Kierowca potrzebny tylko do płacenia

Dziś samochody coraz bardziej wyręczają kierowców. I tu rodzi się poważne pytanie: kto w razie wypadku będzie za niego odpowiedzialny?

Koniec ze stresem podczas parkowania! Wystarczy przejechać wzdłuż zaparkowanych aut z prędkością do 40 km na godz., aby system sam zmierzył, które miejsce jest odpowiednie, i powiadomił o tym kierowcę. Prowadzący musi włączyć bieg wsteczny, lekko dodać gazu i kontrolować pedał hamulca: elektromechaniczne wspomaganie zrobi za niego całą robotę, kręcąc kierownicą z zawrotną szybkością, wmanewruje auto w lukę dłuższą od auta o zaledwie 0,8 m. Wszystko, co kierowca musi robić, to wykonywać polecenia: włącz bieg pierwszy, włącz wsteczny oraz naciskać (z wyczuciem) pedał gazu i hamulca.

Automatyczne parkowanie to ulga dla wielu kierowców, ale na tym nie kończy się pomysłowość koncernów motoryzacyjnych. W ofercie są już aktywne tempomaty, utrzymujące niezależnie od prędkości odległość od poprzedzającego pojazdu, systemy zapobiegania wypadkom, które rozpoczną hamowanie w przypadku braku reakcji prowadzącego, automatyczne rozpoznawanie pieszych oraz znaków drogowych. Mercedes klasy S, który w tym roku wejdzie do sprzedaży, ma cztery kamery, sześć radarów i 19 czujników. Z takim wyposażeniem inżynierowie pokusili się o naprawdę ambitny projekt...

We wrześniu 2012 r. po torze Volvo w Hallered z prędkością 90 km na godz. krążyło pięć samochodów. Za pierwszą ciężarówką jechała druga, wisząc jej niemal na zderzaku, a następnie równie blisko siebie trzy osobówki. W każdym samochodzie był kierowca, ale tylko ten na czele prowadził auto. Reszta czytała gazetę. Tak wyglądają próby automatycznego prowadzenia peletonu aut.

Volvo Car Corporation wspólnie z Volvo Group, instytutem badawczym Ricardo, Instytutem Samochodowym w Akwizgranie, SP Technical Research, Idiada oraz Tecnalia stworzyły projekt Safe Road Trains for the Environment, czyli SARTRE. Program jest w połowie finansowany przez UE. – Ta technologia odegra wielką rolę w stworzeniu bezpieczniejszych aut, a na drogach będzie mniej korków – przewiduje dyrektor Ricardo Dave Shemmans. Jadące blisko siebie samochody będą spalały o 10–15 proc. mniej paliwa i zajmą mniej miejsca na drodze. Pomysł jest prosty: osobówki pojadą gęsiego za ciężarówką lub autobusem. Ponieważ zawodowi kierowcy powodują mniej wypadków, taki ruch powinien być bezpieczniejszy.

I tylko złośliwi pytają, dlaczego nie wolno spać za kierownicą auta w peletonie. Odpowiedź: bo na bramkach autostrady ktoś musi zapłacić.