Osobista układanka

Szkielet, który stopniowo i według naszego uznania „ubieramy” w odpowiednie funkcje. To tzw. elektronika modularna. Dla nas, użytkowników, oznacza większą kontrolę nad wyglądem i funkcjonalnością posiadanych urządzeń.

W 2007 r. Dov Moran, wynalazca pendrive'a USB, założył firmę Modu. Opracowała ona Modu Phone, pierwszy na świecie telefon modularny, który dzięki specjalnym „kurtkom Modu" zyskiwał dodatkowe funkcje. Konstrukcja okazała się jednak niedopracowana: urządzenie przypominało bardziej prosty odtwarzacz MP3 niż nowoczesny telefon.

Drugim przykładem elektroniki modularnej był BUG amerykańskiej Bug Labs. Firmie nie udało się jednak zyskać zainteresowania deweloperów i partnerów sprzętowych. W rezultacie projekt, choć interesujący, nie doczekał się premiery.

Mocne uderzenie

Gdzieś z boku wszystkiemu przyglądał się Google. Gigant technologiczny przeanalizował działania tych firm i wyciągnął wnioski. W maju 2011 r. przejął niektóre patenty Modu za 4,9 mln dol. i rozpoczął prace nad projektem, który ma odmienić rynek smartfonów. W 2015 r. na rynek trafi Project Ara, modularny smartfon Google'a. Telefon ma mieć endoszkielet, do którego użytkownik będzie podpinał moduły. Najbardziej uboga wersja, określana jako „szary telefon", poza kręgosłupem zawiera ekran, łączność Wi-Fi, baterię, procesor i system Android. Ma kosztować 50 dol. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby skompletować telefon wart dziesięć razy tyle, wyposażony w nowoczesne moduły i oparty na najdroższej wersji endoszkieletu. W ten sposób Google chce adresować swój smartfon do wszystkich, niezależnie od grubości portfela.

Moduły mają być sprzedawane na podobnych zasadach jak aplikacje mobilne – w sklepie online Google'a. Dziś nowy telefon kupujemy zwykle co 18 miesięcy. Producent Ary obiecuje: endoszkielet zachowa swoją funkcjonalność przez pięć–sześć lat.

Nowy ekosystem

Gigant z Mountain View jest przekonany, że uda mu się stworzyć nowy rynek. – Ekosystem sprzętu dla smartfonów będzie przypominał ten skupiający aplikacje dla Androida – precyzuje Paul Eremenko, szef projektu Ara. To oznacza, że deweloperzy i start-upy będą mogli łatwo do niego dołączyć. – Trzeba zapewnić sprzedaż firmom trzecim, które w dużej mierze będą tworzyć ten sprzęt – przekonuje pomny swoich błędów Peter Semmelhack, założyciel i CEO wspomnianej firmy Bug Labs. – Ale Google jest w stanie skusić wielu partnerów.

Elektroniką modularną zainteresowali się również inni. Ciekawym projektem jest NEX Band, czyli bransoletka opracowywana przez firmę Mighty Cast. Dzięki różnym modułom może być smart zegarkiem współpracującym z telefonem, który informuje o nadchodzących połączeniach czy wiadomościach. Albo opaską fitness mierzącą aktywność fizyczną. Ale to nie koniec. Zespół Mighty Cast chce, by niektóre moduły były wykorzystywane do interakcji z grami mobilnymi. Na przykład po podłączeniu modułu w grze pojawiałby się wirtualny przedmiot albo bohater zyskiwałby nowe zdolności. Adam Adelman, szef firmy, zapowiedział nawet, że jego zespół pracuje nad własną grą strategiczną, która będzie wykorzystywać NEX. Gadżet ma trafić na rynek jeszcze w tym roku. Będzie kosztować ok. 100 dol., a moduły – po ok. 10 dol. każdy.