Nie zadzieraj z golfistkami

Każda runda jest inna, każde uderzenie – niepowtarzalne. Podobnie jak historie kobiet, które odkryły w sobie pasję do tej gry. Menedżerki, lekarki, nauczycielki...

Coraz pewniej czują się na polu golfowym i walczą 
ze stereotypami. 
– Niektórzy mówią, 
że golf jest nudny, 
ale to bzdura! Emocje sięgają zenitu i zdarza się, że zawodnicy łamią kije – przekonują.

Może różnić je niemal wszystko – wiek, wykształcenie, sytuacja finansowa czy rodzinna. Ale na pewno łączy je jedno – miłość do golfa. Polki coraz śmielej zdobywają męski bastion, za jaki jeszcze do niedawna uchodziły pola golfowe. Owszem, kobiety pojawiały się na nich wcześniej, ale raczej w charakterze wiernych towarzyszek, trzymających kciuki za swoich graczy. Dziś panie stanowią jedną piątą osób uprawiających ten sport w Polsce.

– Z reguły idą do golfa za mężczyznami – przyznaje Joanna Meronk, która sama początkowo jedynie przyglądała się grze męża. To się zmieniło, gdy syn Adrian (dziś to najlepszy polski golfista) skończył trzy lata. Od tego czasu minęły dwie dekady, ale mechanizm „wciągania" kobiet do golfa z reguły pozostaje podobny. – Pierwszy raz na polu golfowym znalazłam się za sprawą kolegi. Był listopad, padał deszcz ze śniegiem, ale golf był miłością od pierwszego wejrzenia – opowiada Dorota Mida, wicemistrzyni Polski i reprezentantka kadry narodowej. Oczywiście nie wszystkie historie golfistek zaczynają się tak samo. Wyjątkiem jest chociażby Oksana Wojtkiewicz, od sześciu lat mistrzyni Polski mid–amatorek (golfistek grających amatorsko w kategorii 35–50 lat). – W 1988 r. do mojej szkoły przyszedł trener. Zachęcał młodzież do bezpłatnych zajęć. Poszłam i przekonałam się, że to coś dla mnie – wspomina.

Z golfem jak z seksem

Co kobiety urzeka w golfie? Oksana Wojtkiewicz żartuje, że wśród golfistów utarło się powiedzenie, że z golfem jak z seksem – nie trzeba być mistrzem, by czerpać z niego przyjemność. A na poważnie dodaje, że ile kobiet, tyle powodów do satysfakcji. Dla jednych golf to wyzwanie sportowe – możliwość konkurowania nie tylko z innymi, ale i ścigania się z samym sobą, bo przecież zawsze można uderzyć piłeczkę lepiej. Dla innych to przede wszystkim relaks – okazja do spotkania ludzi, których łączy wspólna pasja i radość, jaką daje kontakt z przyrodą. Bo przecież pola golfowe są zwykle usytuowane w przepięknych miejscach. Rankiem można na nich spotkać dzikie zwierzęta: sarny, zające czy żurawie w tańcu godowym. – Golf uzależnia, ale trudno to wyjaśnić. Spacer po zielonej trawie jeszcze zasnutej poranną rosą, od której odbijają się promienie dopiero co wschodzącego słońca. Cisza, przerywana tylko trelami ptaków. Ja wtedy zatrzymuję się i mówię do siebie: teraźniejszość – czujesz? – mówi Dorota Mida. Wtóruje jej Aleksandra Smaga, która gra amatorsko w golfa od sześciu lat. Podkreśla, że to fascynująca mieszanka sportowej rywalizacji z odpoczynkiem. 
– Dla kogoś, kto całe dnie spędza w klimatyzowanym biurze, ten sport jest idealny. Mam poczucie, że się rozwijam, a jednocześnie ładuję baterie na cały tydzień – mówi. Dla niej ważne jest także to, że chociaż to zajęcie wyczerpujące i wymagające kondycji, jest mało urazowe. – Właśnie z tego powodu lekarze tak chętnie grają w golfa – zdradza Aleksandra Smaga, stomatolog. Na polu golfowym zmagają się zresztą nie tylko lekarze, również przedsiębiorcy, prawnicy, informatycy, dyplomaci.

Kobiety lubią golf, także dlatego, że jak mało który sport potrafi integrować rodzinę i umacniać przyjaźnie. – To wspaniałe, gdy gra cała rodzina. Ja na pole golfowe jechałam nawet w siódmym miesiącu ciąży, później przyjeżdżaliśmy z wózkiem, a gdy syn miał trzy lata, umiał już uderzać kijem w piłeczkę – opowiada Dorota Mida. Miłość do golfa połączyła Aleksandrę Smagę i Marcina Dudzińskiego. Poznali się pięć lat temu podczas obozu golfowego w Hiszpanii. Ona była początkującym graczem, on grał już od jakiegoś czasu. Od trzech lat są parą. – Umówiliśmy się, że razem będziemy jeździli na turnieje – mówi Marcin Dudziński. Dlatego towarzyszy Aleksandrze nawet wtedy, gdy o zwycięstwo rywalizują jedynie kobiety. Dla narzeczonej wycofał się z zawodowstwa. Wszystko po to, by miała większe szanse na zwycięstwo w prestiżowym turnieju Dr Irena Eris Ladies' Golf Cup. Marcin chciał być wówczas caddim, czyli osobą, która pomaga zawodnikowi, nie tylko nosi kije, ale także doradza, jaką strategię gry obrać. – Zgodnie z regulaminem caddie może być jedynie amatorem, więc zrezygnowałem z zawodowstwa – tłumaczy Marcin. Ale dzięki temu debiutująca w turnieju Aleksandra zdobyła drugie miejsce. Marcin zaś jako jedyny mężczyzna w Polsce dostał nagrodę specjalną dr Eris za wspieranie kobiecego golfa.

– Utarło się, że to sport dla samotników. Nic podobnego. Wśród golfistów mówi się nawet: spróbuj podnieść nie swoją piłeczkę, a zobaczysz, ilu możesz mieć znajomych – żartuje Oksana Wojtkiewicz. Golf – jak zaznacza – jest grą towarzyską. Po rundzie wszyscy spotykają się w klubie, by... omówić taktykę.

Szkoła życia na polu

Niestety, spotkania wyłącznie w kobiecym gronie zdarzają się dość rzadko, bo w Polsce odbywa się bardzo mało kobiecych turniejów. Za to poziom tych, które są organizowane, jest wysoki. Wystarczy wspomnieć sklasyfikowany w I kategorii rankingowej turniej Dr Irena Eris Ladies' Golf Cup. Według Oksany Wojtkiewicz to najlepszy turniej kobiecy w Europie. – Jest przygotowywany przez kobiety i z myślą o kobietach. Po rywalizacji na polu golfowym jesteśmy rozpieszczane na każdym kroku. Która z nas nie lubi korzystać ze spa? – pyta ze śmiechem Oksana. – Jesteśmy traktowane jak księżniczki, dlatego tak chętnie zostawiamy na kilka dni mężów i partnerów i jedziemy na ten turniej – zauważa Dorota Mida. Z kolei Joanna Meronk dodaje, że to święto kobiecego golfa, na które większość czeka przez cały rok. 
– Bywa, że radość i energia tak nas rozpierają, a zabawa tak się rozkręci, że tańczymy na stołach – wyznaje.

Golf kształtuje charakter, dodaje pewności siebie. – Uczy też pokory, koncentracji i organizacji – wymienia Oksana Wojtkiewicz. Zanim wyjdzie się na pole, trzeba cierpliwie ćwiczyć tysiące uderzeń w piłeczkę w pomieszczeniach, gdzie odbywa się trening. To może złamać mniej wytrwałych. Golfistki podkreślają, jak ważna w tym sporcie jest psychika, i przyznają, że pomocne dla graczy są książki z zakresu psychologii sportu. – Jeśli golfiści są na podobnym poziomie technicznym, to o tym, kto zwycięży, decyduje psychika. 90 proc. gry zależy od tego, co się dzieje w głowie – ocenia Dorota Mida. – Zawsze, gdy pomyśli się o tym, że piłeczka trafi do wody, to trafi. Dlatego tak istotna jest umiejętność skupienia się i pozytywnego myślenia.

Golf znakomicie weryfikuje charaktery. Nie bez powodu tak wiele spotkań biznesowych odbywa się właśnie na polach. – Mój mąż często prowadzi rozmowy biznesowe podczas gry – przyznaje Joanna Maronk. To sport, który pozwala wniknąć w osobowość człowieka i przekonać się, kim jest. – Na zwykłym spotkaniu służbowym każdy trochę udaje, bo chce wypaść jak najlepiej. Nie da się jednak ukrywać słabości i prawdziwego charakteru podczas gry w golfa. Runda trwa średnio 4,5 godziny. To wystarczający czas, by przekonać się, czy ktoś zasługuje na zaufanie, potrafi współpracować i czy chcemy, by dana osoba była naszym partnerem biznesowym – wyjaśnia Oksana Wojtkiewicz, która zarządza polskim oddziałem szwedzkiej spółki IT.

Kiedy pytam, czy kobiety lubią golf, bo jest grą spokojną, wszystkie rozmówczynie gwałtownie zaprzeczają. – Niektórzy mówią, że golf jest nudny, ale to bzdura! – zdecydowanie podkreśla Oksana Wojtkiewicz. – Emocje sięgają zenitu i zdarza się, że zawodnicy łamią kije z nerwów. Każda runda jest inna, każde uderzenie – niepowtarzalne i każde można rozegrać na kilka sposób. Do końca nie jest się pewnym wyniku.

Zasady gry w golfa są takie same na całym świecie, jednak styl uprawiania tego sportu przez kobiety i mężczyzn nieco się różni. – Panie są spokojniejsze, ich gra nie jest agresywna, grają też równiej i precyzyjniej, dzięki czemu nie szukają piłeczek tak często jak mężczyźni – ocenia Marcin Dudziński. Kobiety grają też „krócej". To znaczy, że nie uderzają piłeczek na takie odległości jak ich koledzy. – Panowie bardziej rywalizują, natomiast dla pań liczy się wynik i to, że miło spędzają czas – przekonuje Joanna Meronk, golfistka amatorka i mama Adriana Meronka, najlepszego polskiego golfisty. Trudno jednak uznać, że kobiecy golf znacznie odbiega od tego, jak grają mężczyźni. Dużo zależy od temperamentu. – Dla mnie dobry golf to szybki golf. Tu nie ma nad czym się modlić – przekonuje Dorota Mida. I przyznaje, że jako początkująca lubiła uderzenia z rozmachem, na duże odległości. Teraz takie ułańskie zachowanie zdarza się jej rzadziej.

O kiju, piłeczce i innych mitach

Co hamuje popularność golfa wśród kobiet? Przede wszystkim brak czasu. Pola zwykle są poza miastami, dojazd może zajmować dwie–trzy godziny, co najmniej półgodzinna rozgrzewka, a później gra, która zwykle trwa 2–4 godziny. – To pasja dla ludzi na pewnym etapie życia – przyznaje Oksana Wojtkiewicz. Ona sama musiała odłożyć kije na 15 lat, by skończyć studia (jest absolwentką Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu Gdańskiego i Politechniki Gdańskiej) i zdobyć pozycję zawodową. Marcin Dudziński dodaje, że pewną barierą może być także to, że pola golfowe zazwyczaj są projektowane pod mężczyzn. To oznacza chociażby większe odległości pomiędzy dołkami i więcej elementów, które sprawiają, że gra jest trudniejsza. Mniej jest też kobiecych turniejów. A o tym, jak bardzo są one potrzebne, świadczy chociażby liczba pań chętnych do udziału w zawodach Dr Irena Eris Ladies' Golf Cup. Do udziału w tegorocznym turnieju zgłosiło się tyle chętnych, że lista zapełniła się w ciągu 36 godzin.

Na temat golfa krąży też sporo stereotypów, które zniechęcają do tego sportu wiele osób, zanim jeszcze sięgną po kije. Golf, który w Polsce zaczął się rozwijać stosunkowo niedawno, bo w latach 90., od początku był postrzegany jako ekskluzywna rozrywka elit – ludzi majętnych i wykształconych. 20 lat temu wynajęcie pola, wykupienie karty członkowskiej klubu i wreszcie skompletowanie sprzętu do gry wymagało sporych nakładów finansowych. A dziś? Dziś golf jest tańszy od popularnego wśród Polaków narciarstwa. Dorota Mida przekonuje zresztą, że golf kosztuje tyle, ile chcemy, żeby kosztował. Jak w przypadku innych sportów można skompletować sprzęt za rozsądne pieniądze, można też wydać krocie na gadżety z najwyższej półki. Ale nawet najdroższy gadżet na nic się nie przyda, jeśli zabraknie tego, co bezcenne: chęci do gry.

Słowniczek golfistki

Ball

Piłka o średnicy 
ok. 42 mm i wadze 
45 g, zazwyczaj w kolorze białym.

Backswing

Zamach kijem.

Caddie

Pomocnik gracza. 
Nie tylko nosi kije, ale także doradza graczowi, jak uderzyć piłeczkę