Mistrzowski pastel

Powody, by odwiedzić aktualną wystawę w Muzeum Narodowym w Warszawie, są co najmniej dwa. Po pierwsze – prezentowane prace są bardzo atrakcyjne wizualnie, bo taka jest natura pastelu jako techniki.

Barwy są świeże i świetliste, faktura – aksamitna i puszysta. Intensywny kolor pastele zachowują dzięki dużej zawartości pigmentu, a niewielkiej łączącego go spoiwa. Po drugie – to jedyna okazja, by zobaczyć niektóre prezentowane tam prace. Z pastelem jest bowiem tak, że ze względu na swoje właściwości techniczne jest on bardzo delikatny i podatny na zniszczenie, wrażliwy na działanie światła, zmiany temperatury i wilgotności. Przez większość czasu musi więc pozostawać w zamkniętych magazynach, a nie na otwartych dla publiczności wystawach. To zaś sprawia, że nawet świetne prace nie są powszechnie znane.

Muzeum Narodowe w Warszawie posiada ponad 600 pasteli, pokazanych będzie 250. Dominują prace polskich artystów, nie zabraknie jednak tych z zagranicy, w tym z Niemiec. Chociaż prace zostały starannie przebadane, część dzieł pozostaje anonimowa. Można liczyć, że podczas wystawy nie zabraknie niespodzianek, jak miało miejsce z fałszywą sygnaturą Artura Grottgera. Okazało się, że widnieje ona na jedynej w polskich zbiorach pracy słynnego francuskiego realisty Jeana–François Milleta.

Początki pastelu sięgają renesansu, ale jego prawdziwy rozkwit nastąpił w XVIII wieku. W pierwszych salach wystawy spotykamy głównie portrety, które zawsze były ulubionym tematem pastelistów. Nie bez powodu – techniką tą maluje się stosunkowo szybko, nie wymaga więc ona długiego pozowania. Wizerunek jest realistyczny, w żywych kolorach, oddający niuanse skóry, ale też pogłębiony psychologicznie. Popularność pastelu w czasach oświecenia była tak wielka, że zagroził on pozycji malarstwa. Teoretycy zawsze mieli problem z jego klasyfikacją, gdyż posiada cechy rysunku i malarstwa.

Drugi okres popularności tej techniki przypada na koniec XIX wieku – czas największego rozkwitu sztuki polskiej. Po pastel sięgała większość artystów młodopolskich na czele ze Stanisławem Wyspiańskim, który z powodu choroby nie mógł malować farbami olejnymi. Wystawa prezentuje całe bogactwo tematyki i form sztuki tego okresu. Prawdziwą gwiazdą ekspozycji jest Leon Wyczółkowski, którego prace zajmują całą salę, ze szczególnym uwzględnieniem cyklu „Skarbiec wawelski".

Pod koniec mamy szansę zobaczyć wybór prac następnego mistrza, czyli Witkacego. Nie zabraknie też reprezentacji kobiet, które chętnie sięgały po pastel. Oprócz prac uznanych malarek jak Olga Boznańska czy Anna Bilińska można obejrzeć prace mniej znanych, ale popularnych w swoim czasie pań. Wystawa kończy się aneksem, który pokazuje próby reprodukcji pastelu w różnych technikach graficznych, np. dzieł takich artystów jak Rosalba Carriera czy Edgar Degas.

Pastel to technika delikatna i tylko pozornie łatwa w wykonaniu. W rzeczywistości wymaga ogromnego wyczucia i talentu, pewności ręki, gdyż nie toleruje poprawek. Kiedy sięgają po nią mistrzowie, efekty są zachwycające. Szkoda tylko, że tak rzadko mamy szanse oglądać je w oryginale. W tym miejscu warto wspomnieć o rozwijającym się projekcie Cyfrowe Muzeum. Muzeum Narodowe w Warszawie ma wiele skarbów ukrytych w swoich magazynach, gdyż od lat cierpi na brak miejsca do ich ekspozycji. Stąd pomysł, aby reprodukcje dzieł pojawiały się sukcesywnie w internecie. Wystawa jest jednak okazją do zobaczenia oryginałów i „zaznania ich czaru", jak w odniesieniu do pastelu pisali bracia Goncourtowie, znawcy sztuki z XIX wieku.

"Mistrzowie pastelu. Od Marteu do Witkacego", od 29 października, Muzeum Narodowe w Warszawie