Planszowe manewry

Te w telefonie są jak plastikowe sztućce. Psują klimat. Co innego gry planszowe, bo rywalizacja oko w oko z przeciwnikiem buduje atmosferę. A niektóre z nich pochodzą sprzed tysięcy lat.

Jak narkotyk

„Ryzyko". To nazwa gry, którą stworzył francuski reżyser Albert Lamorisse. Pierwsza wersja ukazała się w 1957 r. i od razu stała się hitem. Polskie wersje są w zasadzie niedostępne. Białe kruki w internecie kosztują nawet kilkaset złotych. Wszystko dlatego, że to gra narkotyk. Upraszczając, chodzi w niej o podbój świata. Plansza jest mapą, podzieloną na terytoria, a pionki to żołnierze. Każdy gracz musi tak kierować swoją armią, by zdobyć terytoria pozostałych graczy i opanować świat lub – w innym wariancie gry – by wypełnić otrzymane na początku zadanie. Rozgrywka łączy w sobie elementy farta, bo rzucamy kostkami, oraz umiejętności strategiczne, zdolności zawierania sojuszy i myślenia perspektywicznego.

Zanim podbili Troję

Backgammon, czyli tryktrak. To najstarsza znana planszówka. Jedna z legend mówi, że wymyślono ją podczas oblężenia Troi. Grali w nią już mieszkańcy Egiptu, Mezopotamii, Grecji i Rzymu. Mogą w niej rywalizować dwie osoby. Każda dysponuje 15 pionami, które przesuwa po planszy składającej się z 24 pól. 
Jej popularność zasadza się na prostocie: celem gry jest zdjęcie wszystkich swoich pionów z planszy. Wygrywa ten, kto zrobi to pierwszy.

Rzecz o budowaniu

„Carcassonne". Wbrew francuskiemu brzmieniu nazwy gra jest niemiecka. Otrzymała w Niemczech tytuł Gry Roku, a także Najlepszej Gry Rodzinnej od „Games Magazine". Sprzedano jej ponad 6 mln egz. To gra planszowa, w której... nie ma planszy, bo powstaje ona w trakcie gry. Rozgrywka trwa od pół do 1,5 godz. i polega na, mówiąc ogólnie, zbudowaniu miasta.

Go, go!

Gry azjatyckie cieszą się coraz większą popularnością, a „Go" to ucieleśnienie kultury Azji. Okrutna wojna, wielka budowa i mądre handlowanie w jednym. Legenda mówi, że „Go" wymyślił chiński cesarz Yao, aby nauczyć swojego syna logicznego myślenia. Jej celem jest otoczenie własnymi kamieniami, na pustej początkowo planszy, terytorium większego niż terytorium przeciwnika. Kto w szkole grywał w kropki, ten sobie poradzi z tą strategią. Chociaż tylko na początku, bo jak twierdzi Jan Lubos, propagator „Go" w Polsce, można w nią grać latami i człowiek wciąż się uczy.

Granice fantazji

„Dixit". Fachowcy twierdzą, że najlepiej gra się w nią z dziećmi lub... na rauszu. To gra w skojarzenia. Talia do „Dixit" to zbiór obrazów. W każdej z tur gracz wybiera jedną ze swoich kart i mówi zdanie, które do niej nawiązuje. Pozostali gracze wybierają jedną z własnych kart, która najlepiej pasuje do zdania. Następnie wszystkie wybrane karty są mieszane i zadaniem pozostałych graczy jest odgadnięcie, która z nich należała do bajarza. Można się naprawdę zdziwić, co siedzi ludziom w głowach.

Słoń jak wieża

Szachy chińskie. To „matka wszystkich szachów" i najpopularniejsza gra na świecie, ponieważ grają w nią wszyscy Chińczycy. Po chińsku nazywa się Xiang-Qi. I, zdaniem językoznawców, to właśnie od tej nazwy pochodzi słowo„szachy". Są nieco prostsze niż te klasyczne. Słowo Xiang oznacza tyle, co słoń. To dlatego w tej odmianie zamiast wież mamy właśnie figury tych zwierząt.

Ani słowa

„Mastermind". Wymyślił ją w 1970 r. Mordechai Meirovitz, izraelski naczelnik poczty i ekspert w dziedzinie telekomunikacji. Rozgrywka dla dwóch osób polega na odgadnięciu ukrytego kodu ułożonego z kolorowych pionków przez jednego z graczy. Można w nią grać z przeciwnikiem z dowolnego kraju – nie potrzeba do niej ani jednego słowa. Po uproszczeniu zasad nadaje się także dla dzieci. Rozgrywka trwa zwykle kilkanaście minut, ale jest tak wciągająca, że nierzadko spędza się nad planszą wiele godzin.

Brutalne szachy

Kogo znudziły klasyczne szachy, powinien spróbować gry w japońskie shogi. To najbrutalniejsza odmiana szachów, bardziej nieprzewidywalna, gdyż zbite pionki można ponownie postawić na planszy jako własnych wojowników. Wprowadza to tyle komplikacji, że nawet komputer miewa problemy z niespodziankami, jakie niesie ta gra.

Orientalny remik

Mahjong. Gra losowo-strategiczna, zwykle rodzinna, chociaż w Azji można w nią grać hazardowo. Orientalna wersja remika. Tyle że zamiast kart są kamienie, a zamiast kolorów – chińskie oznaczenia. Chodzi w niej o to, by zbierać układy kamieni (np. trójek lub czwórek tego samego rodzaju), najlepiej w takiej konfiguracji, by układy były wysoko punktowane. W grze istotne są rytuały, m.in. sposób tasowania kamieni, ich „mycie".