Muzyka z biznesem w tle

Rewelacyjny saksofonista Alex Han, czarodziej instrumentów perkusyjnych Mino Cinelu i on – wirtuoz gitary basowej.

Listopadowy występ Marcusa Millera w Warszawie w ramach trasy promującej najnowszy album muzyka zatytułowany „Afrodeezia" był niewątpliwie najważniejszym muzycznym wydarzeniem tej jesieni. W koncercie, który odbył się dzięki znanemu każdemu melomanowi cyklowi Deutsche Bank Invites, uczestniczył także Leszek Możdżer ze swoim legendarnym trio znanym z takich płyt jak „Polska" czy The Time", czyli Larsem Danielssonem na basie i Zoharem Fresco na perkusji z gościnnym udziałem legendy polskiego jazzu Zbigniewem Namysłowskim.

Nie było to pierwsze tego typu wydarzenie organizowane przez Deutsche Bank. Imprezy odbywają się już od ponad siedmiu lat, dając fanom możliwość obcowania z artystami ze światowej ekstraklasy i stanowiąc jeden z najważniejszych punktów odniesienia na koncertowej mapie naszego kraju. I choć rzeczywistość dość często pokazuje, że styk biznesu i sztuki może być i nierzadko jest, mówiąc dyplomatycznie, mezaliansem, tak ten mariaż instytucji finansowej z muzyką to po prostu sukces cieszący uszy i duszę każdego melomana. Lista artystów, którzy wystąpili w ramach tego projektu, nie dość, że jest liczbowo imponująca (prawie 40 dużych koncertów), to przede wszystkim satysfakcjonuje nawet najbardziej wymagających wielbicieli jazzu, soulu, popu i world music.

Wystarczy wspomnieć choćby Michaela Bublé. Zapełniający największe stadiony na całym świecie swingujący współczesny crooner właśnie dzięki Deutsche Bank Invites zagrał w Polsce swój pierwszy koncert. Nie można nie wspomnieć amerykańskiego kompozytora i pianisty Herbiego Hancocka, genialnego izraelskiego kontrabasisty Avishaia Cohena, fantastycznej soulowej divy Macy Gray czy chyba najlepszego aktualnie saksofonisty jazzowego na świecie Branforda Marsalisa. To i tak tylko niewielka część imponującej listy, na której znaleźli się również tacy giganci, jak Chick Corea, Leonard Cohen czy formacja Take 6.

Sympatycy klimatów etnicznych uczestniczyli w koncertach bosonogiej diwy z Cabo Verde Cesarii Evory, królowej fado Marizy oraz jej koleżanki Any Moury, przeżywali występ zjawiskowej Yasmin Levy z muzyką sefardyjską. Zwolennicy pop rocka i smooth jazzu bawili się zaś na koncertach Joe Cockera, Basi Trzetrzelewskiej i Chrisa Bottiego.

W wielu tych koncertach sam uczestniczyłem i uważam je za wybitnie udane. Życzę sobie, aby ta działalność, która oprócz wartości artystycznej ma też olbrzymi walor edukacyjny, miała się szczęśliwie przez długie dekady, stanowiąc jednocześnie wzorcowy wręcz przykład do naśladowania. W stabloidyzowanym świecie show–biznesu, gdzie „gwiazdami" stają się przypadkowe kurioza, koncerty prawdziwych gwiazd stanowią wielką wartość, o którą należy dbać, popularyzować i po prostu wspierać.

Polityka artystyczna Deutsche Bank Invites oferuje odbiorcom naprawdę szeroki wachlarz gatunkowy, łącząc gusty i pokolenia i zawsze dostarczając odbiorcom dźwięki na najwyższym poziomie. To po prostu znakomity line–up i publicznie przyznaję, że osoby odpowiedzialne za dobór artystów mają znakomity smak i po prostu znają się na dobrej muzyce. Sam nie stworzyłbym lepszej listy, a nieskromnie uważam się za eksperta w tych gatunkach i tym bardziej cieszę się z przyszłych koncertów, na które oczywiście się wybieram i do nich zachęcam.

Co w planach repertuarowych Deutsche Bank Invites? Na pewno najbliższy grudniowy koncert cudownego swingowego wokalnego tria The Puppini Sisters, ale z przyjemnością zasugeruję parę postaci, które godnie uzupełniłyby to świetne portfolio. Nie tylko ja chętnie ujrzałbym ponownie w Polsce księcia z Minneapolis, czyli Prince'a, którego nikomu chyba przedstawiać nie trzeba, oraz genialną neosoulową księżniczkę Ledisi, święcącą triumfy za oceanem i w Europie, a która jeszcze w Polsce nie koncertowała, nie wspominając o Annie Lennox i jej fantastycznym najnowszym jazzowo–bluesowym programie „Nostalgia".

Licząc na to, że mój głos zostanie uwzględniony w najbliższych planach artystycznych, życzę sobie i czytelnikom, aby takie inicjatywy rozwijały się i znajdowały naśladowców. Bo ten mecenat, będący bardzo udanym, potrzebnym i pożądanym związkiem kultury i biznesu, daje wielkie wzajemne korzyści nie tylko stronom bezpośrednio w nim uczestniczącym, ale przede wszystkim melomanom. W tym szczególnym przypadku hasło instytucji „giving more than just money" jest nie tylko zgrabnym PR–owym hasłem, ale rzetelnie oddaje fakty. A to tym bardziej zasługuje na podziw i szacunek.