Na początku drogi

Anna Gwizdalska, kierownik działu marketingu w firmie Jars

– Długo się wahałam, czy angażować się w rodzinny interes. Po prostu się bałam, że nie sprostam nowym wyzwaniom. Szczególnie że rodzice pozwalali mi zajmować się tym, co sprawiało mi przyjemność – opowiada Anna Gwizdalska. – Studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, a potem pracowałam jako trener pływania.

Opowiada, że pomysł na biznes zrodził się w jej rodzinnym domu. Dosłownie. Bo tam też na początku firma miała swoją siedzibę. – Naturalne wiec było, że ciągle słyszałam, co się w niej dzieje. Widziałam, jak rodzice ciężko pracują. Dlatego z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy im nie pomóc – mówi. Właśnie z tego powodu zdecydowała się na drugi fakultet na Uniwersytecie Łódzkim. Postawiła na ochronę środowiska, czyli jeden z obszarów, w których działa Jars.

Pracę w spółce zaczęła od poznawania jej organizacji oraz zakresu działania. 
– Praktykowałam we wszystkich działach. Widziałam, że ludzie mnie obserwują. Wiadomo – córka szefowej. Dlatego dużo od siebie wymagałam i cały czas się uczyłam.

Pierwszy okres, trwający około dwóch lat, nie należał do łatwych. – Podporządkowałam mu całe swoje życie prywatne. Chciałam osiągnąć umiejętności, które pozwoliły mi na zajęcie obecnego stanowiska – mówi. I zaraz dodaje, że ma też za sobą trudną lekcję pokory. Zdaje sobie sprawę, że jest na początku drogi do ewentualnej sukcesji i że musi się jeszcze dużo nauczyć, by w przyszłości nadzorować organy spółki odpowiedzialne za jej zarządzanie.

– Na razie presja i stres związane z tym, co robię, są duże. Spółka działa na terenie całego kraju. Oprócz badań laboratoryjnych świadczy usługi w zakresie audytów, ekspertyz, konsultacji i szkoleń. Zatrudnia ok. 200 osób i na wszystko, co robi, posiada certyfikaty instytucji państwowych. Jako jedyna w Polsce prywatna firma ma uprawnienia do badania racji żywnościowych dla wojska. Tutaj nie można się pomylić.