Nawet prawda ma swoich obrońców

„Pokłosie" to najbardziej propolski film, jaki widziałem w ostatnich latach.

Pokłosie,
Monolith Films

Tak, to prawda, że w bardzo mocnym filmie Władysława Pasikowskiego jest wielu złych Polaków. Ale prawdą jest również to, że to nie oni na końcu wygrywają – zwycięstwo moralne odnoszą dwaj bracia, którzy zawalczyli o prawdę. „Pokłosie" to film o nich, a nie o tamtych. Dlatego uważam, że pokazuje Polaków w doskonałym świetle.

„Pokłosie" opowiada fikcyjną, choć opartą częściowo na faktach, historię pewnej wsi, która od czasów wojny ukrywa straszną tajemnicę. Do jej wyjawienia zostają zmuszeni dwaj młodzi rolnicy (Maciej Stuhr i porywający Ireneusz Czop).

Tak, większość mieszkańców wsi pokazanych jest tu w bardzo złym świetle, ale przecież obaj bracia też są częścią tej społeczności. „Pokłosie" to film o tym, że prawda wygrywa, jeśli broni jej choćby jedna osoba. Dlatego wieś Władysława Pasikowskiego, choćby tylko rękoma niewielu, tej prawdy broni.

Bardzo profrancuskim filmem jest natomiast ominięty, niestety, przez polskie kina „Szturm". To prawdziwa historia ataku francuskich komandosów na samolot Air France porwany przez algierskich islamistów.

Szturm,
Kino Świat

„Szturm" przypomina film dokumentalny. Sama akcja ataku na samolot jest pokazana minuta po minucie z punktu widzenia i antyterrorystów, i islamistów. Całość robi porażające wrażenie. Nie zdradzę chyba tajemnicy, gdy powiem, że szturm zakończył się sukcesem, choć przez chwilę było bardzo blisko totalnej katastrofy. Nie ma tu głębszej historii, a jedynie zderzenie grupy profesjonalistów z obu stron wojny dobra ze złem. Bardzo aktualne.

Homeland,
Iimperial Cinepix

Na koniec absolutny hit. I także opowieść o sukcesie. Dość szybko, bo zaledwie kilka miesięcy po premierze w USA, ukazuje się u nas pierwszy sezon najlepszego chyba nowego serialu za oceanem – „Homeland". Mało kto wie, że to remake błyskotliwego serialu izraelskiego. Oba opowiadają o jeńcu, który wraca do domu z długoletniej niewoli. U Izraelczyków było to dwóch żołnierzy porwanych przez Hezbollah. W „Homeland" to żołnierz przetrzymywany latami przez Al-Kaidę w Iraku.

Ci, którzy widzieli „Przeżyliśmy wojnę" z Frankiem Sinatrą, domyślają się już, co będzie się dziać dalej. CIA zaczyna podejrzewać, że żołnierz został zwerbowany w niewoli przez terrorystów. Jego bardzo medialny powrót do domu obserwuje jedna oficer Agencji (w tej roli doskonała Claire Danes). Czy sierżant Brody (Damian Lewis) jest kimś innym? Czy Al-Kaida przekabaciła go na swoją stronę?

„Homeland" odniósł niebywały sukces w USA. Jest przykładem idealnego zgrania doskonałego scenariusza z wyśmienitą grą aktorów, także tych drugo- i trzecioplanowych. Takich, jakich na ogół brakuje np. w polskich serialach.