rozłoży ręce. – Nic innego jak nasze nastawienie czyni niemożliwe możliwym – przekonuje Anna Sarowska–Gierasimowicz, coach. – Żaden sukces, mimo indywidualnych talentów, nie zostanie osiągnięty bez pełnego osobistego zaangażowania, konsekwencji w działaniu, często wewnętrznej determinacji na drodze do wymarzonego celu.

Co innego osoby wyróżniające się drugim nastawieniem – na rozwój. Osiągają sukcesy niczym Michael Jordan. Zawdzięczają to swojemu zestawowi postaw (mindsetowi). Wierzą, że mogą poprawić swoje wyniki, jeśli tylko zwiększą wysiłki. Nie przeszkadza im też, że mogą mieć niższy poziom IQ od konkurentów – w takim przypadku uznają, że muszą jedynie więcej popracować na swój sukces. Traktują to jako wyzwanie i okazję do nauczenia się czegoś nowego.

Sukces siedzi w głowie

Dr Dweck przytacza przykład osoby chcącej nauczyć się języka obcego, która zapisała się na kurs. Po kilku lekcjach nauczyciel stawia ją przy tablicy i zaczyna zadawać pytania. I teraz, jeśli ta osoba ma nastawienie na trwałość, będzie myśleć, że chodzi o jej wrodzone umiejętności. Będzie czuć na sobie wzrok wszystkich pozostałych uczniów, a także krytyczne spojrzenia nauczyciela. Poczuje napięcie oraz wątpliwości. Prawdopodobnie nie wypadnie za dobrze. Natomiast osoba z nastawieniem na rozwój podejdzie do tego zgoła inaczej. Pomyśli, że jest nowicjuszem – przecież brak znajomości języka jest powodem, z jakiego się tutaj znalazła! Nie będzie więc odczuwała wątpliwości, usiłując poradzić sobie z pytaniami nauczyciela tak dobrze, jak tylko potrafi. – Nastawienie w działaniu determinuje stopień naszego samodoskonalenia w procesie osiągania wyznaczonych celów – mówi Anna Sarowska–Gierasimowicz. – Ilekroć w swojej pracy spotykam ludzi o wysokim wskaźniku automotywacji i właściwego nastawienia do swoich ról i zadań, zawsze jest to gwarancja efektywności ich działania.

Nastawienie nierozerwalnie łączy się z motywacją, czy raczej automotywacją. Katarzyna Dworzyńska, specjalistka z rynku telekomunikacyjnego, gdzie przez kilka lat odpowiadała za działania marketingowe i komunikacyjne potężnych firm, podkreśla znaczenie nastawienia i motywacji zorientowanej na efekt końcowy. – Wprowadzałam na rynek duże marki, opracowywałam działania marketingowe dla usług, z których korzystają miliony klientów. To były projekty pełne wyzwań i bardzo wymagające, natomiast zawsze dające ogromną satysfakcję – wspomina. – I właśnie przeświadczenie o satysfakcji, widoczny efekt końcowy, dawały energię do działania i budowały odpowiednie nastawienie do realizacji celu.

Prąd dla komputera

Każdego z nas spotyka od czasu do czasu sytuacja, kiedy czujemy się bezradni. Ale jak radzi dr Carol Dweck, wtedy trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że mamy do wyboru dwie reakcje: albo pozwolić, by nas to przytłoczyło, albo wyciągnąć z tego lekcję i iść naprzód. Jest wiele osób, które czuły bezradność, ale postanowiły o siebie zawalczyć. To np. Walt Disney, który został zwolniony z Kansas City Star, ponieważ „brakowało mu dobrych pomysłów i wyobraźni", albo Oprah Winfrey, którą usunięto z telewizji w Baltimore za to, że „zbyt emocjonalnie przywiązywała się do poszczególnych historii". To nie koniec. Henry Ford, zanim stworzył koncern i swój upragniony samochód, dwa razy zakładał firmy motoryzacyjne i dwa razy ponosił porażkę. A Steven Spielberg został odrzucony przez szkołę artystyczną USC Cinematic Arts School (i to wielokrotnie!), co nie przeszkodziło mu w przyszłości stać się wielkim reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym, kojarzonym z takimi hitami jak „Szeregowiec Ryan", „Lista Schindlera" czy „Raport mniejszości".

– Nastawienie powoduje, że wytrwale zmierzamy do postawionego sobie celu. Nawet jeśli po drodze napotykamy przeszkody lub ponosimy porażki – mówi dr Jarosław Rubin, założyciel Szkoły Zarządzania Zmianą i trener biznesu. – Silna motywacja powoduje, że pomimo niepowodzeń albo długotrwałości zadania nadal podejmujemy wysiłki prowadzące do sukcesu.

Tłumaczy przy tym, że o ile na nastawienie możemy wpływać, o tyle z inteligencją jest inaczej. Jednym z jej czynników jest tzw. inteligencja płynna, zdeterminowana biologicznie. Przez pewne wrodzone predyspozycje, jak zauważa dr Rubin, niektórzy ludzie radzą sobie z zadaniami lepiej niż inni i różnią się między sobą poziomem inteligencji płynnej, niewiele mogąc na to poradzić. – Nie każdy zostanie wielkim poetą lub wybitnym matematykiem – mówi dr Rubin. Natomiast to, na co mamy wpływ, to tzw. inteligencja skrystalizowana – czynnik rozwijający się w trakcie naszej edukacji i zbierania doświadczeń. Ujawnia się pod postacią konkretnych umiejętności. – Stąd nasze nastawienie do nauki i zdobywania doświadczeń wpływa również na rozwój inteligencji, co daje nam większe szanse na sukces – podkreśla Jarosław Rubin. Podaje też przykład z jego obserwacji i badań związanych z zarządzaniem zmianami w firmach. Okazało się, że nastawienie pracowników jest tu kluczową sprawą. – Prawie 45 proc. respondentów Ogólnopolskiego Badania Zarządzania Zmianą przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku w ponad 200 firmach wskazało, że zaangażowanie pracowników w proces zmian ma pozytywny wpływ na wynik wdrożenia.

– Zdolności intelektualne są jak zaawansowany komputer, który przynosi nam korzyści tylko wtedy, gdy płynie przez niego prąd – podsumowuje Paweł Woźniak. – A tym prądem, energią do działania jest właśnie nasze nastawienie.

Poznaj swoje nastawienie

Dr Dweck radzi, by przeczytać poniższe zdania, a następnie zdecydować, na ile się z nimi zgadzamy:

1. Poziom inteligencji to cecha fundamentalna i nie ulega zmianie.

2. Możesz się uczyć nowych rzeczy, ale nie staniesz się przez to bardziej inteligentny.

3. Niezależnie od obecnego poziomu twojej inteligencji zawsze możesz być jeszcze mądrzejszy.

4. Zawsze można w znaczącym stopniu podnieść poziom swojej inteligencji.

Twierdzenia 1 i 2 wywodzą się z nastawienia na trwałość, natomiast 3 i 4 to nastawienie na rozwój. Jak przekonuje dr Dweck, możemy wyznawać kombinację obu nastawień, jednak każdy z nas skłania się bardziej ku jednemu lub drugiemu.