Na rozstaju dróg

Stara praca przestała 
nam odpowiadać. 
Sprawa jest więc jasna: pora na zmianę. Obranie nowej ścieżki zawodowej to jednak poważna decyzja. 
Co zrobić, żeby 
nie zabłądzić?

Instytut Gallupa przeprowadził badanie, które miało wykazać, czy ludzie są zadowoleni z wykonywanej pracy. Okazało się, że... nie są. Tak przynajmniej brzmiał głos większości.

Piotr Sarota, założyciel i dyrektor zarządzający w agencji public relations Sarota PR, swoją pierwszą pracę znalazł w niedużym wydawnictwie, które prowadziło dwutygodnik o tematyce IT. – Początkowo zajmowałem się rozwijaniem dystrybucji, a z czasem również prowadzeniem redakcji, sprzedażą i marketingiem – wspomina Sarota. Sztandarowy tytuł szybko zwiększał swoją objętość i zyskiwał nowych odbiorców. Ale Piotr w pewnym momencie dostrzegł, że jeśli wydawnictwo chce zachować dynamiczny wzrost, musi radykalnie przebudować strategię rozwoju. – Moje pomysły podobały się właścicielom, jednak ostatecznie zwyciężył lęk przed nowym.

Był to dla niego sygnał, że nadeszła pora na małą życiową rewolucję. Praca przestała sprawiać satysfakcję, a decyzja wydawnictwa kłóciła się z jego przekonaniami. – Każda organizacja, która chce się rozwijać, musi wprowadzać zmiany. To one pozwalają dostosowywać się do nowych warunków rynkowych i osiągać przewagę konkurencyjną – przekonuje. Zrezygnował z pracy w wydawnictwie. Postawił wszystko na własną firmę. Było to niemal 10 lat temu, a początki – jak w przypadku większości młodych biznesów – nie były łatwe. – Pojawiały się problemy z płynnością finansową, a koszty przewyższały przychody – wspomina Piotr Sarota. Ale dzięki temu, że miał przed oczami jasny cel i działał w zgodzie z własnymi zasadami, podjął ryzyko i udało mu się rozwinąć jedną z najlepszych w Polsce agencji PR. – Dziś pracujemy dla firm z całego świata: Hongkongu, Tajwanu, Korei Południowej, USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, Czech, Rosji i Polski – wylicza. Wśród klientów jego agencji są międzynarodowe koncerny IT, producenci oprogramowania oraz elektroniki użytkowej, serwisy internetowe i start–upy. – Dlatego traktujmy zawodowy impas jak szansę i nie bójmy się z niej skorzystać.

Przełamując siebie

Psychoterapeuta Timothy Butler, doradca rozwoju zawodowego w Harvard Business School oraz współzałożyciel firmy CareerLeader.com, sugeruje, że powinniśmy myśleć o karierze zawodowej tak, jak biernatki (rodzaj kraba) podchodzą do swoich skorup. – Gdy rosną, nieustannie je zmieniają. Również my powinniśmy od czasu do czasu powiedzieć sobie: choć bardzo lubię tę skorupę, stała się zbyt ciasna i teraz mam zamiar ją zmienić – mówił Butler na jednej z konferencji. Kiedy zdamy sobie sprawę, że nauczyliśmy się nowych rzeczy i zmieniły się nasze oczekiwania, nie powinniśmy tłumić w sobie ochoty na kolejne wyzwania.

Właśnie tak zachował się Marcin Janczarski, Windows Administrator w OVH Polska. – Swoje pierwsze kroki w sektorze IT stawiałem w Grupie Allegro, rozwijając serwis Ceneo.pl. Po trzech latach pracy – kiedy poczułem, że w tej firmie nauczyłem się już wszystkiego – zacząłem szukać perspektyw rozwoju – wspomina. I dodaje, że Ceneo funkcjonowało na rynku lokalnym, a jemu brakowało kontaktu z międzynarodowym środowiskiem. Dodatkowo pasjonowały go najnowsze technologie, do których ówczesny pracodawca nie miał dostępu. Rozpoczął poszukiwania firmy, która zapewniłaby mu większe zaplecze technologiczne. Tak trafił do IBM. Aby mieć styczność z serwerami i oprogramowaniem wysokiej jakości, zmienił pracę (choć to w poprzednim miejscu mógł liczyć na wyższą pensję). Ale w korporacji też mu się nie spodobało. – Przepracowałem tam niecały rok. Ścisły zakres obowiązków mnie ograniczał. Praca była zadaniowa, należało skupić się na wąskim wycinku całości, do której nie miałem dostępu.

Wiele osób na miejscu Marcina Janczarskiego nie szukałoby dalej. Stabilna praca w dużej, renomowanej firmie jest w końcu często celem samym w sobie. Ale on chciał znaleźć dla siebie coś, co zapewni nie tylko satysfakcję finansową. Zależało mu na poczuciu, że faktycznie korzysta ze swoich umiejętności i wiedzy. – Poszukiwania trwały i w końcu trafiłem do OVH. Firmy, w której czuję, że mam realny wpływ na produkt, nad którym pracuję – mówi. – Jestem nie tylko architektem oprogramowania i administratorem, ale też product managerem, a idąc do pracy, nigdy nie wiem, z czym będę się mierzył danego dnia.

Rafał Cholewczyński, współzałożyciel HaeRy, firmy specjalizującej się w zarządzaniu i usprawnianiu działów kadr, radzi: chcąc odnaleźć pracę dla siebie, trzeba uczciwie zastanowić się nad tym, co tak naprawdę zamierzamy osiągnąć i w jakim czasie. – W takim ćwiczeniu myślowym chodzi nie tylko o plan działania. Ono pomaga odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego nie jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji – tłumaczy Cholewczyński. Może się też okazać, że potrzebujemy bodźca do zmiany siebie, swojego sposobu działania czy postrzegania codziennych obowiązków.

Cholewczyński sugeruje, by uważać z radykalnymi posunięciami. – Czasami wystarczy inne spojrzenie na fragment zawodowej rutyny – mówi. Radzi, by być wobec siebie szczerym i samokrytycznym. – Może twój obecny szef nie wie o twoich ambicjach i potrzebach, ponieważ nigdy z nim o tym nie rozmawiałeś?

Małżeństwo z przypadku

Emilia Pecka, psycholog i konsultant ds. wdrożeń mHR w BPSC SA, podkreśla, że rotacja pracowników w Polsce jest nie tylko najwyższa w Unii Europejskiej, ale też najwyższa w pięcioletniej historii badań na ten temat.

Problem jej zdaniem bierze się z braku umiejętności zdefiniowania swoich kwalifikacji i kompetencji. Dotyczy on szczególnie ludzi młodych. – Na ogół nie planujemy swojej kariery – mówi Emilia Pecka. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez Randstad. 
52 proc. 20–latków przyznało, że wybór pierwszej pracy był przypadkowy. Dla porównania wśród 50–latków ten odsetek wynosił tylko 28 proc. Co więcej, bez względu na wiek i płeć rodzaj pierwszej pracy często determinuje przebieg kariery zawodowej. Jej zmiana zaś jest z roku na rok coraz trudniejsza, nawet jeśli praca nie spełnia naszych oczekiwań. – Przypomina to zawarcie małżeństwa z pierwszą napotkaną osobą – albo taki związek się uda, albo nie. Częściej pada na to drugie – podkreśla Pecka.

Do zmiany potrzebna jest jednak odwaga. Nie wystarczy stwierdzić, że czujemy się w pracy nieszczęśliwi i nie wykorzystujemy swojego potencjału. – Poczucie impasu dotyka zazwyczaj osoby z dłuższym stażem pracy w firmie, wiąże się ze stabilizacją i poczuciem wygody – mówi Anna Częścik z Grupy Pracuj. I właśnie to poczucie działa usypiająco. Sprawia, że pracownicy nie są na bieżąco z rynkiem pracy. Wtedy warto zrobić rachunek sumienia, wypisać na kartce swoje mocne i słabe strony. Następnym krokiem jest analiza rynku pracy. Przydadzą się portale rekrutacyjne, bo w jednym miejscu zgromadzono tam oferty pracy z wielu branż i różnych specjalizacji. Taka analiza pozwoli nie tylko określić, co się dzieje na rynku, ale też zweryfikować, jakie kompetencje i umiejętności są najbardziej pożądane w danej specjalizacji. – Znajomość oczekiwań innych pracodawców powinna zadziałać na nas motywująco i stać się bodźcem do rozwoju zawodowego i zdobywania nowych kompetencji – podkreśla Anna Częścik.

Jeśli zaś motywacją są dla nas przede wszystkim pieniądze, możemy porównać zarobki w wielu branżach i na różnych stanowiskach, jeśli skorzystamy z takich serwisów jak www.zarobki.pracuj.pl. To przydatna wiedza, pozwalająca zweryfikować oczekiwania finansowe.

Inni (nie) wiedzą lepiej

Czasem impas zawodowy jest pozorny. A mówiąc jaśniej: oczekują go od nas inni. – Konkretnie? Spodziewają się po nas podwyżki co roku. I kolejnych awansów. Tak, by po kilku latach pracy być kierownikiem czy dyrektorem – wylicza Teresa Olszewska, prezes zarządu Gavdi Polska, firmy dostarczającej usługi związane z rozwiązaniem SAP HR i SAP SuccessFactors. Tymczasem niektórzy mogą być zadowoleni z wykonywanej pracy, nawet jeśli od paru lat nie otrzymali ani podwyżki, ani awansu. Kiedy jednak spotykają się z takimi opiniami, zaczynają się zastanawiać: czy na pewno ta praca jest dobra? Może powinienem ją zmienić? Może tutaj mnie wykorzystują? – Jeśli ktoś zbuduje sobie wyobrażenie o karierze, które jest zgodne nie z jego predyspozycjami, ale z jakimś stereotypem lub np. presją znajomych, a potem ta kariera nie rozwija się tak, jak założył, narasta w nim rozczarowanie.

Jedni cenią różnorodność zadań, drudzy – powtarzalność. Jedni stawiają na pracę w zespole, drudzy wolą pracować w zaciszu własnego biura, najlepiej zdalnie – niczym samotne wilki. W każdym z tych przypadków kluczowa jest odpowiedź na pytanie, co nas motywuje i nakręca do działania. – Jestem pewna, że wysokie zarobki znajdą się na dalekim planie – podpowiada Teresa Olszewska.

7 sygnałów, 
że pora 
na zmianę

Otoczenie stało się toksyczne

Współpracownicy plotkują, rzucają sobie kłody pod nogi, zbierają pochwały za coś, czego nie zrobili.

Nie wykorzystujesz swoich umiejętności

Pracujesz na autopilocie. Nic nie stanowi już wyzwania.

Nie wierzysz już w wartości firmowe

Zauważyłeś, że firma przestała wyznawać wartości, którymi kiedyś się kierowała, i nie stosuje się do własnych zasad.

Straciłeś pasję

To, co motywowało na początku, teraz jest źródłem frustracji. W obecnej pracy nie ma już nic ekscytującego.

Cierpi twoje zdrowie i relacje z innymi

Praca zaczyna mieć wpływ na samopoczucie i życie prywatne.

Twoja praca jest niedoceniana i niedostrzegana

Masz wrażenie, że gdybyś nie pracował przez tydzień i jedynie pozorował swoje zadania, nikt by tego nie zauważył.

Praca nie współgra z twoimi celami długoterminowymi

Długo wspinałeś się po drabinie korporacyjnej. Teraz, gdy jesteś prawie u szczytu, zdałeś sobie sprawę, że oparta jest o niewłaściwą ścianę.