Nieistnienie

Dużo czasu zajmuje skonstruowanie swojej własnej osoby. Osobowości. Skrupulatnie przebieramy ziarenka, które mają stworzyć spójną całość.
Jaką książkę przeczytać, gdzie wybrać się w podróż, takie ciuchy, hobby, praca - taki jestem. Wszystko to, co nie pasuje, nawet jeśli serce się wyrywa, zostaje zamknięte w ciemnej piwnicy. Siedzą tam sobie, siedzą i siedzą, aż któregoś dnia mają możliwość uaktywnić się. Tylko wtedy, gdy nadarzy się okazja stworzenia dzieła incognito.

Oskar na plakacie do opery „Orlando furioso” (Operarara - Kraków) 2011. Oskar w swoim życiu jest wokalistą pop. Fot. Lidia Popiel
Krakowski Photomonth sięgnął do ciemnych czeluści i kilkudziesięciu artystów mogło zrealizować projekty pod przybranymi tożsamościami. Pozbawieni swoich nazwisk, z nowymi życiorysami wystawili swoje/nieswoje dzieła. Inspiracją kuratorów był portugalski poeta Fernando Pessoa - tworzył używając wielu heteronimów.
Tworzył jako lekarz, księgowy lub inżynier, za każdym razem inaczej, przedstawiając inną sylwetkę, styl, poglądy wymyślonych osób. Każda z nich musiała jednak nosić znamię twórcy, coś co w nim tkwiło głęboko i mogło być uwolnione w każdej chwili.
Te równoległe życia, po prostu inne, nie te wymarzone czy wyśnione mogły się naprawdę zdarzyć. Wystarczy wybrać. Wystarczy, aby była pogoda.

Sami pakujemy się w ramy, stawiamy granice, które w rzeczywistości są ograniczeniami na życzenie. Nie pójdę, nie zrobię, nie zobaczę, bo to takie nie moje, nie pasuje do mnie, do mojej osoby, wyrywa się z kontekstu. Chcę być przewidywalny i zrozumiały. Resztę upchnę głęboko w kieszeni, szafie, piwnicy.
 

Lidia Popiel

Fot. Marcin Dembiński
Modelka, fotograf. Stworzyła Magazyn Dobrego Życia