Muzyczna odyseja

W 1976 r. Zbigniew Wodecki nagrał debiutancki album będący fenomenalnym połączeniem psychodelii, soulu, bossa novy i rewelacyjnych tekstów.

Płyta mimo kilku przebojów i świetnej jak na owe czasy produkcji przeszła raczej niezauważona, a kariera Wodeckiego potoczyła się w innym kierunku. Po 37 latach za sprawą tajemniczej umowy między artystą a szaloną formacją Mitch & Mitch „Panny Mego Dziadka", „Rzuć to wszystko co złe", „Dziewczyna z konwaliami" odzyskują swój należny blask na płycie koncertowej, która oszałamia rozmachem, dowcipem, jakością kompozycji i formą wykonania. Projekt, który miał być jednorazową przygodą na OFF Festiwalu, zasłużenie święci teraz triumfy, zdobywając coraz szersze kręgi fanów, a wręcz fanatyków. To jeden z najlepszych polskich koncertowych albumów, jakie zdarzyło mi się słyszeć, i rewelacyjna dawka pozytywnej energii.