Mr. Nobody

W mailach podpisuje się: Inżynier z Katosa, czyli z Katowic. Wiesław prześladowca. Nazywany jest nurkiem, Ernim i Ignacym. Andrzej (nikt nie używa jego prawdziwego imienia) porusza się między Warszawą i Katowicami, tworząc sieć znajomości, porozumień, wymiany sięgającej daleko poza te dwa miasta.
Ludzie wyginęliby jeden po drugim, przesiadując samotnie w ukryciu po kątach, uczepieni swoich przyzwyczajeń.

Zdję­cia: Li­dia Po­piel, Michał Dembiński
Erni spycha ich na tory, którymi do tej pory się nie poruszali. Dygresyjny słowotok, którym się posługuje, zamienia interlokutorów (zbyt wiele powiedziane) w kamienie usiłujące w bezruchu zmobilizować swoje jestestwo do połączenia różnych wątków, gwałtownych zmian czasu, miejsca i bohaterów narracji. Absurd przewija się z najprawdziwszymi wydarzeniami, wystawiając na próbę refleks i buty, szurające nerwowo, tych, którzy stracili wątek. Erni ma właściwości kleiste. Skleja rozsianych po różnych zakamarkach ludzi. Odkrywa w nich zainteresowania, o jakich nie śnili. Przylegają do niego. Ciągnie za sobą sporą gromadkę. Jedną część tworzą sąsiedzi, którzy zostali po melioracji ulicy.
Pomyślałby kto, że mają w planach zmelioryzowanie większej części kraju. Gromadka wymieszała się z tymi, których problem nigdy nie dotyczył. Nad niedzielnymi spotkaniami melioracyjnymi, zwoływanymi przez E., unoszą się duchy wspomnień, plotki zza kulis, rzeczowe analizy problemów kultury, sztuki i polityki. Nie umykają uwadze liczne diety. Następuje wymiana myśli. Wyrazisty, górujący ponad wszystkim głos, niczym dzwon, ściąga uwagę i każe podążać za sobą. Erni mówi o sobie Mr. Nobody.
Lidia Popiel, modelka, fotograf. Stworzyła magazyn dobrego życia fine.life.pl