Owoc pożądania

1976 r. Steve Jobs namówił Steve'a Wozniaka, by założyli firmę. W tym celu sprzedali busa tego pierwszego i kalkulator tego drugiego.

Kilka lat później, gdy wypuszczali na rynek komputer Apple II, ich firma debiutowała na giełdzie. Na pierwszej sesji zgromadzili więcej kapitału niż jakakolwiek inna spółka od czasów Ford Motor Company w 1956 r.

Fascynacja produktami Jobsa nie przemija, choć on sam, delikatnie mówiąc, był trudnym człowiekiem. Kiedy w windzie zadał pytanie jednemu z pracowników Apple'a i nie spodobała mu się odpowiedź, kazał zwolnić całe piętro, na którym pracował ten pechowiec. Regularnie sprawdzał, czy pracownicy mają zabezpieczone hasłem swoje iPhone'y i iPady. Przywłaszczał sobie cudze pomysły i święcie wierzył, że są jego. Na dodatek często zmieniał zdanie. Coś, co rano było beznadziejne, wieczorem stawało się genialne.

W nowym filmie „Jobs" założyciel Apple'a pokazany jest jako ekscentryk i wizjoner. Dziś jego firma robi wszystko, by ten wizerunek podtrzymać.

Nie taki gruchot

Organizatorzy licytacji w domu aukcyjnym Christie's liczyli co prawda, że przebiją pół miliona dolarów, ale nawet 390 tys. to całkiem spora suma jak za niedziałający 36-letni komputer. No chyba że chodzi o unikatowy egzemplarz Apple-1. To maszyna, którą Steve Jobs i Steve Wozniak składali jeszcze w garażu przy domu rodziców tego pierwszego. Do dziś przetrwało jedynie kilkadziesiąt sztuk tego komputera. Nieliczne działają – w maju w Kolonii taki właśnie komputer Apple-1 znalazł nabywcę za 671 tys. dol.

Wariacje Warhola

W latach 80., gdy wielu zaczynało się obawiać o przyszłość założonej przez Jobsa i Wozniaka firmy, jeden człowiek zdawał się bezdyskusyjnie ufać jej szefom: Andy Warhol. Nawiązana w połowie dekady współpraca zaowocowała serią grafik sygnowanych zarówno przez artystę, jak i firmę. Z pozoru to tylko wariacja na temat logo firmy. Dziś to symbol jej kultowego statusu. Ceny oryginalnych grafik w galeriach i na aukcjach internetowych sięgają co najmniej kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Rekordowa, czarno-biała grafika w sierpniu była do kupienia w serwisie eBay za, bagatela, 160 tys. dol.

Starsza siostra Maca

To był milowy krok w historii komputeryzacji i wynik wewnętrznej rywalizacji w firmie. W Apple'u działały wówczas dwa zespoły: pierwszy rozwijał model Lisa, drugi – Macintosh. Specjaliści z pierwszego zwyciężyli w wyścigu. Efekt?
W 1983 r. Lisa pojawiła się w sprzedaży na rok przed swoim „bratem". Dziś działająca Lisa z ekranem, oryginalnym oprogramowaniem, modemem, telefonem „na tarczę" oraz oszałamiającym możliwościami dyskiem zewnętrznym mogącym pomieścić 5 MB danych jest do wzięcia za jedyne... 26 tys. dol.

Nówka sztuka

Jeżeli sześć lat temu nawet nie rozpakowałeś swojego iPhone'a – zrobiłeś interes życia. Dziś „zupełnie jak nowe" egzemplarze pierwszej generacji tego telefonu z 2007 r. – zwłaszcza w wersjach kolekcjonerskich, np. z pozłacanymi wstawkami – potrafią osiągnąć na aukcjach ceny rzędu od kilku do nawet 10 tys. dol. Niestety, na aukcjach jest też zatrzęsienie używanych egzemplarzy za jedyne kilkadziesiąt dolarów.

W aurze tajemniczości na swoją premierę czeka już iPhone 5S. Najprawdopodobniej będzie miał 4-calowy wyświetlacz, szybszy procesor, większą pamięć RAM, 12-pikselowy aparat fotograficzny oraz, jak twierdzą „źródła", czytnik linii papilarnych.

Małe jest piękne

Dotąd iPad Mini był uboższym bratem w rodzinie produktów Apple – jako jedyny chyba z wypuszczanych w ostatnich latach gadżetów miał ekran niższej rozdzielczości i generalnie uchodził za produkt „niedoinwestowany". Teraz to się zmieni: w nowej wersji ma posiadać ekran Retina – jak Apple określa jakość wizualną odpowiadającą możliwościom ludzkiego oka. Rozmiar zapewne pozostanie ten sam, 
7,9 cala, ale za to firma zaoferuje pełną gamę kolorów obudowy – w miejsce dotychczasowej bieli i czerni. „Nadejścia" iPada Mini 2 należy oczekiwać wkrótce – według jednych w IV kwartale br., według innych – wczesną wiosną 2014 r.<