(Nie) w taty stylu

Anna Holz, prezes firmy Biurfol, producentA artykułów biurowych i szkolnych

Moment, w którym Anna Holz zorientowała się, że musi przejąć rodzinny interes, pamięta do dziś. – Siedziałam na łóżku w dziewiątym miesiącu ciąży i starałam się uspokoić oddech. Wiedziałam, że nie mogę urodzić. Jeszcze nie teraz. Potrzebuję czasu, żeby pozałatwiać wszystkie sprawy, które na mnie nagle spadły po tym, gdy tata miał zawał – wspomina. – Chciałam poprosić klientów o wyrozumiałość, żeby nas nie opuszczali. Musiałam skontaktować się z bankami, prawnikiem.

Na szczęście nie doszło do najgorszego. Tata przeżył, choć był w ciężkim stanie. A ona urodziła tydzień później, kiedy sytuacja była w miarę opanowana. Następne miesiące, już jako współwłaściciel i dyrektor zarządzający, spędziła, wisząc na telefonie. I regularnie, co tydzień, jeździła do rodzinnego zakładu.

Jak tłumaczy, przejęcie sterów było dla niej wyzwaniem. Wcześniej w ogóle o tym nie myślała, choć z przedsiębiorstwem związana jest od lat 90. – Zaczynałam jako pracownik na produkcji, podczas wakacji. Potem przeszłam do administracji, a następnie na kilka lat do działu sprzedaży i marketingu. Szczerze mówiąc, myślałam, że to wszystko, co mogę tam osiągnąć. Tata był bardzo silną osobowością, zarządzał jednoosobowo 200 pracownikami. Do pomocy miał tylko dyrektora do spraw produkcji i finansów.

Ugaszenie pierwszego pożaru okazało się dopiero początkiem wyzwań dla „33–letniej blondynki, która dopiero co urodziła dziecko". – Nabierałam wprawy w kierowaniu firmą. Musiałam wyrobić sobie autorytet wśród ludzi, bo kiedy przejęłam zarządzanie z dnia na dzień, w świecie biznesu byłam traktowana jak córeczka tatusia – przyznaje.

W pewnym momencie zorientowała się jednak, że coś ciągle jest nie tak. – Zauważyłam wreszcie, że powielanie sposobu zarządzania mojego taty nie jest właściwym kierunkiem. Półtora roku pracowałam ze specjalistami od coachingu nad tym, by lepiej kierować ludźmi, bardziej miękko – wspomina.

Oddanie części władzy osobom z większymi kompetencjami pozwoliło Annie Holz wyprowadzić przedsiębiorstwo na prostą. Dziś zakład produkcyjny nie tylko wytwarza artykuły biurowe na potrzeby krajowe, ale też otwiera się na eksport. 
– Właśnie nawiązaliśmy strategiczną współpracę z dużym niemieckim koncernem, z którym wdrażamy nową technologię, rozszerzamy park maszynowy i rozwijamy sprzedaż w całej Europie – mówi z nieskrywaną dumą.