Matka Polka pracująca

Barbara Rożek, współwłaścicielka Kancelarii Brokerskiej Rożek Brokers Group, członek zarządu.

Dopuszczenie córki do działań w rodzinnym biznesie to jedno, ale synowej? Barbara i Bernard Rożek mieli to szczęście, że wzajemnie sobie zaufali. – Tak się złożyło, że nie miałam dokąd wracać po urlopie macierzyńskim, bo w firmie, w której wcześniej pracowałam, zaczęło się dziać bardzo źle. Zastanawiałam się, co dalej. Miałam dużą ochotę zacząć coś własnego. Obserwowałam też, co robi mój teść, który zaczął mnie namawiać na egzaminy brokerskie – opowiada Barbara Rożek, która od kilkunastu lat jest prawą ręką w Rożek Brokers Group. – To było kuszące, bo nie wymagało zaangażowania kapitału. Jedyne, co miałam wnieść, to uczciwość i zaufanie. Wcześniej nie miałam do czynienia z ubezpieczeniami. Tata powiedział: jak nie zdasz, to trudno. A jak zdasz i nie będziesz chciała tego robić, to będziesz chociaż miała papier.

Zostawiła więc półrocznego syna z pokarmem w zamrażalniku i z laktatorem w ręku wyjechała do Warszawy na kurs. Zdała i dzięki temu mogła rozpocząć działalność w ramach rodzinnej grupy. O to, że ludzie wezmą ją na języki, że wżeniła się w biznes Rożka, nie myślała nawet przez chwilę. Nie miała na to czasu, musiała się dużo nauczyć. Jej zadaniem było rozkręcenie oddziału w Tychach. – Oczywiście, miałam potężny atut w postaci marki i zaufania wypracowanego przez tatę. Ale to też było wyzwanie. Gdybym nawaliła, zszargałabym jego nazwisko. Miałam świadomość, że kancelaria brokerska jest projektem planowanym na wiele pokoleń – wspomina. Kancelaria w Tychach ruszyła w 2001 r. Zadaniem Barbary było przede wszystkim pozyskiwanie nowych klientów. Z czasem jej umiejętności spowodowały, że firma zaczęła się rozrastać, zatrudniała sukcesywnie nowych pracowników. Kolejnym zwrotem było dołączenie do grupy męża Barbary. – Wcześniej zdobywał doświadczenie w międzynarodowych korporacjach, gdzie był bardzo ceniony, tym trudniej było go stamtąd wydostać – śmieje się Barbara. Wszyscy byli jednak przekonani, że ten moment kiedyś nadejdzie. – Michał jest już z nami prawie trzy lata. Jego obecność dała firmie kolejny zastrzyk energii i nowych pomysłów.

W efekcie na koniec 2014 r. zanotowali wzrost obrotów o 40 proc. Nikt nie ma wątpliwości: udało się w dużej mierze dzięki niej. Matce Polce pracującej, a na dodatek z ambicjami. – Dziś kobiety nabierają coraz większej wiary w siebie. To powoduje, że potrafią robić rzeczy, które do tej pory były dla nich niedostępne. I robią to znakomicie – ucina prof. Jan Klimek.