Marzycielka wśród wojowników

Taka jestem: Izabella Wałkowska, prezes firmy 
Plastwil

Swoją drogą

W szkole średniej bardziej lubiłam przedmioty humanistyczne niż ścisłe. Marzyłam, by zostać dziennikarzem. Rodzice zawsze zachęcali, bym wybrała swoją drogę życiową. Taką, która sprawi, że będę i szczęśliwa, i spełniona. Zdecydowałam się na studia prawnicze. Ale po zdaniu egzaminu adwokackiego doszłam do wniosku, że jednak nie o to mi w życiu chodzi. Chcę zostać przedsiębiorcą.

W poszukiwaniu scenariusza

Nie zawsze rodzimy się z gotowym scenariuszem na życie zawodowe. Ja bardzo długo szukałam swojej drogi. Dopiero po trzydziestce zdecydowałam, że prowadzenie firmy to jest to, co chcę robić. Moi bliscy mi zaufali i przejęłam rodzinną firmę. Mogłam zrealizować swoją wizję, wdrożyć zaplanowaną strategię. Warto słuchać siebie przez całe życie i mieć odwagę wdrożyć zmianę, nawet gdy wydaje się, że jest już późno.

Zespół wojowników

O sukcesie firmy decyduje zespół, który ją tworzy. Ja pracuję z prawdziwymi wojownikami. Miejsce, w którym jest teraz firma, to głównie zasługa zespołu, każdego z 450 pracowników. Bez nich moje marzenia i plany zostałyby tylko w mojej głowie. Zespół, który udało mi się zbudować, jest moim największym sukcesem.

Cyfry i ludzie

To ludzie kreują biznes – współpracują, negocjują, tworzą wizję, budują strategię. Wygrywa zawsze człowiek, a nie matematyka. Ktoś powiedział, że gdyby wyłącznie finansiści decydowali o wchodzeniu w biznes, to niejedna globalna firma nigdy by nie powstała.

Lekcja pokory

Ukończyłam szkolenie szybowcowe. Kurs samolotowy rozpoczęłam na 
jednosilnikowym samolocie akrobacyjnym – Zlinie 142. Zdałam egzaminy 
teoretyczne, jednak zabrakło czasu, by dokończyć szkolenie praktyczne. Wiem 
natomiast, co znaczy latać. Lotnictwo uczy pokory, cierpliwości, spostrzegawczości 
– to było ważne doświadczenie, ale i niesamowita przygoda. Została też pamiątka 
– razem z Barbarą Grześkowiak–Bocian z Aeroklubu Poznańskiego zredagowałam album fotograficzny: „Aeroklub Poznański 1919–2009" z okazji 90. rocznicy klubu.

Nie chodzi o pieniądze

Mój kolega ze świata nauki powiedział kiedyś: „Wam, przedsiębiorcom, 
zależy tylko na tym, by zarobić kolejny milion dolarów". Tak często jesteśmy postrzegani. Dla mnie ważne jest tworzenie, rozwój i kreowanie nowej 
rzeczywistości. Przestrzeni, która nie jest niezależną enklawą, tylko wpływa 
na społeczność lokalną, środowisko naturalne. Gdy jest pasja i zaangażowanie, pieniądze schodzą na drugi plan.

Adrenalina w rywalizacji

Mam ogromne szczęście, że kocham to, co robię. W połączeniu z adrenaliną powstaje w ten sposób mieszanka wybuchowa. Daje mi siłę, by wstawać wcześniej niż inni, później kończyć pracę. I optymistycznie patrzeć w przyszłość, nawet gdy nie zawsze się wygrywa.

Miejsce i czas

O sukcesie decydują nie tylko pracowitość i uparte dążenie do celu. Trzeba mieć 
szczęście. Czyli spotkać odpowiednich ludzi w odpowiednim miejscu i czasie. Samo szczęście to jednak za mało. Ono daje szansę, której nie wolno przegapić.

Zmiana warty

Sukcesji równie dobrze mogłoby 
nie być, ponieważ w pewnym momencie rodzina zastanawiała się również nad sprzedażą firmy. W historii każdej rodzinnej firmy jest moment, w którym pierwsze pokolenie właścicieli przechodzi na emeryturę, myśli o odpoczynku. Tak też było w Plastwilu, z którego odchodziła twórczyni firmy – moja mama. Kwestią otwartą było, kto zajmie jej miejsce.