„Pan Tadeusz”, czyli „Król Ubu”

Piotr Cieplak od lat jest jedną z najważniejszych postaci Teatru Narodowego. Wystarczy wspomnieć głośną inscenizację „Nart Ojca Świętego" Jerzego Pilcha.

Skądinąd kontestowaną przez hierarchów, co było rzeczą niedającą się zrozumieć, jeśli wziąć pod uwagę, że reżyser jest jednym z nielicznych inscenizatorów w kraju, którzy w żywy sposób inspirują się chrześcijaństwem. Wystawiał przecież „Chwalebną Historyję o Zmartwychwstaniu Pańskim", „Historię o miłosiernej, czyli testament psa", w którym deus ex machina pojawia się Jezus. Sięgał też do Biblii. Właśnie na scenie Narodowego wystawił „Milczenie o Hiobie", zderzając biblijny motyw z jego współczesnymi wcieleniami.

Tuż przed wakacjami Cieplak wystawił „biblię polskości", czyli „Pana Tadeusza" z podtytułem „Wszystkie słowa", bo też prezentacja Mickiewiczowskich ksiąg z udziałem wszystkich aktorów zespołu obejmowała całość naszej epopei. Bez skrótów. Jednak sezon Narodowego, którego repertuar w związku z 250–leciem teatru uświetnił „Kordian" Słowackiego w reżyserii Jana Englerta i „Dziady" Mickiewicza zrealizowane przez Eimuntasa Nekrosiusa, zakończyło „Soplicowo", będące autorskim komentarzem Piotra Cieplaka do „Pana Tadeusza".

Reżyser nieraz już komentował polską rzeczywistość, w niezwykle krytyczny sposób oceniając populizm i demagogię, m.in. w „Weselu" w Powszechnym. Zagrane bez słów „Soplicowo" jest najbardziej dobitnym obrazem wojny polsko–polskiej. Trzeba dodać, że obrazem przerażającym.

Poprzez „Pana Tadeusza" i „Zemstę" zawsze najklarowniej opowiada się w teatrze o stanie umysłów Polaków. Filmy Andrzeja Wajdy dawały nadzieję. Jednak już „Pan Tadeusz" Mikołaja Grabowskiego w Starym Teatrze został zagrany bez ostatniej księgi „Kochajmy się". Zamiast wesela głównego bohatera z Zosią mieliśmy w finale pogrzeb Jacka Soplicy oraz nastrój narodowej żałoby ubranej w martyrologiczny kostium. W ten sposób Grabowski sportretował Polskę po katastrofie smoleńskiej.

Cieplak idzie jeszcze dalej, ponieważ pokazuje kraj, w którym dwie zwaśnione strony ze sobą w ogóle nie rozmawiają. Tylko warczą. Oglądamy ponurą pantomimę, złośliwie szyderczą, ale i w pewnym sensie zabawną, bo „z samych siebie się śmiejemy". Przerażający jest już pejzaż. Zamiast staropolskiego dworku oglądamy podwórko z gnijącymi wersalkami, które wrosły w ziemię. To klasyczny peerelowski lamus, na którym reliktem z poprzedniej epoki jest też drewniany słup z trzeszczącym głośnikiem zakłócającym podawanie Mickiewiczowskich strof. Nie słychać nic, tak jakby zagłuszano Radio Wolna Europa. Przebija tylko jedna fraza „Gotów jestem wypełniać wszelkie stron rozkazy. Ale ostrzegam, że akt nie będzie miał mocy. Wymuszony przez gwałty, ogłoszony w nocy".

Dwie grupy Polaków różnią tylko kostiumy, są jednak tak samo zapyziałe, agresywne, pozbawione nadziei. Jak na zabitą dechami wiochę przystało, mężczyźni spotykają się, by prężyć muskuły, ale na miejsce zbiórki nie przyjeżdżają wypasionymi motorami, lecz zdezelowanymi rowerami. Stoją, dłubią w nosach, nic nie mówią i tylko patrzą wilczym wzrokiem na adwersarzy. Ci, którzy są najsłabsi w stadzie, muszą udowadniać swoją siłę. Cały czas trwa gombrowiczowski pojedynek na miny. Aktorzy Narodowego pozbawieni tekstu wiele mają do powiedzenia gestem i mimiką, którymi szkicują wszelkie odmiany polskiej nienawiści.

Oglądamy też rodzaj polskiego sejmiku, w którym biorą udział zarówno mężczyźni, jak i kobiety. To rodzaj współczesnej wersji „Walki o ogień", gdzie o przywództwo w stadzie nie walczy się argumentami, lecz siłą i mocnymi gestami. Motywem przewodnim jest wynoszenie trupów. Jerzy Radziwiłowicz co jakiś czas przeciąga przez scenę wory z ciałami. Śmierć króluje wszędzie.

Mamy też pokazany kontrast pomiędzy Polską uwikłaną w wewnętrzne spory i Europą. Zapyziałe podwórko odgrodzone jest od świata siatką – rodzajem nowej żelaznej kurtyny. Na tle ponurych polskich typów pojawia się kolorowa, uśmiechnięta młodzież. Pstryka fotki i szybko znika, bo Polska, tak jak w „Królu Ubu", znowu zaczyna znaczyć „nigdzie".

„Soplicowo – owocilpos. suplement", reż. Piotr Cieplak, Teatr Narodowy, www.narodowy.pl