Na jej zasadach

Aleksandra Jasińska-Kloska, współwłaścicielka, prokurent w bydgoskiej firmie Darpol produkującej części zamienne do taboru kolejowego

W męskiej branży musiała odnaleźć się również Aleksandra Jasińska–Kloska. Do bydgoskiego Darpolu specjalizującego się w dostarczaniu części dla taboru kolejowego i w usługach obróbki blach dołączyła niby tylko na chwilę, żeby wesprzeć tatę. – Firma się rozwijała. Ojciec ciężko pracował, a do pomocy miał tylko sekretarkę i kilku pracowników. Widziałam, że się nie wyrabia – tyle było pracy. Postanowiłam pomóc. Choć nie było do końca lekko. Nasza firma to technika, która za bardzo mnie nie interesowała. Ale prowadzenie biznesu – już tak. Starałam się nie myśleć, że branża kolejowa jest taka brudna, że nie znam się na mechanice – wylicza. Dodatkowo męczyła się okrutnie, siedząc wciśnięta w biurko w mikropomieszczeniach warsztatów znajdujących się... w ogródku babci. – Pomyślałam, że nie wytrzymam tego dłużej. Nie po to kończyłam dwa kierunki studiów, żeby się nie rozwijać – opowiada. Ale ta sytuacja miała też swoje plusy. Elastyczny czas pracy pozwalał jej na realizację pasji, w tym na dojazdy z Bydgoszczy do Poznania, gdzie była solistką w jednym z najlepszych chórów w Polsce. – W jakiej innej firmie by mi na to pozwolili?

Po pewnym czasie doszła do wniosku, że skoro ona się nie zmieni, to zmienić się musi rodzinny zakład. Wzięła się więc intensywnie do pracy. – Dzięki temu znaleźliśmy nowy lokal, wystąpiliśmy o dotację z Unii i zaczęliśmy działać – wylicza.

Zastrzyk unijnych pieniędzy pozwolił na rozbudowę przedsiębiorstwa i rozszerzenie oferty. Pojawiły się też kolejne sukcesy, m.in. zlecenie na sygnalizatory siatkarskie na olimpiadę w Londynie. Z techniką, która na początku była wyzwaniem, też sobie poradziła. – Musiałam odkurzyć sobie fizykę z liceum. Poza tym na pamięć już znam sposób działania szybkościomierzy kolejowych 
– śmieje się. Po chwili jednak poważnieje. – Z czasem zrozumiałam, że to, co robimy, jest bardzo ważne. Pomagamy przewoźnikom kolejowym. Dzięki temu ludzie i towary przemieszczają się bezpiecznie z miejsca na miejsce i docierają na czas do celu.

Dziś do jej głównych zadań należą kontrola finansów, marketing, wdrażanie usprawnień organizacyjnych, dotacje UE, nadzór nad handlem i administracją. Do niedawna zajmowała się też eksportem, m.in. do krajów arabskich. – To zresztą jedyne miejsca, do których z uwagi na inną pozycję kobiet musiałam jeździć z tatą 
– mówi. – Kiedyś myślałam, że moja przygoda z rodzinną firmą potrwa pięć lat, a potem będę działać już na własną rękę. Ale przedsiębiorstwo zupełnie mnie pochłonęło i tak już zostałam.