Nie ma pokoi niemożliwych

iPhone zamiast klucza do pokoju albo dom na drzewie bez dostępu do internetu i telewizji. Górska chata lub luksus ze źródlaną wodą 
w Wiśle. Nie trzeba wyjeżdżać daleko, 
by poczuć zew przygody. Czasem wystarczy 
polski hotel nie z tej ziemi.

20 światów

Hotel Castle Inn Warszawa. Mały (zaledwie 20 pokoi), niezwykle przytulny, a przede wszystkim bardzo oryginalny hotel przy warszawskim placu Zamkowym przyciąga niepowtarzalnymi wnętrzami. Zamysłem właścicieli, Łucji i Ernesta Mikołajczuków, było stworzenie w stolicy miejsca nietuzinkowego. Każdy pokój jest urządzony w innym stylu. W pokoju arabskim centralnym punktem jest wielkie łoże z baldachimem, udekorowane orientalnymi tkaninami. Pokój zaprojektowany przez Krzysztofa Gawronkiewicza, autora komiksów, przyciąga uwagę wyklejonymi na ścianach kadrami z własnych dzieł. Swojski klimat panuje w udekorowanym szydełkowymi obrusami pokoju babci, a surrealistyczny – w pokoju Margritte'a. To idealne miejsce dla ludzi znudzonych powtarzalnymi wnętrzami większości miejskich hoteli na całym świecie. Daje gwarancję spędzenia nocy we wnętrzu, które w żadnym innym miejscu się nie powtórzy. Właściciele dają na to 100-proc. gwarancję.

Nad brzegiem jeziora

Galery69 to prostota i minimalizm w nieco barokowych formach. Właściciele uznali, że nie poddadzą się dyktatowi współczesnego świata, i wykreowali własny świat. Światło odbijające się w tafli mazurskiego jeziora czasami ma barwę złota, a czasami głębokiej szarości – zależnie od aury. Wszystkie meble są dziełem Małgorzaty i Wojciecha Żółtowskich. Ta oryginalność była jednym z zasadniczych kryteriów przyznania hotelowi Galery69, jako pierwszemu w Polsce, miejsca w prestiżowej rodzinie Design Hotels. To 240 starannie wyselekcjonowanych miejsc na całym świecie, których znakiem rozpoznawczym jest unikalny styl. W pobliżu hotelu znajduje się 18-dołkowe pole golfowe z Akademią Golfa. Designerski hotel Galery69 z własną plażą w Stawigudzie położony jest nad brzegiem Jeziora Wulpińskiego. – Jego widok towarzyszy nam, kiedy otwieramy rano oczy, przy śniadaniu, w porze lunchu, kiedy bujamy się w hamaku i na leżance. Jest dokładnie tym, czego w życiu szukaliśmy – przekonują właściciele.

Bez recepcji

Grażyna Kulczyk znana jest z zamiłowania do sztuki współczesnej. Nic więc dziwnego, że stworzyła hotel, który jest interaktywnym dziełem sztuki. Nie ma tu recepcji, a pokoje nie mają numerów. Zamiast klucza goście otrzymują iPhone'a, który umożliwia odnalezienie pokoju i jego otwarcie. Dodatkowo wyposażone w informacje o Blow Up Hall, Starym Browarze i wydarzeniach kulturalnych Poznania iPhone'y pełnią rolę wirtualnego konsjerża, a ze swoimi gośćmi swobodnie wnikają w tkankę miejską Poznania. Hotel zlokalizowany jest w samym centrum stolicy Wielkopolski, trzy godziny od Berlina. Mieści się w zabytkowych przestrzeniach XIX-wiecznego browaru oraz zabytkowym budynku sądu wojskowego. Idealnie zachowane elementy architektury obu budynków w połączeniu z modernistycznym i minimalistycznym designem sprawiają, że w Blow Up Hall5050 panuje prestiżowa, ale też kameralna atmosfera.

Ze źródła

Jeśli ktoś szuka oryginalnego miejsca w Beskidach, powinien zwrócić baczną uwagę na Apartamenty Malinka w Wiśle. Cudowne położenie (z dala od zgiełku), niebanalna bryła, która doskonale komponuje się z otoczeniem i wygodne, nowoczesne wnętrza urządzone z myślą o komforcie gości. Usytuowanie na Przełęczy Samopolskiej daje poczucie przestrzeni i wolności. Cisza, spokój i zapach świerkowego lasu to cechy charakterystyczne tego miejsca. Na gości czekają: pięć apartamentów, sauny, salka ze sprzętem multimedialnym i źródlana woda. Apartamenty Malinka powstały według projektu Marcina Suchego z myślą o wypoczynku zarówno rodzinnym, jak i w gronie przyjaciół.

W świecie Agathy Christie

Aby w pełni poczuć krakowski szyk, warto zajrzeć do Hotelu Polskiego Pod Białym Orłem. Działa od 1815 r. i mieści się w staromiejskiej XV-wiecznej kamienicy w samym centrum Krakowa, tuż obok jedynego zachowanego fragmentu średniowiecznych murów miejskich i Barbakanu. Styl i klasę widać tu na każdym kroku, począwszy od przestronnej recepcji z kolumnami, żyrandolami i łukowatymi ceglanymi sklepieniami. Kameralny bar przypomina scenerię z powieści Agathy Christie. Tu kontynuuje się tradycję polskiej gościnności w imieniu właścicieli: rodziny książąt Czartoryskich. Pokoje rozmieszczone są na trzech piętrach – te na najwyższym mają ukośne dachy i niedawno przeszły modernizację. Pozostałe wnętrza są bardziej staroświeckie – wyposażono je w łóżka z ozdobnymi drewnianymi zagłówkami, kwieciste narzuty i zasłony oraz drewniane parkiety.

Górskie włóczęgi

Chata Wędrowca położona w sercu malowniczych Bieszczad to miejsce idealne dla tych, którzy szukają znakomitej kuchni i samotności. Oprócz wygodnych pokoi Chata Wędrowca oferuje znacznie więcej – jedyną w Polsce pijalnię piw słowackich i czeskich. Właściciele sami importują beczki z trunkiem od naszych południowych sąsiadów i tym samym dają 100-proc. gwarancję ich oryginalności. To jedyne miejsce w Polsce, gdzie można się napić porządnego piwa. Bywają tu: Staropramen, Šariš, Šariš Tmavý, Kozel, Zlatý Bažant Tmavý, Krušovice, Kelt. Ale hitem tego miejsca jest też karczma. To tu powstał m.in. naleśnik gigant, który został zarejestrowany w Polskim Urzędzie Patentowym.

Chata Wędrowca oferuje zaledwie kilka miejsc noclegowych. Właściciele, miłośnicy górskich wędrówek, prowadzący przez wiele lat schroniska PTTK, przyciągają do siebie innych miłośników górskiej włóczęgi i tym samym tworząc w domu niepowtarzalną atmosferę. Co więcej, pomimo 20 lat funkcjonowania tego miejsca co roku się ono zmienia. 
– Jeszcze nigdy nie powtórzyło nam się menu 
– przekonuje właścicielka Ewa Żechowska.

Domek na drzewie

Pokój w konarach? Czemu nie! Tym bardziej że w Nałęczowie ruszył niedawno jedyny w Polsce pensjonat zbudowany właśnie w koronach drzew. Apartamenty są tu kilka metrów nad ziemią, tak aby przebywający w nich goście mogli maksymalnie zbliżyć się do życia tętniącego w lesie, między gałęziami. Projekt Pensjonatu w Drzewach narodził się w głowie Piotra Jakubowskiego, a pierwowzorem był dziecięcy domek na drzewie. „Dorosłe" domy na drzewach mają instalację elektryczną, bieżącą wodę podłączoną do sieci miejskiej. Staranne docieplenie drewnianych domków pozwala w nich mieszkać nawet przy minus 15 st. C. Chociaż to bardzo świeży projekt, właściciele nie narzekają na brak zainteresowania. Małgorzata i Jakub Fraszkowie zadbali o wysoką jakość materiałów wykończeniowych przy jednoczesnym dość rustykalnym wyposażeniu wnętrz. To celowy zabieg, by nie odrywać gości od tego, co najcenniejsze – widoku za oknem. Telewizora w żadnym domku nie ma! Co gorsza, nie ma nawet Wi-Fi! Jest za to półka z książkami i stolik, idealny, by postawić na nim popołudniową kawę.

Salon z łaźni

Jeśli ktoś zatrzymuje się w Krakowie i chce poznać żydowską historię i kulturę tego miasta, Klezmer Hois jest miejscem, które obowiązkowo musi odwiedzić. Pensjonat usytuowany jest w samym sercu Kazimierza, w budynku, w którym przed wojną mieściła się jedna z najstarszych krakowskich mykw (żydowska publiczna łaźnia). Dziś to miejsce urządzone z niezwykłym smakiem w stylu krakowskiego salonu. Wystrojem, ale także znakomitą żydowską, galicyjską kuchnią i ofertą artystyczną nawiązuje do przedwojennego stylu życia miasta. Unikalną atmosferę tego miejsca docenili wielcy artyści tego świata, m.in.: Steven Spielberg, Roman Polański, Andrzej Wajda, Ben Kingsley, Czesław Miłosz czy Ryszard Kapuściński. Klimat tworzą też koncerty tradycyjnej muzyki żydowskiej odbywające się tu co wieczór, pod bacznym okiem dyrektora artystycznego Leopolda Kozłowskiego. Z kolei Wojciech Ornat, właściciel hoelu i wielki pasjonat kultury żydowskiej, w pensjonacie znalazł też miejsce na księgarnię, w której goście znajdą bogatą ofertę judaików.