„Pan Tadeusz” w drodze

Narodowy poemat na narodowej scenie Starego Teatru w Krakowie.
Na scenie brakuje dworku, Soplicowa, Dobrzyńskiego zaścianka, koncertu Jankiela i nawrócenia Gerwazego...

Zamiast Soplicowa, koncertu Jankiela na scenie zobaczymy kościół w remoncie, gołe ściany i przysypiających ministrantów. Fot. Michał Grabowski/materiały prasowe Teatru Starego w Krakowie
Zamiast tego kościół w remoncie, betoniarka, gołe ściany i przysypiający ministranci. W tej scenerii pojawia się gromada podobna do tej z „Opisu obyczajów cz. III” Kitowicza. Pielgrzymi w podróży: młodzi i starzy, prowincjonalni eleganci i miejskie damy, zakonnik i Żyd. Stopniowo w wędrowcach odnajdujemy postaci eposu, wszyscy szukają ojczyzny. – Wyciągnąłem wnioski ze słów polityków i publicystów, którzy ogłaszają nam, że nie żyjemy we własnym kraju. Że ktoś nam Polskę ukradł. To zdanie praktycznie skonstruowało całą opowieść o „Panu Tadeuszu” – mówi reżyser Mikołaj Grabowski. Właśnie to nieustanne pielgrzymowanie Polaków do Polski – wyśnionej, świętej, ale wciąż nieosiągalnej – jest tematem spektaklu. Ta wędrówka pozwala na rytualne przeżywanie powrotu do źródeł wszelkiego dobra i piękna, przy wtórze żarliwych modlitw zanoszonych do nieba, czyli tej mitycznej Ojczyzny. Tylko czy to źródło nie jest zatrute? – Przecież „Pan Tadeusz” demaskuje pewne nasze przywary. Ten tekst jest tak samo piękny jak świadczący o naszych wadach, słabościach, naszym zaprzaństwie i zaściankowości. Jest to dla mnie Polska, w której nie chciałbym mieszkać – mówi Krzysztof Globisz (Sędzia).
Pan Tadeusz, reż. Mikołaj Grabowski 12–18 stycznia, Stary Teatr, Kraków

Halka, czyli ekonomia romansu

Ona – jedna z najzdolniejszych reżyserek młodego pokolenia, lecz niemal bez doświadczenia w operze. On – szef Sinfonii Varsovia, potomek polskich emigrantów, jeden z najwybitniejszych dyrygentów muzyki barokowej.
Nowa inscenizacja narodowej opery. Zamieszki na scenie murowane. Fot. Materiały prasowe Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie
Natalia Korczakowska i Marc Minkowski próbują na nowo spojrzeć na „Halkę”. Utwór Moniuszki to historia miłości góralki do szlachcica, polska „Madame Butterfly”.W PRL u najważniejszy w tej historii był konflikt klasowy, po 1989 r. większość realizacji redukowało libretto „Halki” do poziomu romansu. Jednak nic dziwnego, że w czasach nieustających kryzysów twórcy nowej inscenizacji stawiają na konflikt i ekonomię, czyli tematy, które były podstawą sukcesu opery w 1858 r.
Halka. Muzyka: Stanisław Moniuszko, libretto: Włodzimierz Wolski. Reż. Natalia Korczakowska. Teatr Wielki - Opera Narodowa, Warszawa, 3, 5, 7, 25 stycznia

Kokatao - Grzegorz Drozd, Zbigniew Libera

Nie pierwszy raz artyści wizualni sami biorą się za nagrywanie piosenek. Tym razem powstało nie tylko siedem niezwykłych utworów, wydanych na limitowanej edycji płyt winylowych. Libera z Drozdem zaprojektowali i wykonali okładki albumów. Każda jest unikalnym dziełem sztuki – jedna strona jest autorstwa Drozda, druga Libery. Dźwiękowo wizualne tsunami, zderzenie technik, osobowości, coca coli i tao. Piktogram, Warszawa, do 4 lutego. Fot. Alicja Łukasiak/materiały prasowe Piktogram

W młodości mej niesytej - Johanna Billing, Milena Korolczuk, Michał Wasążnik

Czy to konsumowane za młodości płyty, filmy, książki nadają temu okresowi uwodzącą aurę, czy też to młodość uwodzi i korumpuje artystów swoją witalnością? W Rastrze czeka was podróż w czasie i przestrzeni, podróż na wschód, podróż w rytm muzyki. Jej bohaterami są młodzi ludzie – z różnych miejsc i czasów, od punkowych lat 80. w Warszawie, po Szwecję lat 2000. Raster, Warszawa, do 28 stycznia

German Faces - Collier Schorr

Pierwsza w Polsce wystawa słynnej nowojorskiej artystki. To zestaw paradokumentalnych zdjęć żołnierzy w historycznych mundurach SS i Wehrmachtu, odgrywanych jednak przez niemieckich, efebopodobnych współczesnych nastolatków. Granica między ekscytacją a krytyką jest bardzo cienka. Warto sprawdzić osobiście. Galeria Kronika, Bytom, do 29 stycznia. Fot. Materiały prasowe CS Kronika