Mężczyźni na miarę czasów

Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów?" – śpiewała Danuta Rinn. I odpowiadała: „nie ma, nie ma, nie ma...". Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą tezą, bo – przynajmniej w kwestiach muzycznych – mężczyzn na miarę czasów nie brakuje.

Nie ociekają testosteronem i pewnie na siłowni nie spędzają całego wolnego czasu. Ale właśnie to – być może nieco przewrotnie – jest ich siłą. Zaczynamy od Justina Timberlake'a. Ci, którzy śledzenie jego losów zarzucili na etapie, gdy był on nieopierzonym nastolatkiem z grupy 'N Sync, mogą się naprawdę zdziwić. Dziś Justin liczy sobie 32 wiosny i po sześciu latach milczenia wydał właśnie trzeci album studyjny w swojej solowej karierze. Postawił na świetnie wyprodukowany, nowoczesny pop z klasycznym sznytem, inspirowany także soulem czy R'n'B. Całość brzmi jak ciekawy eksperyment na miarę świadomego swojej wartości muzyka. Płyta „The 20/20 Experience", za której produkcję wziął się sam Justin wraz z Timbalandem, jest nowocześnie elegancka. Timberlake to jeden z tych artystów, którzy potrafią łączyć pop z bezkompromisowością. To wszystko Justin podaje w eleganckim garniturze i z takim ruchem scenicznym, że aż miło nie tylko posłuchać, ale i popatrzeć. Druga część albumu, „The 20/20 Experience Volume 2", ma się ukazać pod koniec roku.

Kolejny niebanalny artysta wywołał kilka miesięcy temu spore muzyczne zamieszanie. „One Day – Reckoning Song" w zremiksowanej wersji była piosenką, która zachwyciła słuchaczy. Śpiewający ją izraelski piosenkarz Asaf Avidan nie jest jednak specjalistą od skocznych kawałków. Jego płyta „Different Pulses" pełna jest nostalgicznych utworów. Świetne teksty, okraszone emocjonalnym głosem, który od razu i bardzo jednoznacznie kojarzy się z Janis Joplin. Artysta doskonale odnajduje się w emocjonalnych folkowo--bluesowo-rockowych kompozycjach. Oddaje w nasze ręce album, którym warto się rozkoszować powoli, by nie uronić ani jednego dźwięku, bo żaden z nich nie jest przypadkowy.

Z aptekarską wręcz precyzją dźwięki dobierają też panowie z synthpopowego duetu Hurts. Odmierzają porcję inspiracji latami 80., by za chwilę przepuścić ją przez filtr XXI w., zachowując ślad tego, co było najbardziej nośne w muzyce Depeche Mode, New Order czy Pet Shop Boys. Hurts zdobyli popularność piosenką „Wonderful Life" i udowodnili, że new romantic wciąż ma się świetnie. A teraz powracają z drugą płytą „Exile", promowaną przez kawałek „Miracle", który brzmi jak bardziej przystępne Muse. Zresztą panowie z Hurts na najnowszym krążku są o wiele bardziej rockowi. Kompozycje zachowały jednak przebojowość, a rozbudowane, plastyczne refreny i misternie budowany klimat sprawiają, że „Exile" nie jest odcinaniem kuponów od popularności zdobytej przy pierwszej płycie. I wygląda na to, że nie tylko do garniturów Hurts przywiązują wagę, co we współczesnym popie nie jest wcale takie oczywiste.

Na koniec powrót legendy, czyli najnowsza płyta Depeche Mode – „Delta Machine". Grupa już zapowiedziała dwa koncerty w naszym kraju, więc fani mają powód do radości. Choć w przypadku ich nowego krążka słowo „radość" jakoś nie pasuje. Jest to płyta ciężka, electro-bluesowa, z mrocznym, dusznym klimatem. Zarówno muzycznie, jak i tekstowo funduje nam podróż w ciemne zakątki duszy. Tym, którzy twierdzą, że Depeche Mode skończyli się po tej czy innej płycie, polecam popołudnie z „Delta Machine". Są tu charakterystyczne dla zespołu sprawdzone patenty, ale jest też rockowy pazur i wola walki o nowe muzyczne obszary.

Grupa udowadnia, że choć jest legendą, to wciąż rozwijającą się i pełną życia. Na szczęście nie jest aż tak postępowa, by pomylić ją z jakimś nowym zespołem. Z całą pewnością jednak nie wybiera się do muzeum figur woskowych.

Płyta „Marcin Wyrostek & Coloriage" pokryła się podwójną platyną. Z tej okazji muzyk zagra 
13 maja o godz. 19.30 w warszawskim 
teatrze Kwadrat.

Dwie pierwsze osoby, które na adres konkurs@sukcesmagazyn.pl przyślą e-mail o tytule „Wyrostek – koncert" dostaną podwójne zaproszenia na koncert. Kolejnych pięć, które wyślą list o tytule „Wyrostek – płyta" otrzyma album z autografem muzyka.