Krzyż pański z mężczyznami

W „Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda rosła" Agaty Dudy–Gracz prawie wszystko jest zaskakujące. Oto Teatr Muzyczny w Gdyni, który specjalizuje się w musicalach, pod dyrekcją Igora Michalskiego wystawia spektakl niełatwy, mocny, zmuszający do myślenia.

Muzyka Łukasza Wójcika jest wpisana w przedstawienie, ale w specyficznej i bynajmniej nie rozrywkowej formie. To wykonywane bez towarzyszenia ani jednego instrumentu ludowe zaśpiewy i przyśpiewki – chropowate, ilustrujące życie polskiej wsi. Z jednej strony groteskowe parodie polskiej religijności, z drugiej – przypominające pozbawione wdzięku życie świeckie, którego symbol stanowi disco polo, jak choćby w scenie w remizie. Bo też Agata Duda–Gracz, autorka scenariusza, scenografii i kostiumów, tworząca mocny plastyczny teatr, jest nieodrodną córką swojego ojca, czyli Jerzego Dudy–Gracza, który w bliski kiczu sposób portretował brzydotę i brutalność życia polskiej prowincji.

„Kumernis" wpisuje się w tę perspektywę w sposób idealny, choć przedstawienie jest nieoczywiste również pod względem ujęcia starego średniowiecznego motywu. Kumernis albo święta Vilgefortis, czyli mocna dziewica, wedle legendy była córką króla Luzytanii, która nie chciała wyjść za mąż za przyjaciela ojca. Gdy zamknięta w celi modliła się do Jezusa o ratunek, wyrosła jej broda. To sprawiło, że od ślubu została wybawiona, lecz wściekły ojciec kazał ją ukrzyżować.

Motyw Vilgefortis powrócił do polskiego teatru dzięki książce „Dom dzienny, dom nocny" Olgi Tokarczuk, której wątki stały się punktem wyjścia do spektaklu „Ofiara Wilgefortis" Piotra Tomaszuka, szefa podlaskiego Wierszalina. Kumernis jest idealnym kluczem do opowieści o patriarchalnym świecie i instrumentalnym traktowaniu kobiet. Ten motyw jest ważny w gdyńskim spektaklu, ale Agata Duda–Gracz dodała do niego nowe nuty, które łączą się z androgynicznością Kumernis, czyli kwestią przekraczania płci.

Zanim jednak w zaskakujący sposób objawi się ta kwestia, poznajemy świat wiejskich bohaterów. Nazwani zostali Świętymi Panienkami bądź Mężami, choć świętość w niezwykle brutalnych damsko–męskich relacjach, naznaczonych seksem i alkoholem, jest pobożnym życzeniem. Nawet świat zwierząt i przedmiotów jest z nazwy święty, a Wołek Święty Polny oraz Kogutek Święty Napłotny i Kurka Święta Podwórkowa są świadkami losu głównej bohaterki lub o nim nam opowiadają.

Właśnie od groteskowego motywu kurzej pary zaczyna się miłosna udręka tytułowej bohaterki. Będąc jeszcze dzieckiem, w naiwny sposób wyobraża sobie swoje przyszłe losy. Jest wolna od biologicznego, seksualnego stygmatu, który naznacza mocno zwierzęcy świat dorosłych. Przewrotny obraz seksualności biorącej się z pożądania, a uwikłanej w obowiązki rodzinne oraz przedłużania gatunku, widać w relacjach wszystkich bohaterów. Żadna z nich nie jest idealna, często owocują frustracją i towarzyszącą jej agresją. Zwłaszcza ze strony mężczyzn, topiących nieszczęścia w alkoholu bądź uciekających panicznie z jednego związku w kolejny.

Wydawać by się mogło, że los Kumernis (gościnna rola Magdaleny Kumorek) będzie inny. Co prawda Tatusiowi Świętemu Izydorowi żona jego Mateczka Święta Prakseda musi nadskakiwać, ale na horyzoncie pojawia się Cyryl. On też domaga się od Kumernis, by siedziała w domu, sprzątała i gotowała. Nie ma jednak w tych dziecięcych jeszcze rojeniach o przyszłości okrucieństwa. Zamiast seksualnej natarczywości pojawia się za to erotyczne niespełnienie. Cyryl przypomina mężczyzn, którzy wycofują się ze stałych relacji z kobietami, niepewny swojej tożsamości. Na początku tłumaczy Kumernis, że nie chce łamać ślubów czystości, potem jednak zaczyna się mówić we wsi, że bliski jest mu Albert. Wszyscy we wsi coraz głośniej narzekają, że po miastach coraz więcej jest mężczyzn, którzy chodzą po ulicach, trzymając się za ręce. Na tym tle zupełnie inny jest wymiar sceny, w której Kumernis zakłada sztuczną brodę, by przypodobać się Albertowi i zbliżyć do niego.

„Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda rosła", www.bilety.muzyczny.org