Kolekcjoner, czyli kto?

Podczas największych targów sztuki w Maastricht – The European Fine Art Fair 2014 – towarzystwo ubezpieczeniowe AXA Art przeprowadziło ankiety internetowe wśród swoich klientów – kolekcjonerów dzieł sztuki. Efektem tych badań jest raport zatytułowany „Kolekcjonowanie sztuki w epoce cyfrowej”. Wnioski z niego są zaskakujące.

Okazuje się, że kolekcjonowanie dzieł sztuki jest męskim zajęciem (aż w 70 proc. zajmują się nim mężczyźni). Za to w mediach częściej spotkamy kolekcjonerki, takie jak Dasza Żukowa, twórczyni moskiewskiego Garage Centre for Contemporary Culture i życiowa partnerka Romana Abramowicza. Albo Al-Mayassa bint Hamad bin Khalifa Al-Thani, najbardziej wpływowa kobieta świata sztuki, córka szejka, byłego emira Kataru. Ta ostatnia zajmuje dziewiąte miejsce w światowym rankingu kolekcjonerów. Co nie zmienia faktu, że osiem pierwszych miejsc w tej dziesiątce zajmują mężczyźni.

Także wśród najdroższych współczesnych artystów są niemal sami mężczyźni. Jedyną kobietą, której dzieło zostało sprzedane za ponad 1 mln dol., jest Cady Noland. Jej pracę „Oozewald" sprzedano w 2011 r. w nowojorskim Sotheby's za blisko 6 mln dol. To sitodruk na płycie aluminiowej przedstawiający postrzelonego zabójcę Johna Fitzgeralda Kennedy'ego – Lee Harveya Oswalda, zakneblowanego amerykańską flagą, z ciałem przedziurawionym w siedmiu miejscach. Jednak na szczycie rankingu najdroższych żyjących artystów jest Jeff Koons. Jego rzeźba „Balloon Dog (Orange)", tworzona w latach 1994–2000, została sprzedana za 58,4 mln dol. W ten sposób ustanowiła też nowy rekord na najwyższą kwotę osiągniętą na aukcji przez żyjącego artystę. Poprzedni rekord należał do Niemca Gerharda Richtera. Jego obraz „Domplatz, Mailand (Cathedral Square, Milan)" osiągnął cenę 37,1 mln dol.

73 proc. kolekcjonerów stanowią osoby w wieku 40–69 lat, natomiast miłośnicy sztuki poniżej 29 lat to zaledwie 3 proc. tego środowiska. Najmłodszym z liczących się na świecie kolekcjonerów jest 35-letni Robbie Antonio, największy kolekcjoner sztuki na Filipinach, spadkobierca i dyrektor zarządzający Century Properties. Jest właścicielem kolekcji, którą można by wyposażyć spore muzeum: dzieła Pabla Picassa, Francisa Bacona, Willema de Kooninga, Andy'ego Warhola, Marka Rothki, Takashiego Murakamiego czy Richarda Princa.

Mogłoby się wydawać, że najpopularniejsza jest sztuka dawnych mistrzów. Media często podają sensacyjne informacje o rekordowych cenach tych prac uzyskanych podczas aukcji. Tak było chociażby w przypadku obrazu Paula Cézanne'a „Gracze w karty" z lat 1892–1893. Obraz został kupiony w 2006 r. za 258 mln dol. przez rodzinę królewską z Kataru. Spośród kolekcjonujących starszą sztukę aż 39 proc. wybiera dzieła impresjonistyczne i modernistyczne, a 19 proc. dzieła z XIX w. Jednak zdecydowana większość kolekcjonerów zainteresowana jest sztuką współczesną. „Krzyk" Edwarda Muncha sprzedany za 120 mln dol. nie jest już najdroższym obrazem. Zdeklasował go tryptyk z 1969 r. pt. „Trzy studia do portretu Luciana Freuda" Francisa Bacona, który sprzedano w 2013 r. w domu aukcyjnym Christie's za 142 mln dol. Obraz okazał się przedmiotem najgłośniejszej transakcji aukcyjnej w ostatnim roku. Spekulacje dotyczące nowego właściciela trwały kilka miesięcy. Ostatecznie wyjawiono nazwisko – Elaine Wynn. Początkowo sugerowano, że potencjalnym nabywcą tryptyku jest Stephen A. Wynn, kolekcjoner i właściciel kasyna z Las Vegas. W końcu właścicielem dzieła okazała się jego była żona. Swego czasu najbardziej znanym obrazem z kolekcji państwa Wynn był „La Reve" Picassa, który odsprzedano w marcu ub.r. Stevenowi Cohenowi za 155 mln dol.

Odwiedzającym targi sztuki może się wydawać, że prace wideo i instalacje są najbardziej pożądanymi dziełami. Jednak większość kolekcjonerów woli malarstwo, dzieła na papierze, następnie rzeźbę i fotografię, która radzi sobie zaskakująco dobrze na rynku sztuki. Istotnym kryterium w doborze prac wciąż pozostaje łatwość ich przetransportowania i wyeksponowania.

Podczas zakupów dzieł 65 proc. kolekcjonerów kieruje się własnym instynktem, a jedynie 21 proc. korzysta z usług konsultanta artystycznego. Krytyka ma tylko niewiele większy wpływ na kolekcjonerów niż media społecznościowe. Według sondażu 58 proc. kolekcjonerów liczy się z opinią mediów drukowanych, branżowych czasopism, katalogów i książek, szukając w nich informacji pomocnych podczas zakupu. Social media nie są daleko w tyle, rady szuka w nich ponad 51 proc. kolekcjonerów.

95 proc. kolekcjonerów odwiedza targi sztuki, żeby obejrzeć dzieła, traktując je jako kluczowe źródło informacji. Choć wartość transakcji online rośnie w zawrotnym tempie, nie wszyscy kolekcjonerzy są przekonani do tego rodzaju zakupów. Zaledwie 34 proc. kolekcjonerów skorzystało z tej formy lub są skłonni kupić tą drogą dzieło sztuki. 42 proc. nie widzi sensu w zakupach, jeśli nie może zobaczyć obiektu na własne oczy.

Ostatnie lata przyniosły duże zmiany na rynku sztuki i podobne raporty bardzo dobrze to obrazują. Powstały nowe instytucje wystawiennicze, muzea. Z roku na roku przybywa ludzi zainteresowanych tworzeniem prywatnych kolekcji. Impulsów do tego jest wiele, od względów czysto prestiżowych, towarzyskich czy inwestycyjnych po przesłanki estetyczne. Te ostatnie odgrywają kluczową rolę przy tworzeniu własnej kolekcji. Bez określenia swoich upodobań, sprecyzowania, jaka sztuka nam się podoba, trudno o wkroczenie na rynek. Bo kolekcjoner nie kupuje czegoś tylko pod kątem inwestycji, nie spekuluje. Kolekcjoner kupuje to, co daje mu radość i satysfakcję. Jest to kluczowa zasada przy tworzeniu wartościowej kolekcji.

Michał Borowik

Rocznik 1986. Od 2005 r. tworzy autorską kolekcję sztuki najnowszej pod nazwą „Borowik Collection". Zaliczana według amerykańskiego magazynu „Modern Painters Magazine" i portalu Artinfo.com do 50 najważniejszych kolekcji sztuki współczesnej świata. W 2012 i 2013 r. znalazła się w międzynarodowym przewodniku „BMW Art Guide". Wymieniana wśród najważniejszych światowych kolekcji sztuki współczesnej, zaraz obok Rubell Family, Saatchi Gallery, Zabludowicz Collection i wielu innych.