No to pięknie

Design to inwestycja. Rozumieją to coraz częściej klienci Roberta Majkuta, projektanta. Dzięki temu na całym świecie powstają niebanalne wnętrza. Dla ich autora nie ma rzeczy niemożliwych. Zmieniał gusta rosyjskich i chińskich miliarderów, stworzył najpiękniejszy butik Valentino. A gdy przyśnił mu się fortepian w kształcie wieloryba, przygotował profesjonalny instrument sceniczny o takim wyglądzie.
Alicia Keys, Elton John, Lady Gaga – to lista marzeń Roberta Majkuta. Tych artystów chciałby widzieć za klawiaturą fortepianu swego pomysłu. Niemożliwe? Tak samo jak zaprojektowanie na nowo najbardziej klasycznego instrumentu i nadanie mu formy wieloryba. 

Fortepian Whaletone. Choć jego twórca sam grać nie potrafi, zachwycają go wirtuozi tego instrumentu
– Podczas wakacji, niespodziewanie niedaleko naszego jachtu z oceanu wyłoniły się wieloryby. Wrażenie było tak wielkie, że całą noc śniły mi się te ssaki, ale nie w wodzie, lecz skaczące, latające, przeobrażające się w inne formy, w tym w fortepian. Kiedy potem wsłuchałem się, jak śpiewają podczas godów, jak przy swojej masie są delikatne i romantyczne, poczułem, że połączenie tych wszystkich elementów to nie przypadek – opowiada Majkut. I mimo że edukację muzyczną skończył w podstawówce na odgrywaniu kolęd na cymbałkach (nie licząc epizodu w kapeli punkowej, gdzie szarpał za dwie struny basu, bo i tak nie było potrzeby więcej), postanowił zaryzykować. Rok zajęło mu przeniesienie formy ze snu. 
Multikino w warszawskich Złotych Tarasach. Sala kinowa
– Ręka mimowolnie szkicowała coś, co przypominało fortepian znany ludziom od 300 lat, a przecież chodziło o coś zupełnie innego. Zorientowałem się też, że w historii designu było niewiele prób zmierzenia się z tym instrumentem – mówi.
Hol przed kinem. Miejsce znane na całym świecie
Kiedy była już gotowa koncepcja czarno‑białej formy, pełnej napięcia i energii widocznej w opisujących jej bryłę łukach, kolejne dwa lata trwały konsultacje i prace techniczne. Majkut chciał, by był to instrument w pełni profesjonalny, sceniczny. Do pomocy zostali wezwani akustycy, specjaliści od nagłośnienia, żywic, konstrukcji drewnianych i technik cyfrowych. Razem osiem osób.
Nafaszerowany elektroniką Whaletone daje wrażenie gry na klasycznym fortepianie. Każdy egzemplarz przygotowywany jest na indywidualne zamówienie. Cena? Od 75 tysięcy euro.
 

Wielka kropla rtęci

Robert Majkut opanował sztukę zaspokajania potrzeb swoich klientów, właścicieli kin, banków i sklepów. W Polsce z jego usług korzystali m.in. Grażyna Kulczyk, Aldona Wejhert czy Leszek Czarnecki.
Ekskluzywny Velvet Bar. Centrum handlowe jest tuż za rogiem. Trudno w to uwierzyć...
To on stoi za projektami Multikina w warszawskich Złotych Tarasach, siecią Noble Bank czy modnego warszawskiego klubu The Eve. Niedawno zaprojektował „sześciogwiazdkowe kino” w Pekinie. – Klient zobaczył w jakimś hiszpańskim wydawnictwie zdjęcia Multikina w Złotych Tarasach i kazał znaleźć człowieka, który za tym stoi. Spotkaliśmy się w Londynie. Miałem mieszane uczucia: dość ekscentryczny typ – własny samolot, skórzane spodnie, sweterek z włókien kosmicznych. To wszystko robiło wrażenie egzotyczności, nieznanej mi i zagadkowej.
Futurystyczny Klub 35 mm. Kto powiedział, że czekać na seans można tylko w barze typu fast food?
Okazało się jednak, że to działająca z rozmachem poważna postać, która chce wykorzystać wiedzę mojego studia. Zrobiliśmy dla niego koncepcję gigantycznego centrum rozrywkowego w Pekinie – wspomina Majkut. Ze swoimi współpracownikami zaprojektował 300 tys. m2 przestrzeni: salę widowiskową na pięć tys. widzów, cztery teatry, 35 sal kinowych i karaoke, kilka dyskotek, centrum handlowe. – Któregoś razu nasz zleceniodawca mówi: znajomy ma biurowiec w centrum Pekinu i chciałby urządzić w nim miejsce, gdzie mogliby się spotykać bogaci Chińczycy związani z przemysłem filmowym, coś w rodzaju klubokina. Mógłbyś to zrobić? – opowiada. – Przekaz był jasny: robimy ekskluzywny lokal, sale 15–30-osobowe, wejście tylko na karty klubowe.
KronVerk Cinema w Moskwie. Przepych w rosyjskim stylu plus duża doza funkcjonalności
Właściciel zastrzegł, że chce nowoczesne, zachodnie wnętrza, bez żadnych nawiązań do chińskiej tradycji. Projektant zaproponował wnętrze, meble, a nawet logo utrzymane w konsekwentnej, czarno‑pomarańczowo‑różowej kolorystyce. Jako materiałów użył połyskującego kamienia, mahoniowego forniru, jedwabnych tapet i wełnianych wykładzin. Filmy wybiera się jak drinki – z kart umieszczonych na stolikach z ekranami dotykowymi. A wybór jest spory, bo właściciel ma udziały w firmie producenckiej, która stoi za filmami z Bruce’em Lee, Jackie Chanem.
Tradycyjne ornamenty. Odświeżone motywy z innych epok
 – Do dzisiaj nie wiemy, jaki był budżet przedsięwzięcia. Właściciel mówił, czego oczekuje, jakby kwestia ograniczeń finansowych dla niego w ogóle nie istniała. Nasz projekt przewidywał kilka elementów, których realizacja ze względu na precyzję wykonania kosztowałaby w Europie fortunę.
Przestrzeń. Duży hol nie musi świecić pustką. Zamiast tego poraża kolorami
Na przykład bar miał kształt wielkiej kropli rtęci, oblepionej setkami malutkich światełek. Chińscy robotnicy spojrzeli na plan i bez zbędnych pytań zrobili to prawie idealnie – śmieje się Majkut.

Po co tak komplikować?

Choć kina to jedna ze specjalności Majkuta (robił je w Chinach, Rosji, Polsce czy Słowenii), zawsze kluczowa dla powodzenia projektu jest postawa właściciela. – Jeżeli ktoś traktuje zamówienia profesjonalnej obsługi designerskiej jako zło konieczne, jako sam koszt, to jego biznesowi nie wróżę przyszłości. Design to inwestycja, która się zwraca. Moi klienci w większości to rozumieją – mówi Majkut.
Pomarańczowa korporacja. Oddział ING Banku Śląskiego, bo biurokracja nie musi być nudna...
Zadanie, jakie postawił przed Polakiem rosyjski inwestor, było jasne: podnieść standard działających kin, a projekt przygotować tak, by dał się zastosować w całej sieci Kronverk (15 lokali w Moskwie, Petersburgu i na Ukrainie). – Moi zleceniodawcy byli w Polsce raz. Zatrzymali się, przelatując nad Polską, wynajętym samochodem pojechali do Złotych Tarasów, obejrzeli kino i wrócili tego samego dnia do Moskwy. Zero osobistego kontaktu – wspomina.
Na bank jest to bank? Spokojnie, to nie jest wnętrze okrętu Star Trek!
To było dwa lata przed tym, jak zaczęliśmy dla nich pracować. Potem, kiedy przylatywaliśmy do Moskwy, zawsze na lotnisku czekał na nas samochód do naszej dyspozycji i mieliśmy pełną obsługę w czasie całego pobytu. Czuliśmy, że mamy do czynienia z miliarderami, ludźmi władzy i arbitralnych decyzji, którym trudno zrozumieć, że nasz projekt to spójna całość i nie można w nim dowolnie przestawiać klocków, że ma swą logikę – wspomina Majkut. Nie ukrywa, że ta praca wymagała od niego dużo cierpliwości i kompromisów.
Rosjanie odpowiedzialni za wdrożenie ciągle pytali, czy nie można czegoś zrobić prościej. Monumentalny, wielokrotnie „łamany” sufit wyłożony tysiącami diod? Dobrze, ale bardziej płaski – wyjdzie taniej. Podłoga z eleganckimi wykładzinami? A nie mogą być kafelki? – łatwiej się myje. Monitory schowane we wnękach? Po co komplikować, powieśmy na ścianach – kable na wierzchu nam nie przeszkadzają. – Zrozumieliśmy też, że istnieje czasem rozdźwięk między oczekiwaniami właścicieli a rzeczywistością wykonawców. Pod koniec okazało się, że wykonawcy przekroczyli budżet i zabraknie pieniędzy na wykończenie projektu w oryginalnym standardzie – wspomina Majkut. Ale mimo to i tak wyszło nieźle. Powstało jedno z ciekawszych kin w Moskwie.

Róża Valentino

Takich problemów nie było w Warszawie przy pracy nad butikiem Valentino przy Moliera 2.
Moliera 2 w Warszawie. Butik marek Valentino i Ferragamo, a od niedawna i kultowych szpilek Louboutin
Przed podjęciem zlecenia Majkut ze współpracownikami odwiedził podobne sklepy w Paryżu, Petersburgu, Moskwie, Rzymie... Okazało się, że włoska marka precyzyjnie określa wystrój swych placówek na całym świecie, począwszy od oświetlenia, przez meble i materiały, po kolorystykę.
Najpiękniejszy. Bije na głowę ten w Moskwie i Paryżu – uznali przedstawiciele Valentino
Dla lokalnych designerów pozostawia jednak margines swobody. – Wymyśliliśmy, że motywem przewodnim uczynimy różę z pofałdowanej skóry, wziętą z kultowych torebek Valentino – mówi Majkut. – Poza tym mogliśmy poszaleć z aranżacją, lokal przy Moliera w porównaniu z innymi jest gigantem.
<