Król może być tylko jeden

Stephen King jest dla literatury tym, kim dla kina był Alfred Hitchcock. Swoimi książkami udowodnił, że kultura popularna też może być sztuką. Właśnie ukazuje się jego nowa powieść kryminalna „Koniec warty".

To ostatnia część trylogii kryminalnej, którą rozpoczął „Pan Mercedes" (2014), a rozwinęło „Znalezione nie kradzione" (2015). Bohaterem tryptyku jest Bill Hodges, emerytowany policjant walczący z nadwagą i myślami samobójczymi. Jego przeciwnik to Brady Hartsfield, psychopata zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, który tylko pozornie przypomina nieszkodliwego katatonika. W gruncie rzeczy psychopatyczny morderca posiada nadprzyrodzoną moc. W ten sposób King łączy kryminał ze swoim ulubionym gatunkiem, dzięki któremu w latach 70. uzyskał tytuł mistrza horroru.

King urodził się w 1947 r. w nadatlantyckim mieście Portland we wschodnim stanie Maine. Mieszkał z bratem i matką. Ojciec opuścił rodzinę, gdy pisarz miał dwa lata. Po skończeniu college'u młody Stephen ożenił się ze swą studencką miłością Tabithą Spruce (są razem do dziś, mają trójkę dzieci). Niedługo po ślubie rozpoczął pracę w charakterze nauczyciela.

Jako pisarz King zadebiutował w 1967 r., gdy jego nowele wydrukowało czasopismo „Startling Mystery Stories". Marzenia o debiucie powieściowym nie ziściły się jednak tak łatwo. Pierwsze powieści odrzuciło mu aż 12 wydawców. Żeby się utrzymać, zaczął pisać teksty do męskich czasopism. Niespełnione ambicje miały swoją cenę. Pisarz zaczął pić, potem brać narkotyki. Z nałogami poradził sobie dopiero kilkanaście lat później.

Mimo sceptycyzmu wydawców pierwsza powieść Kinga okazała się olbrzymim sukcesem. To „Carrie" z 1973 r., która niecałe trzy lata później została zekranizowana przez Briana de Palmę i stanowiła początek jego wielkiej kariery filmowej. Była też pierwszą z dziesiątek historii Kinga przeniesionych na ekran. Do dziś powstało blisko 60 kinowych i ponad 20 telewizyjnych adaptacji jego prozy. Pod tym względem jest niekwestionowanym rekordzistą. Wśród najsłynniejszych filmów warto wymienić „Lśnienie" (1980), „Skazanych na Shawshank" (1994), „Zieloną milę" (1999) oraz „1407" (2007).

W połowie lat 80. King zdobył miano najpopularniejszego współczesnego pisarza Ameryki, a przy tym najbogatszego. Obecnie ma na koncie 54 powieści, ponad 
200 opowiadań, a także kilka książek wspomnieniowych. Wyliczono, że sprzedał ponad 350 mln egzemplarzy na całym świecie, w ponad 35 państwach i 30 językach. Wciąż utrzymuje się w pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedających się autorów na internetowym portalu Amazon. Bardzo wymiernie przekłada się to na pieniądze. Jak się szacuje – w ciągu ostatnich trzech lat zarobił prawie 
80 mln dol., w trakcie całej kariery – blisko 2,5 mld dol.

Oczywiście można mu zarzucać, że bardziej niż pisarzem z prawdziwego zdarzenia jest po prostu maszynką do pisania, widać jednak, że Amerykanin wciąż chce się rozwijać i wypróbuje nowe pomysły. Tak właśnie jest w nadchodzącej powieści kryminalnej „Koniec warty".

King nie kryje tajemnic swojego sukcesu i chętnie daje rady młodym pisarzom. Opublikował nawet wspomnieniowo–poradnikową książkę pt. „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika". Jej tytuł zdradza stosunek Kinga do literatury. Aczkolwiek każdy, kto czytał jego książki, wie, że śmiało można go nazwać artystą wśród rzemieślników. Bo jeśli literatura gatunkowa może dotykać najgłębszych pokładów ludzkiej wrażliwości i miejscami ocierać się o sztukę, to książki Stephena Kinga są tego idealnym przykładem.

„Koniec warty", Stephen King